wtorek 7 lipca 2020     Cyryl, Metody, Estera
eGorzowska - internetowy dziennik Gorzowskiej Agencji Dziennikarskiej
szukaj    szukaj szukaj
« powrót
Dwie strony medalu - cz. 2 - komentarz
eGorzowska - 4080_sO7IBGCVOvGV8nuvkoSp.jpgRezydująca od 1 lipca 2012 r. lekarka Samodzielnego Publicznego Szpitala Wojewódzkiego w Gorzowie dała świadectwo skandalicznych, jej zdaniem, zaniedbań i nieprawidłowości, jakie mają miejsce w gorzowskim szpitalu za rządów Marka Twardowskiego.

6 lipca o 12.00 w wynajętej prywatnie Sali Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej w Gorzowie, opłacana przez Ministerstwo Zdrowia rezydentka oddziału wewnętrznego Małgorzata Marczewska zwołała konferencję. Właściwie informacja o niej pojawiła się w portalu www.natemat.pl pod wywiadem, którego zainteresowana udzieliła jednej z dziennikarek.

Część pierwszą materiału przeczytasz tu:
http://www.egorzowska.pl/pokaz,zdrowie,4074,dwie_strony_medalu_czyli_swiadectwo_jednej_lekarki__malgorzaty_marczewskiej_cz_1,

Dziś czas na część drugą.

Część druga, czyli rewers

Od soboty toczą we mnie walkę myśli, co zrobić w sprawie konferencji, którą zwołała lekarka Małgorzata Marczewska, bo konferencja, a właściwie sama jej bohaterka, zaskoczyła.

Każdy medal ma dwie strony, dlatego dokładnie trzeba mu się przyjrzeć, gdy idzie o sprawy tak złożonego organizmu, jakim jest szpital. I to nie jakiś tam normalny miejski, ale zadłużony na 300 mln zł szpital wojewódzki. Od ponad roku jego dyrektorem jest były wiceminister Marek Twardowski, człowiek, o którym krążą legendy, władca niepodzielny, wręcz despotyczny, a więc kontrowersyjny. Za jego rocznych rządów, jedyny na północy województwa publiczny szpital wojewódzki w Gorzowie stracił niejednego lekarza – w tym dr. Piotra Gajewskiego, którego sposób zwolnienia oburzył także autorytety medyczne z Polski, a którego sprawę sądową przeciwko dyrektorowi Twardowskiemu sąd apelacyjny w Szczecinie uznał za zasadną i teraz SPSW, który liczy każdy grosz, będzie musiał zapłacić ok. 70 tys. zł. Kiedy i czy w ogóle – to raczej wielka niewiadoma, bo na ile znam Marka Twardowskiego, zrobi wszystko, by maksymalnie odwlec egzekucję. Zresztą, już zapowiedział możliwość wystąpienia o kasację i publicznie wyraził swoje zdanie na temat niekorzystnego dla niego wyroku. To wszystko świadczy o tym, jak pewny czuje się w tym, co robi.

Wracając do konferencji. Dziennikarski obowiązek nakazał mi w pierwszej kolejności przedstawić to, co jest największym problemem, nie tylko w osobistym doświadczeniu Małgorzaty Marczewskiej, ale wielu obecnych czy przyszłych – liczonych w setkach lub tysiącach – pacjentów, którzy muszą do SPSW iść po pomoc, oraz wielu obecnych i niemal wszystkich byłych pracowników, którzy – przez działania Marka Twardowskiego – już nimi nie są.

Nie dziwi mnie więc krzyk lekarki, która zapewnia, że chce walczyć o godność człowieka w gorzowskiej placówce. Idąc na konferencję, spodziewaliśmy się, że wreszcie zdarzył się ktoś, kto wyłoży światu twarde fakty na temat sytuacji w SPSW, bo o tym, że dzieje się tam źle, wciąż słychać, tylko nie było odważnego, który – mówiąc o tym – pokazałby twarz.

Mowa ciała, czyli komunikat niewerbalny, odgrywa ważną rolę w postrzeganiu człowieka. Kiedy kogoś nie znamy, jego zachowanie tworzy w nas – i to w jednej chwili – dobre lub złe wrażenie. Ta pierwsza chwila nigdy się już nie powtórzy, a jej konsekwencje mogą zaważyć na dalszych ludzkich relacjach.

I to pierwsze zetknięcie z bohaterką spotkania wzbudziło mój niepokój. Zaskoczył nie tylko ton, w jakim zwracała się do pracownika biblioteki zajmującego się sprawami technicznymi, ale cała teatralna otoczka spotkania, które miało zacząć się w południe. Ok. 12.10 Małgorzata Marczewska weszła do sali przebrana w lekarski kitel, z fonendoskopem na szyi. Ostentacyjnie przypięła sobie czarną wstążkę i ok. 12.15 powiedziała:
– Konferencja zacznie się, kiedy ten pan (mowa o pracowniku WiMBP – dop. red.) da znać, że wszystko działa.

O co chodziło? O relaksującą muzyczkę, która miała rozchodzić się po sali, a nie tylko przy stoliku oraz o przygotowane slajdy, których właściwie lekarka nie wykorzystała. W międzyczasie wykonywała mnóstwo chaotycznych ruchów, nerwowo przekładała rozliczne kartki i notatki, wyrywała jakieś z kalendarza ściennego. Za opóźnienie nie padło słowo „przepraszam”, ale za to – do jednego z dziennikarzy: – Jak mikrofon będzie mi przeszkadzał, to go przełożę.

Krótko mówiąc, zrobiło się dziwnie. Kiedy wreszcie zaczęła, przez kilkanaście pierwszych minut nie padł żaden konkret czy choćby informacja o czasie trwania konferencji. Padło za to mnóstwo niespójnych myśli, z których – nie czytając wywiadu w natemat.pl – niewiele można byłoby zrozumieć. Ponieważ niemal wszyscy ten wywiad znali, poprosiłam lekarkę, by skonkretyzowała swoje stanowisko. To, co się potem stało, poważnie mnie zaniepokoiło, bo pokazało, że Małgorzata Marczewska ma problemy z emocjami i nie tylko może ponieść fiasko w swoich działaniach, ale też być wykorzystana w politycznej walce.

Mogę nawet zrozumieć zdenerwowanie lekarki, gdy poprosiłam ją o sprecyzowanie zarzutów (w końcu różni ludzie różnie reagują na stres), ale nie wydaje mi się normalne robienie sobie złośliwych wycieczek podczas całej konferencji. Pani Marczewska sześć razy zwracała się do mnie m.in.: z propozycją opuszczenia sali, informacją, że prawdopodobnie nie będę w gronie tych, którym pokaże jakieś dokumenty, że pewnie nie wierzę, w to, co mówi, ale może postarać się o zaświadczenie o jej stanie psychicznego zdrowia, tyle że na nasz koszt. Każda minuta spotkania działała na niekorzyść jego autorki, która relacjonowała swoje przeżycia w stylu plotkarskiej pogawędki pani Zosi z panią Jadzią.

Jej wiarygodność gasła z każdym teatralnym gestem, karykaturalnym naśladowaniem wypowiedzi osób, o których mówiła, chaosem wyrażanych myśli, urywanych zdań i ciągłych zaczepek. Drażnił również brak poprawności wypowiedzi, niechlujne formy, a przede wszystkim liczne błędy. Pani doktor, która podkreślała, że skończyła studia z najwyższą notą, że do niektórych lekarzy zwracała się po angielsku, że jest patriotką i będzie walczyć o ten kraj, jak jej bliscy, wytykająca lekarzom nieczytelne pismo, powinna przede wszystkim zadbać o swój język ojczysty.

Ignorancją wykazała się jeszcze w innych sytuacjach, podkreślając, że na wielu sprawach się nie zna, że np. NFZ i zasady jego działania ją w ogóle nie interesują (sic!), bo nie miała z niego zajęć na studiach.

Zaskakujące wydaje się również to, że – jak twierdzi – demokracji nauczyła się w Stanach, ale nie zdążyła posiąść wiedzy na temat zasad taktownego, czyli dobrego zachowania. Ten takt wymagał, by znała kogokolwiek z reprezentujących nas w Sejmie RP polityków czy radnych sejmiku samorządowego, którzy zajmują się sprawami szpitala, a którzy na spotkaniu się pojawili. Małgorzata Marczewska nie znała nikogo. – Kim pani jest? Proszę się przedstawić – mówiła do poseł Elżbiety Rafalskiej czy radnej Elżbiety Płonki.

Kobieta, która zarzuciła wielu pracownikom szpitala zachowania depcące godność człowieka, nie zawahała się powiedzieć – relacjonując swoją dramatycznie ciężką pracę na SOR-ze – że musiała sobie radzić ze „wszystkim, co przywozi karetka”. Przyznała, że po tym dyżurze krzyczała, przeklinała – bo się załamała – a potem trzaskała drzwiami w gabinecie dyrektora i ostentacyjnie przeszła przez cały korytarz.

Myślę, że od tamtej pory miała sporo czasu, by przemyśleć, że może nie dojrzała do wykonywania zawodu lekarza. Nie wyobrażam sobie, być świadkiem podobnej sytuacji. Szpital to nie piaskownica, w której sypie się piaskiem w oczy, walcząc o swoje wiaderko. W szpitalu trzeba zachować spokój i zimną krew nawet w sytuacji trudnej, szpital to również egzamin z pracy zespołowej, w tym przypadku chyba oblany.

Przyzwalanie na emocje, które nie mają nic wspólnego z rzeczowością, opowiadanie ze szczegółami o zachowaniach innych osób wobec Małgorzaty Marczewskiej, dowiodło jej niedojrzałości emocjonalnej. A jeśli pani doktor uważa, że została bezprawnie przymuszona do podjęcia pracy na SOR-ze, powinna była natychmiast zgłosić to odpowiednim organom, bo przecież bezpieczeństwo ludzi byłoby wówczas zagrożone. Dlaczego przypomniała sobie o tym dopiero teraz po dwóch miesiącach?

– Niech pani ją oszczędzi – usłyszałam od jednego z obecnych jeszcze w trakcie spotkania, a po konferencji próbowano mi wytłumaczyć, jak powinnam być wyrozumiała wobec pani doktor.
W sobotę straciliśmy trzy godziny, a to, co przedstawiłam w pierwszej części artykułu, dałoby się zmieścić w 15 minutach. W domu jeszcze raz wysłuchałam całości i wiem, że nie wolno mi było pozostawić tego doświadczenia bez komentarza, bez przedstawienia drugiej strony medalu. Dlaczego?

W l.80., gdy byłam w wieku pani doktor, na moich oczach dokonywały się zmiany w systemie polskiej państwowości. Wtedy tysiące Polaków zachłysnęły się ideą „Solidarności”. Szybko okazało się, że idea sobie, a życie – czytaj: ludzie – sobie. Małgorzata Marczewska reprezentuje wspaniałą ideę godności, tylko metody, jakimi chce o nią walczyć, mnie niepokoją. I nie chciałabym, żeby była moim lekarzem. Podobne zdanie usłyszałam od człowieka, któremu udzielała pomocy właśnie na SOR-ze. – Niby do niczego nie można by się przyczepić, ale jej zachowanie… Nie, nie chciałbym, żeby mnie leczyła – padło w rozmowie.

Pani doktor trochę się zagalopowała i chyba nie zapomniała, ale po prostu nie ma pojęcia, co oznacza słowo „pokora”. Zdrowy rozsądek przesłania jej duma i wysokie mniemanie o sobie. To ważne cechy, ale chyba nie najważniejsze na tym etapie życia. No i to zakończenie konferencji:
– Ja oficjalnie myję z tego ręce. Nie wiążę swojej przyszłości z Gorzowem Wielkopolskim i wkrótce mnie tu nie będzie.

Niestety, afera z gorzowskim szpitalem wkrótce przejdzie do historii i choć materiał o emocjonalnej pani doktor z Gorzowa pojawił się w jednej czy drugiej ogólnopolskiej stacji telewizyjnej, choć w środę 10 lipca, swoją pianę będzie przed szpitalem bić opozycyjne ugrupowanie polityczne, to nic z tego, bo już dawno piana ubita jest na sztywno. I nie mam złudzeń. W naszym szpitalu tak długo nie zmieni się nic, jak długo karty będą rozdawać Marek Twardowski z Elżbietą Polak.

Tekst i foto Hanna Kaup



9 lipca 2013 22:33, admin ego
« powrót
Dodaj komentarz:

Twoje imię:
 
Komentarze:


Trafił swój na swego.Ambitna doktor w starciu z ambitną redaktor i medal a raczej plakietka gotowa.

Anonim_4921, 10.07.2013, 16:53, 83.23.67.79 ##

Bicie piany? Stracone trzy godziny? Pejoratywne a wręcz mocno negatywnie zabarwione określenia. Po co więc Pani Redaktor zajmuje się tematem? Po co traci Pani swój czas na publikowanie zapowiedzi konferencji, interwencji TV TRWAM? Czy przy tym temacie jak i wielu inny Pani strona nie wpisuje się również w konwencję "bicia piany"? Przydałby się nieco bardziej wyważony i kulturalny język redaktor naczelnej, rzutujący na postrzeganie strony.
Anonim_1364, 10.07.2013, 17:34, 94.254.192.44 ##

Gratuluję tekstu. Wykazała się pani taktem pisząc go, szczególnie w kontekście tego co się stało.
lara, 10.07.2013, 22:28, 37.109.2.240 ##

Zgadzam się na 100 procent tylko z ostatnim zdaniem artykułu.
Monika Twarogal, 23.07.2013, 10:30, 5.185.92.68 ##

Serwis www.egorzowska.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są wyłączną własnością ich autorów.

UE znosi ograniczenia w podróżowaniu

30 czerwca Rada Unii Europejskiej przyjęła zalecenie o stopniowym znoszeniu tymczasowych ograniczeń dotyczących innych niż niezbędne podróży do UE, z ... <czytaj dalej>
Gorzów on Tour
Na wakacje Gorzów wyrusza w trasę. Będzie się prezentował mieszkańcom regionu ze swoich najlepszych stron. W każdy wakacyjny wtorek, od ... <czytaj dalej>
Trzy nowe karetki dla Gorzowa
Wojewódzka Stacja Pogotowia Ratunkowego wzbogaciła się trzy nowoczesne, w pełni wyposażone ambulanse. Dwa z nich zakupione zostały w ramach programu ... <czytaj dalej>
Gorzów za dziesięć lat
Rozpoczynają się prace nad Strategią Rozwoju Miasta 2030. O tym jakie będzie miasto zdecydują mieszkańcy, naukowcy i fachowcy działający w obszarach ... <czytaj dalej>
Przeglądaj cały katalog lub dodaj swoją firmę
Pawlak Andrzej Kiosk Warzywno-Spożywczy

ul. Borowskiego 30, Gorzów Wlkp.
tel. 660 521 515
branża: Spożywcze artykuły - detal <czytaj dalej>
Ojrzanowski Andrzej Gabinet Internistyczny

ul. Staszica 8 b m. 15, Gorzów Wlkp.
tel. 95 721 36 10
branża: Lekarze - interniści <czytaj dalej>
Szlachtowska Anna Gabinet Kosmetyczny

pl. Jana Pawła II 78 f, Gorzów Wlkp.
tel. 95 732 23 51
branża: Kosmetyczne salony, gabinety <czytaj dalej>

UE znosi ograniczenia w podróżowaniu

30 czerwca Rada Unii Europejskiej przyjęła zalecenie o stopniowym znoszeniu ... <czytaj dalej>
Po 100 dniach wraca kino Helios
Po ponad 100 dniach przerwy kina sieci Helios ponownie czekają ... <czytaj dalej>
Trzy nowe karetki dla Gorzowa
Wojewódzka Stacja Pogotowia Ratunkowego wzbogaciła się trzy nowoczesne, w pełni ... <czytaj dalej>
POZ znów działa
Znów można korzystać z usług medycznych świadczonych w gabinetach nocnej ... <czytaj dalej>
Kalendarium eventów
« lipiec 2020 »
P W Ś C P S N
  
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31
  
dodaj: imprezy@egorzowska.pl
Mała wielka sprawa
eGorzowska - adminfoto_hanna.jpg
Hanna Kaup:
Fiasko walki o kasę za społeczną funkcję
Gorzowscy radni tak uradzili, że Wojewoda Lubuski uchylił kwietniową ustawę w całości. Czego dotyczyła? Diety za nieobecność na sesji w przypadku choroby radnego. I choć radna Marta Bejnar-Bejnarowicz z klubu ... <czytaj dalej>
Lubisz ładnie mieszkać?
„Zielona ławeczka” czeka na Ciebie
Jest szansa na poprawę wyglądu podwórek i miejsc najbliższego otoczenia. <czytaj dalej>
Jakie są nasze Smaki Regionów
Ruszyła XX edycja konkursu „Nasze Kulinarne Dziedzictwo-Smaki Regionów”. Organizuje go <czytaj dalej>

aktualnie nie ma żadnej czynnej sondy
Robisz zdjęcia? Przyślij je do nas foto@egorzowska.pl
eGorzowska - 5b.jpg
Hanna Kaup:
6VI2020 - nieszczęście na własne żądanie
6VI2020. Od kilku dni obserwuję budowę domku jednorodzinnego. To, jak pracują ... <czytaj dalej>
Hanna Kaup:
5VII2020 - by zieleń w betonie nie umarła
5VII2020. Coraz częściej mówimy o zmianie klimatu, o upalnych latach i ... <czytaj dalej>
admin ego radzi:
Relacja córki z ojcem
Córeczka tatusia – choć niektórym to określenie kojarzy się negatywnie, ... <czytaj dalej>
admin ego radzi:
Kardiolodzy apelują: Chroń życie!
NIE#zostańwdomu z zawałem!
W dobie epidemii SARS-CoV-2 liczba zabiegów kardiologii interwencyjnej spadła nawet ... <czytaj dalej>
Blogujesz? Rób to lokalnie!
Wystarczy jedno kliknięcie w egoBlog
Masz problem?
Napisz do eksperta egoEkspert
Żadna sprawa nie zostanie bez odzewu. Daj znać na eGo Forum
Anonim_1285:
Pisze i mówi się "tramwaj". Nie martw się, jeszcze się nauczysz. <czytaj dalej>
Anonim_8682:
Trzaskowski, homoseksualiści będą na ciebie głosować. Było trzeba przyjechać na debatę. <czytaj dalej>
Anonim_4366:
Trasy na zawarcie nigdy jmnie bedzie bo po to TJ postawil dominante zeby nigdy nie bylo mozna tam zrobic. I zeby gorzowianie z buta tlumnie lazili od <czytaj dalej>
Anonim_4366:
W deugim rzucie gdy miastu przybeda srodki mialy byc zakuopi9ne jazz duo albo inny rodzaj tranwaiku nowoczesny. Tatey byly tynczasowo dla zapewnienia <czytaj dalej>
Anonim_4366:
Politykow nie zabraklo na uruchimieniu tranwaika. Wszystkie geby pomitykow musialy zbrylowac w mediach. Tak to oni zrobili tranwaje. Ręki do tego nie <czytaj dalej>
 
eGorzowska.pl - e-gazeta Gorzowskiej Agencji Dziennikarskiej