sobota 17 kwietnia 2021     Klara, Robert, Rudolf
eGorzowska - internetowy dziennik Gorzowskiej Agencji Dziennikarskiej
szukaj    szukaj szukaj
« powrót
Spod Husiatynia na Fabryczną
eGorzowska - 7005_aWSqEFevX6ge58ycCgSm.jpg

Preznetujemy pierwszą część historii, jaką opowiedziała nam gorzowianka Janina Sowa. Historii, którą łaczą ludzie i miejsca. Janina Sowa trafiła na ul. Fabryczną spod Husiatynia (obecnie Ukraina). Ale nie od razu.

Kiedy w 1957 r. zamieszkała na Zawarciu, była młodziutką, 22-letnią mamą niespełna pięciomiesięcznej Halinki. 23 grudnia 2015 r. skończyła 80 lat. Wciąż mieszka w tej samej kamienicy przy ul. Fabrycznej 53 i jest tu najstarsza. Janina Sowa.
Tak jak większość wysiedlonych z dawnych terenów polskich, tak i ona - w 1946 r. jeszcze Janina Kondrat - trafiła po wojnie z Kresów Wschodnich na ziemie zachodnie do Krzemowa, 2 km od Kołczyna, niedaleko Krzeszyc.

Przyszła na świat w wigilię Wigilii 1935 r. we wsi Olchowczyk koło Husiatyna w województwie tarnopolskim. Cztery lata wcześniej, 1 maja 1931 r., niemal dwa tysiące kilometrów na zachód, w Charenton-du-Cher we Francji urodził się jej przyszły mąż Czesław Sowa. Jego rodzice wyjechali tam „za chlebem”. Kiedy nieco się dorobili, wrócili do Polski i zamieszkali w Cebrowie pod Tarnopolem. W lutym 1939 zostali wywiezieni na Sybir. W lipcu 1946 r. dotarli do Krzemowa i zamieszkali niedaleko Janiny, która z rodzinnego Olchowczyka wyjechała na zachód z babcią - bez mamy Antoniny z domu Korol i pięć lat młodszego brata Pawła. Tu, 30 km od Gorzowa, spotkała się z tatą Edwardem Kondratem.

Olchowczyk - dzieciństwo
W Olchowczyku rodzice Janiny zajmowali się uprawą roli i hodowlą bydła. Mama dodatkowo szyła, tata pracował w miejscowym folwarku.
- Gdy wybuchła II wojna światowa, mieszkaliśmy w centrum wsi. Zaczęło się bombardowanie, więc musieliśmy opuścić swoje domy i uciekać do schronów. Dokładnie pamiętam ten moment, gdy mama biegła z braciszkiem na rękach, a ja za nią z tobołkiem pieluch. Nad nami przelatywały bombowce, aż w uszach gwizdało. Bardzo się wtedy bałam, ale widocznie byliśmy za biedni, że nie opłacało im się nas zniszczyć - wspomina dziś Janina Sowa.

W dzieciństwie Janeczka nie chodziła do ochronki – tak kiedyś nazywano przedszkole – ale w r. 1942/43 od razu do I kl. niemiecko-polskiej szkoły, z której świadectwo przechowuje do dziś. Nie pamięta już, dlaczego miała przerwę w edukacji (gdzieś "zginął" rok 1943/44), ale w roku 1944/45 uczyła się w II kl. szkoły rosyjskiej (należącej do Narodowego Komisariatu Oświaty URSR) i otrzymała promocję do kl. III, podpisaną przez Janinę Kosztyłę.

- Kiedy brat był mały, tatę powołano do wojska, mama musiała pracować, więc zabierałam braciszka do szkoły. On cichutko siedział w ławce, a mój nauczyciel był bardzo wyrozumiały - dodaje.
I Komunię Św. Janina Kondrat przyjęła w Husiatynie. Żeby się do niej przygotować, chodziła do kościoła oo. Franciszkanów z rówieśnikami po dwa-trzy kilometry w jedną stronę, wydeptaną ścieżką, bo wokół teren był zaminowany. Samej komunii nie pamięta. Wie, że po mszy było śniadanie i z mamą poszła do fotografa. - Nie było wtedy materiałów, więc mama uszyła mi skromną sukienkę ze swojej spódnicy. Na nogach miałam kapcie ze sznurka spadochronowego pofarbowane na biało - opowiada, pokazując swoje zdjęcie.

- Nigdy nie tęskniłam do miejsca swojego urodzenia - mówi podczas naszego spotkania Janina Sowa. - Mam przykre wspomnienia stamtąd. Wojna, bombardowanie, ucieczka w pole albo widok naszego dużego ogrodu, który rozjeżdżają czołgi, wspomnienie ruskich żołnierzy stacjonujących w domu. Pamiętam też sytuację, która miała miejsce na przedwiośniu. Rzeka była zamarznięta, ja bawiłam się na podwórku i nagle słyszę, ktoś woła, prosi: "Puśćcie mnie. Nic wam nie zrobiłem". Okazało się, że to był tatusia wujek. Banderowcy prowadzili go nad rzekę i tam zastrzelili. Przed wojną nie było różnicy między Polakiem i Ukraińcem, razem mieszkali, razem się pobierali, dzieci się bawiły razem, nie było problemu. Dopiero w czasie wojny Ukraińcy znienawidzili Polaków, potworzyły się bandy UPA, straszna nienawiść była. Pamiętam, że gdzieś pod koniec wojny przyszli banderowcy i cały czas patrzyli na duże lustro, które wisiało u nas na ścianie. Widzieli w nim, co się dzieje w mieszkaniu. Chcieli, żeby mama zaprowadziła ich do jej rodziców Karoliny i Marcina Korolów, bo ich syn był chyba w wojsku polskim lub angielskim i dlatego później rodziców mamy wywieźli na Sybir. Nie miałam za czym tęsknić. Moje dzieciństwo i młodość były trudne - podsumowuje.

Przystanek Kołczyn - młodość
Po wojnie, gdy rozpoczął się ruch wysiedleńczy, ludzie wyjeżdżali na Ziemie Odzyskane.
– Ja zdecydowałam, że pojadę do babci, by spotkać się z tatą. Koczowaliśmy na stacji w oczekiwaniu na podstawienie wagonu. Jechaliśmy razem z dobytkiem, końmi, krowami, workami ze zbożem, mąką, na których spaliśmy. Ja nic nie miałam, tylko mały tobołek z rzeczami osobistymi. Czasami pociąg się zatrzymywał, ludzie wychodzili, by na urządzonej naprędce kuchni polowej zagotować wodę lub przyrządzić coś do jedzenia. Wtedy pociąg nagle ruszał, więc często na tym polu zostawały garnki, a ludzie w biegu wskakiwali do wagonów.

Pierwszy przystanek - Kołczyn. Stamtąd tylko dwa kilometry do Krzemowa, gdzie dotarł też tata jedenastoletniej Janiny. Mama nigdy nie przyjechała. W Kołczynie dziewczynka ukończyła szkołę podstawową. W 1950 r. zdała egzamin do Liceum Pedagogicznego w Ośnie Lubuskim.
– 15 sierpnia 1954 r. miałam świadectwo zdania matury, miałam zawód nauczyciela i przydział miejsca pracy na trzy lata. Dostałam nakaz do siedmioklasowej szkoły w Krzeszycach. Uczyłam matematyki i nauk przyrodniczych oraz dziewczynki wychowania fizycznego. Pracowałam też w szkole wieczorowej. Zarabiałam 660 zł. Po roku pracy zaproponowano mi prowadzenie szkoły, tzw. jednoklasówki w niedalekiej Studzionce.

Tam, właśnie w Studzionce, bliżej poznała męża. Był już po wojsku. Postanowili się pobrać. Ślub wzięli w USC w Kołczynie 11 stycznia 1956 r., a kościelny - 22 stycznia w kościele filialnym p.w. Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Krzemowie. Udzielił go repatriant z okolic Lwowa, ks. proboszcz Henryk Szymusik.
Mąż Janiny dojeżdżał do pracy rowerem i pociągiem, a potem jeszcze tramwajem. Było niełatwo. W wiejskim sklepie dostępny był tylko ocet, denaturat, sól i szare mydło, więc produkty żywnościowe Czesław Sowa przywoził z Gorzowa.
– Ale mieliśmy siebie, a moje małżeństwo było lepsze niż dzieciństwo i młodość - podkreśla pani Janina.

cdn.

Tekst i foto Hanna Kaup


Projekt "Łaczą nas ludzie i miejsca" realizowany przez Stowarzyszenie Św. Eugeniusza de Mazenoda, dofinansowany z funduszy Miasta Gorzowa Wielkopolskiego.

Kliknij w wybrane zdjęcie aby powiększyć
spod husiatynia na fabryczna, zdjęcie 1/4

spod husiatynia na fabryczna, zdjęcie 2/4

spod husiatynia na fabryczna, zdjęcie 3/4

spod husiatynia na fabryczna, zdjęcie 4/4
 


26 lipca 2016 08:00, admin ego
« powrót
Dodaj komentarz:

Twoje imię:
 
Trudniejszy przejazd przez centrum
Uwaga! Poważne utrudnienia i trudniejszy przejazd przez centrum. Przebudowa skrzyżowania ulic Bolesława Chrobrego, Wybickiego i Władysława Jagiełły będzie realizowana w dwóch ... <czytaj dalej>
Polska obszarem wysokiego ryzyka
Polska została zakwalifikowana jako obszar wysokiego ryzyka. Rozporządzenie obowiązuje od niedzieli 21 marca. W związku z powyższym, nie wprowadzono rozporządzenia odnośnie ... <czytaj dalej>
Bagiński dwukrotnie skazany
Publikujemy przesłany do naszej redakcji list mecenasa Jerzego Wierchowicza. List mecenasa Jerzego Wierchowicza skierowany został do przedsiębiorcy i polityka Jacka Bachalskiego, ... <czytaj dalej>
Nie pałac, a budynek pasywny
Nieprawdziwe są informacje, że Urząd Marszałkowski buduje pałac za 80 mln zł. Budowa budynku pasywnego jest projektem kluczowym w Strategii ... <czytaj dalej>
Przeglądaj cały katalog lub dodaj swoją firmę
"Sigma" S.C. Sklep Spożywczy

pl. Słoneczny 11, Gorzów Wlkp.
tel. 95 729 67 07
branża: Spożywcze artykuły - detal <czytaj dalej>
"Atemi" Jędrzej Kudelski

ul. Warszawska 208, Gorzów Wlkp.
tel. 793 128 364
branża: Komputery - oprogramowanie <czytaj dalej>
Gudzowski Czesław Gudzowska-Kolczyńska Magdalena Kancelaria Adwokacka

ul. Mieszka I 39, Gorzów Wlkp.
tel. 95 722 87 04
branża: Adwokaci <czytaj dalej>

Afera rowerowa
Jak informuje Urząd Marszałkowski, w sobotę na skwerze przed Urzędem ... <czytaj dalej>
Daj znać, gdy nie możesz przyjść na wizytę
Jeśli nie możesz przyjść na umówioną wizytę do lekarza, koniecznie ... <czytaj dalej>
Zaplanuj sprzątanie
To nie będzie sprzątanie mieszkania, ale wspólnego domu. Zbigniew Rudziński ... <czytaj dalej>
Twój smak dzieciństwa
Ten, kto pamięta radość płynącą ze wspólnego biesiadowania po świniobiciu, ... <czytaj dalej>
Kalendarium eventów
« kwiecień 2021 »
P W Ś C P S N
   
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
  
dodaj: imprezy@egorzowska.pl
Mała wielka sprawa
eGorzowska - adminfoto_hanna.jpg
Hanna Kaup:
In vitro, katedra, Wojciechowska i święte oburzenie
Środową (31 marca) sesję rady miasta zdominowały trzy sprawy: in vitro, dotacja na katedrę i wygaszenie mandatu radnej Grażyny Wojciechowskiej. In vitro Najmniej czasu zajęła radnym decyzja związana z finansowaniem in vitro. ... <czytaj dalej>
350 tys. zł dla niepełnosprawnych
Dokładnie 350 tys. zł zostanie przeznaczone na rehabilitację zawodową i <czytaj dalej>
15 tysięcy za pomysł
15 tys. zł na jeden pomysł. W sumie prawie milion. <czytaj dalej>

aktualnie nie ma żadnej czynnej sondy
Robisz zdjęcia? Przyślij je do nas foto@egorzowska.pl
eGorzowska - indianin2b.jpg
Hanna Kaup:
Miejsce trudnego dziedzictwa
76 lat temu, 16 kwietnia 1945 r. o 5.45, rozpoczęła ... <czytaj dalej>
Hanna Kaup:
Niewiele potrzeba
Przecław to jedna z tych wiosek na ziemiach zachodnich, które ... <czytaj dalej>
admin ego radzi:
Jak chronić się przed cyberprzestępcami w pandemii?
Fałszywe sklepy internetowe, oszustwa telefoniczne, ransomware – cyberprzestępcy nie próżnują ... <czytaj dalej>
admin ego radzi:
Przemoc, której nie widać
Wyniki ankiety SOS Wiosek Dziecięcych w Polsce. Ponad połowa nastolatków doświadczyła ... <czytaj dalej>
Blogujesz? Rób to lokalnie!
Wystarczy jedno kliknięcie w egoBlog
Masz problem?
Napisz do eksperta egoEkspert
Żadna sprawa nie zostanie bez odzewu. Daj znać na eGo Forum
Maria:
To świetnie.I jak zawsze Hanna PRZYJAŹNIE...Po takim artykule ktoś na pewno skorzysta z oferty ..Pozdrawiam.Szczepiona po 70...Jeszcze tylko 2 daw <czytaj dalej>
Anonim_6548:
Myślę, że za remont katedry powinna płacić instytucja, która czerpała z niej dochody. Ksiądz pozwolił umieścić tam jakąś aparaturę (inte <czytaj dalej>
Anonim_8488:
Brawo!
Z.M.P. <czytaj dalej>
Szary:
Panie Wójcicki i bez radni, może za te zaoszczędzone 900 tys zróbcie remont ulicy Olimpijskiej, może kładkę na Zawarcie. A pan Marek S niech <czytaj dalej>
Anonim_4134:
Tak. Tak za bezdurno. Ale ten ksiądz jest niepodobny do swoich ziomali. <czytaj dalej>
 
eGorzowska.pl - e-gazeta Gorzowskiej Agencji Dziennikarskiej