czwartek 5 grudnia 2019     Krystyna, Sabina, Norbert
eGorzowska - internetowy dziennik Gorzowskiej Agencji Dziennikarskiej

szukaj    szukaj szukaj
« powrót
Dwie strony medalu - cz. 2 - komentarz
eGorzowska - 4080_sO7IBGCVOvGV8nuvkoSp.jpgRezydująca od 1 lipca 2012 r. lekarka Samodzielnego Publicznego Szpitala Wojewódzkiego w Gorzowie dała świadectwo skandalicznych, jej zdaniem, zaniedbań i nieprawidłowości, jakie mają miejsce w gorzowskim szpitalu za rządów Marka Twardowskiego.

6 lipca o 12.00 w wynajętej prywatnie Sali Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej w Gorzowie, opłacana przez Ministerstwo Zdrowia rezydentka oddziału wewnętrznego Małgorzata Marczewska zwołała konferencję. Właściwie informacja o niej pojawiła się w portalu www.natemat.pl pod wywiadem, którego zainteresowana udzieliła jednej z dziennikarek.

Część pierwszą materiału przeczytasz tu:
http://www.egorzowska.pl/pokaz,zdrowie,4074,dwie_strony_medalu_czyli_swiadectwo_jednej_lekarki__malgorzaty_marczewskiej_cz_1,

Dziś czas na część drugą.

Część druga, czyli rewers

Od soboty toczą we mnie walkę myśli, co zrobić w sprawie konferencji, którą zwołała lekarka Małgorzata Marczewska, bo konferencja, a właściwie sama jej bohaterka, zaskoczyła.

Każdy medal ma dwie strony, dlatego dokładnie trzeba mu się przyjrzeć, gdy idzie o sprawy tak złożonego organizmu, jakim jest szpital. I to nie jakiś tam normalny miejski, ale zadłużony na 300 mln zł szpital wojewódzki. Od ponad roku jego dyrektorem jest były wiceminister Marek Twardowski, człowiek, o którym krążą legendy, władca niepodzielny, wręcz despotyczny, a więc kontrowersyjny. Za jego rocznych rządów, jedyny na północy województwa publiczny szpital wojewódzki w Gorzowie stracił niejednego lekarza – w tym dr. Piotra Gajewskiego, którego sposób zwolnienia oburzył także autorytety medyczne z Polski, a którego sprawę sądową przeciwko dyrektorowi Twardowskiemu sąd apelacyjny w Szczecinie uznał za zasadną i teraz SPSW, który liczy każdy grosz, będzie musiał zapłacić ok. 70 tys. zł. Kiedy i czy w ogóle – to raczej wielka niewiadoma, bo na ile znam Marka Twardowskiego, zrobi wszystko, by maksymalnie odwlec egzekucję. Zresztą, już zapowiedział możliwość wystąpienia o kasację i publicznie wyraził swoje zdanie na temat niekorzystnego dla niego wyroku. To wszystko świadczy o tym, jak pewny czuje się w tym, co robi.

Wracając do konferencji. Dziennikarski obowiązek nakazał mi w pierwszej kolejności przedstawić to, co jest największym problemem, nie tylko w osobistym doświadczeniu Małgorzaty Marczewskiej, ale wielu obecnych czy przyszłych – liczonych w setkach lub tysiącach – pacjentów, którzy muszą do SPSW iść po pomoc, oraz wielu obecnych i niemal wszystkich byłych pracowników, którzy – przez działania Marka Twardowskiego – już nimi nie są.

Nie dziwi mnie więc krzyk lekarki, która zapewnia, że chce walczyć o godność człowieka w gorzowskiej placówce. Idąc na konferencję, spodziewaliśmy się, że wreszcie zdarzył się ktoś, kto wyłoży światu twarde fakty na temat sytuacji w SPSW, bo o tym, że dzieje się tam źle, wciąż słychać, tylko nie było odważnego, który – mówiąc o tym – pokazałby twarz.

Mowa ciała, czyli komunikat niewerbalny, odgrywa ważną rolę w postrzeganiu człowieka. Kiedy kogoś nie znamy, jego zachowanie tworzy w nas – i to w jednej chwili – dobre lub złe wrażenie. Ta pierwsza chwila nigdy się już nie powtórzy, a jej konsekwencje mogą zaważyć na dalszych ludzkich relacjach.

I to pierwsze zetknięcie z bohaterką spotkania wzbudziło mój niepokój. Zaskoczył nie tylko ton, w jakim zwracała się do pracownika biblioteki zajmującego się sprawami technicznymi, ale cała teatralna otoczka spotkania, które miało zacząć się w południe. Ok. 12.10 Małgorzata Marczewska weszła do sali przebrana w lekarski kitel, z fonendoskopem na szyi. Ostentacyjnie przypięła sobie czarną wstążkę i ok. 12.15 powiedziała:
– Konferencja zacznie się, kiedy ten pan (mowa o pracowniku WiMBP – dop. red.) da znać, że wszystko działa.

O co chodziło? O relaksującą muzyczkę, która miała rozchodzić się po sali, a nie tylko przy stoliku oraz o przygotowane slajdy, których właściwie lekarka nie wykorzystała. W międzyczasie wykonywała mnóstwo chaotycznych ruchów, nerwowo przekładała rozliczne kartki i notatki, wyrywała jakieś z kalendarza ściennego. Za opóźnienie nie padło słowo „przepraszam”, ale za to – do jednego z dziennikarzy: – Jak mikrofon będzie mi przeszkadzał, to go przełożę.

Krótko mówiąc, zrobiło się dziwnie. Kiedy wreszcie zaczęła, przez kilkanaście pierwszych minut nie padł żaden konkret czy choćby informacja o czasie trwania konferencji. Padło za to mnóstwo niespójnych myśli, z których – nie czytając wywiadu w natemat.pl – niewiele można byłoby zrozumieć. Ponieważ niemal wszyscy ten wywiad znali, poprosiłam lekarkę, by skonkretyzowała swoje stanowisko. To, co się potem stało, poważnie mnie zaniepokoiło, bo pokazało, że Małgorzata Marczewska ma problemy z emocjami i nie tylko może ponieść fiasko w swoich działaniach, ale też być wykorzystana w politycznej walce.

Mogę nawet zrozumieć zdenerwowanie lekarki, gdy poprosiłam ją o sprecyzowanie zarzutów (w końcu różni ludzie różnie reagują na stres), ale nie wydaje mi się normalne robienie sobie złośliwych wycieczek podczas całej konferencji. Pani Marczewska sześć razy zwracała się do mnie m.in.: z propozycją opuszczenia sali, informacją, że prawdopodobnie nie będę w gronie tych, którym pokaże jakieś dokumenty, że pewnie nie wierzę, w to, co mówi, ale może postarać się o zaświadczenie o jej stanie psychicznego zdrowia, tyle że na nasz koszt. Każda minuta spotkania działała na niekorzyść jego autorki, która relacjonowała swoje przeżycia w stylu plotkarskiej pogawędki pani Zosi z panią Jadzią.

Jej wiarygodność gasła z każdym teatralnym gestem, karykaturalnym naśladowaniem wypowiedzi osób, o których mówiła, chaosem wyrażanych myśli, urywanych zdań i ciągłych zaczepek. Drażnił również brak poprawności wypowiedzi, niechlujne formy, a przede wszystkim liczne błędy. Pani doktor, która podkreślała, że skończyła studia z najwyższą notą, że do niektórych lekarzy zwracała się po angielsku, że jest patriotką i będzie walczyć o ten kraj, jak jej bliscy, wytykająca lekarzom nieczytelne pismo, powinna przede wszystkim zadbać o swój język ojczysty.

Ignorancją wykazała się jeszcze w innych sytuacjach, podkreślając, że na wielu sprawach się nie zna, że np. NFZ i zasady jego działania ją w ogóle nie interesują (sic!), bo nie miała z niego zajęć na studiach.

Zaskakujące wydaje się również to, że – jak twierdzi – demokracji nauczyła się w Stanach, ale nie zdążyła posiąść wiedzy na temat zasad taktownego, czyli dobrego zachowania. Ten takt wymagał, by znała kogokolwiek z reprezentujących nas w Sejmie RP polityków czy radnych sejmiku samorządowego, którzy zajmują się sprawami szpitala, a którzy na spotkaniu się pojawili. Małgorzata Marczewska nie znała nikogo. – Kim pani jest? Proszę się przedstawić – mówiła do poseł Elżbiety Rafalskiej czy radnej Elżbiety Płonki.

Kobieta, która zarzuciła wielu pracownikom szpitala zachowania depcące godność człowieka, nie zawahała się powiedzieć – relacjonując swoją dramatycznie ciężką pracę na SOR-ze – że musiała sobie radzić ze „wszystkim, co przywozi karetka”. Przyznała, że po tym dyżurze krzyczała, przeklinała – bo się załamała – a potem trzaskała drzwiami w gabinecie dyrektora i ostentacyjnie przeszła przez cały korytarz.

Myślę, że od tamtej pory miała sporo czasu, by przemyśleć, że może nie dojrzała do wykonywania zawodu lekarza. Nie wyobrażam sobie, być świadkiem podobnej sytuacji. Szpital to nie piaskownica, w której sypie się piaskiem w oczy, walcząc o swoje wiaderko. W szpitalu trzeba zachować spokój i zimną krew nawet w sytuacji trudnej, szpital to również egzamin z pracy zespołowej, w tym przypadku chyba oblany.

Przyzwalanie na emocje, które nie mają nic wspólnego z rzeczowością, opowiadanie ze szczegółami o zachowaniach innych osób wobec Małgorzaty Marczewskiej, dowiodło jej niedojrzałości emocjonalnej. A jeśli pani doktor uważa, że została bezprawnie przymuszona do podjęcia pracy na SOR-ze, powinna była natychmiast zgłosić to odpowiednim organom, bo przecież bezpieczeństwo ludzi byłoby wówczas zagrożone. Dlaczego przypomniała sobie o tym dopiero teraz po dwóch miesiącach?

– Niech pani ją oszczędzi – usłyszałam od jednego z obecnych jeszcze w trakcie spotkania, a po konferencji próbowano mi wytłumaczyć, jak powinnam być wyrozumiała wobec pani doktor.
W sobotę straciliśmy trzy godziny, a to, co przedstawiłam w pierwszej części artykułu, dałoby się zmieścić w 15 minutach. W domu jeszcze raz wysłuchałam całości i wiem, że nie wolno mi było pozostawić tego doświadczenia bez komentarza, bez przedstawienia drugiej strony medalu. Dlaczego?

W l.80., gdy byłam w wieku pani doktor, na moich oczach dokonywały się zmiany w systemie polskiej państwowości. Wtedy tysiące Polaków zachłysnęły się ideą „Solidarności”. Szybko okazało się, że idea sobie, a życie – czytaj: ludzie – sobie. Małgorzata Marczewska reprezentuje wspaniałą ideę godności, tylko metody, jakimi chce o nią walczyć, mnie niepokoją. I nie chciałabym, żeby była moim lekarzem. Podobne zdanie usłyszałam od człowieka, któremu udzielała pomocy właśnie na SOR-ze. – Niby do niczego nie można by się przyczepić, ale jej zachowanie… Nie, nie chciałbym, żeby mnie leczyła – padło w rozmowie.

Pani doktor trochę się zagalopowała i chyba nie zapomniała, ale po prostu nie ma pojęcia, co oznacza słowo „pokora”. Zdrowy rozsądek przesłania jej duma i wysokie mniemanie o sobie. To ważne cechy, ale chyba nie najważniejsze na tym etapie życia. No i to zakończenie konferencji:
– Ja oficjalnie myję z tego ręce. Nie wiążę swojej przyszłości z Gorzowem Wielkopolskim i wkrótce mnie tu nie będzie.

Niestety, afera z gorzowskim szpitalem wkrótce przejdzie do historii i choć materiał o emocjonalnej pani doktor z Gorzowa pojawił się w jednej czy drugiej ogólnopolskiej stacji telewizyjnej, choć w środę 10 lipca, swoją pianę będzie przed szpitalem bić opozycyjne ugrupowanie polityczne, to nic z tego, bo już dawno piana ubita jest na sztywno. I nie mam złudzeń. W naszym szpitalu tak długo nie zmieni się nic, jak długo karty będą rozdawać Marek Twardowski z Elżbietą Polak.

Tekst i foto Hanna Kaup



9 lipca 2013 22:33, admin ego
« powrót
Dodaj komentarz:

Twoje imię:
 
Komentarze:


Trafił swój na swego.Ambitna doktor w starciu z ambitną redaktor i medal a raczej plakietka gotowa.

Anonim_4921, 10.07.2013, 16:53, 83.23.67.79 ##

Bicie piany? Stracone trzy godziny? Pejoratywne a wręcz mocno negatywnie zabarwione określenia. Po co więc Pani Redaktor zajmuje się tematem? Po co traci Pani swój czas na publikowanie zapowiedzi konferencji, interwencji TV TRWAM? Czy przy tym temacie jak i wielu inny Pani strona nie wpisuje się również w konwencję "bicia piany"? Przydałby się nieco bardziej wyważony i kulturalny język redaktor naczelnej, rzutujący na postrzeganie strony.
Anonim_1364, 10.07.2013, 17:34, 94.254.192.44 ##

Gratuluję tekstu. Wykazała się pani taktem pisząc go, szczególnie w kontekście tego co się stało.
lara, 10.07.2013, 22:28, 37.109.2.240 ##

Zgadzam się na 100 procent tylko z ostatnim zdaniem artykułu.
Monika Twarogal, 23.07.2013, 10:30, 5.185.92.68 ##

Serwis www.egorzowska.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są wyłączną własnością ich autorów.

Taki kalendarz warto mieć
Dwanaście spośród tysięcy wyjątkowych fotografii Gorzowa sprzed lat autorstwa Waldemara Kućki trafiło do miejskiego kalendarza na 2020 rok. W Mikołajki, ... <czytaj dalej>
Nowy prezes Inneko
Łukasz Marcinkiewicz uzupełni skład zarządu Grupy Kapitałowej Inneko. Rada nadzorcza powołała go na stanowisko prezesa. Funkcję tę ma pełnić trzy ... <czytaj dalej>
Może zostaniesz ławnikiem?
Informacja o uzupełniającym wyborze ławników. Rada Miasta informuje o przystąpieniu do uzupełniającego wyboru dwóch ławników do Sądu Rejonowego w Gorzowie Wielkopolskim ... <czytaj dalej>
Słubice chcą być Europejską Stolicą Kultury
Lubuskie samorządy sięgają planami daleko i wysoko. Tak też jest w przypadku Słubic, które chcą pretendować do miana Europejskiej Stolicy Kultury ... <czytaj dalej>
Przeglądaj cały katalog lub dodaj swoją firmę
Pracownia

-------------------------------------, Gorzów Wlkp.
tel. --------------------------------------
branża: Artykuły gospodarstwa domowego - serwis <czytaj dalej>
Nowicka Maria Salon Kosmetyczny

ul. Żerańska 12, Gorzów Wlkp.
tel. 95 722 60 70
branża: Kosmetyczne salony, gabinety <czytaj dalej>
Teodziecki Jacek Zakład Usług Gospodarczych

ul. Kutrzeby 8, Gorzów Wlkp.
tel. 95 729 99 64
branża: Biura - rachunkowe <czytaj dalej>

W teatrze spotkasz Mikołaja

To już tradycja w Teatrze im. J. Osterwy w Gorzowie. ... <czytaj dalej>
Sto lat Barbary Pilch
W Gorzowie żyje dziesięciu stulatków. Jedną z nich jest Barbara ... <czytaj dalej>
Choroba, która odbiera przyszłość
Ruch, czyli troska o sprawność fizyczną i słońce to recepta ... <czytaj dalej>
Sanatorium Egle Birsztany – koniecznie sami sprawdźcie
Dziś oststni odcinek podróży do Birsztan i Druskiennik na Litwę ... <czytaj dalej>
Kalendarium eventów
« grudzień 2019 »
P W Ś C P S N
      
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31
     
dodaj: imprezy@egorzowska.pl
Mała wielka sprawa
eGorzowska - adminfoto_hanna.jpg
Hanna Kaup:
Gorzowskie "wioski potiomkinowskie"
Ostatnia rozmowa jeszcze z dyrektorem Filharmonii Gorzowskiej Mariuszem Wróblem w radiu Gorzów odbiła się szerokim echem głównie wśród osób „zaangażowanych” w odejście tegoż. Jak się można było spodziewać, największe obrażenie (jak mawia ... <czytaj dalej>
Przedszkolaki nauczą mycia rąk
Przedszkolaki mogą wziąć udział w konkursie plastycznym z okazji Światowego <czytaj dalej>
Podróże moich marzeń - konkurs
„Sztuka Osób Niepełnosprawnych” to jeden z największych w Polsce przeglądów <czytaj dalej>

aktualnie nie ma żadnej czynnej sondy
Robisz zdjęcia? Przyślij je do nas foto@egorzowska.pl
eGorzowska - dsc_0531.jpg
Hanna Kaup:
Blues Noah na najwyższym poziomie
Takie koncerty jak ten niedzielny w wykonaniu Noah Wotherspoon Band ... <czytaj dalej>
Hanna Kaup:
Pomaganie ma sens
Z Fundacją Arka Bydgoszcz jestem związana od 15 lat. W ... <czytaj dalej>
admin ego radzi:
Opieka nad osobą po udarze mózgu to także troska o siebie
Kiedy bliską osobę dotknie choroba neurologiczna, szereg obowiązków i trudności ... <czytaj dalej>
admin ego radzi:
Tajemnice lotów transferowych
Linie lotnicze zazwyczaj nie oferują bezpośrednich lotów do odległych zakątków ... <czytaj dalej>
Blogujesz? Rób to lokalnie!
Wystarczy jedno kliknięcie w egoBlog
Masz problem?
Napisz do eksperta egoEkspert
Żadna sprawa nie zostanie bez odzewu. Daj znać na eGo Forum
Anonim_2117:
Dokładnie. Zawsze mnie fascynowało że dla rodowitych "Gorzowiaków", permanentny stan patologii w mieście jest powodem do dumy... Parafr <czytaj dalej>
Andrzej Trzaskowski:
W nawiązaniu do skandalicznego wpisu Anonima 1853.
Przestaję się dziwić, że wielu Osobom zaangażowanym w opisywanie oblicza kulturalnego Mi <czytaj dalej>
Anonim_1853:
wyjątkowo chamsko insynuacyjny komentarz pani redaktor nt radnej ktora naprawde movno i uczciwie angazuje sie w sprawy spoleczne inorgsnozacje roznyc <czytaj dalej>
Anonim_2882:
fsamraz <czytaj dalej>
Anonim_1853:
"gorzowianie" to nie tylko mateczne miasto Gorzów. niemal połowa mieszkancow metropolii gorzowskiej zamieszkała na jego obrzezach w wiosk <czytaj dalej>
 
eGorzowska.pl - e-gazeta Gorzowskiej Agencji Dziennikarskiej