wtorek 28 września 2021     Marek, Wacław
eGorzowska - internetowy dziennik Gorzowskiej Agencji Dziennikarskiej

szukaj    szukaj szukaj
« powrót
Nieplanowana spowiedź z życia (1)
Cd. "Siostra od dobrego umierania"
eGorzowska - 9010_2XO6v6GNXvOCuATboh0k.jpg

Henryka Szulżyckiego poznałam w szczególnych okolicznościach. Było to 6 czerwca 2018 r. w Wojewódzkiej i Miejskiej Bibliotece Publicznej w Gorzowie po projekcji filmu Małgorzaty Wrześniak "Nasza historia".
Schodząc ze schodów, zauważyłam, że na parterze dwie kobiety rozmawiają z nieznanym mi mężczyzną. Starały się go przekonać do powrotu na salę i zrobienia zdjęcia z grupą zaproszonych na premierę filmu najstarszych mieszkańców Gorzowa. Mężczyzna wydawał się nieco dotknięty sytuacją, bowiem nikt nie zwrócił się do niego bezpośrednio o wystąpienie do wspólnej fotografii. Wyszedł więc tuż przed zakończeniem wydarzenia. Namawiany przez panie, nie chciał jednak wracać. Grzecznie ukłonił się i powiedział, że może kiedyś.

Ani ja, ani napotkane kobiety nie wiedziałyśmy, kim jest i jak się nazywa. Na szczęście, jedna z nich - okazała się siostrą radnego Jana Kaczanowskiego - Seweryna Rejniak pobiegła za starszym panem i zatrzymała go przed biblioteką. Dołączyłam do nich i zaczęła się rozmowa.

Od pierwszych słów pan Henryk Szulżycki zadziwił nas niezwykłą pamięcią o przeszłości i równie niezwykłą historią swojego życia. Podał mi adres i pozwolił się skontaktować. Miesiąc później spędziliśmy ze sobą trzy godziny. - To mnie pani wyspowiadała - powiedział na zakończenie. Z pewnością była to "spowiedź" nieplanowana, ale nie mogłam postąpić inaczej, jak wysłuchać opowieści o młodzieńczych latach życia człowieka, który przyszedł na świat w miejscowości Nieścienięta w gminie Soły, powiat Oszmiana, województwo wileńskie (dziś: rejon smorgoński obwodu grodzieńskiego Białorusi), jako 16-latek złożył przysięgę i został żołnierzem Armii Krajowej, przyjął pseudonim "Kruk", został włączony do 10. Oszmiańskiej Brygady AK pod dowództwem por. Konrada Bukowskiego "Gustawa", brał udział w Operacji Ostra Brama w Wilnie, doświadczył pobytu wśród krasnoarmiejców, w 1945 r. uciekł z Białorusi do Polski, a rok później po raz pierwszy trafił do Gorzowa. Na stałe zamieszkał tu w 1952 r. po powrocie z trzyletniej służby wojskowej w Słupsku, natomiast po ślubie z Wandą Mysłowiecką, od 1954 r. do dziś mieszka przy kościele pw. Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny. 19 lipca skończył 92 lata.

"Wspomnienia to cicha nuta
Wyjęta z tomów przeszłości..."

Noc (z 2 na 3 lipca 1944 r. - dop. mój HK), ale jasno jak w dzień. Nad Smorgoniami, odległymi 12 km od wsi Nieścienięta, wiszą rakiety. Mamy wyprowadzony wóz spod wiaty. Jest załadowany ciuchami. Na tych manelach śpią bracia: Staś i Mietek. Kuzynka Rózia wraz z dziećmi: Haliną i Jurkiem oraz Józefem Nawrockim śpią w izbie... dopiero wróciłem z wioski, gdzie z koleżankami i kolegami rozmawialiśmy na temat zaistniałych warunków. Pogrom Niemców, cofanie się frontu i ponowne przyjęcie bolszewików - Armii Czerwonej. Ja z rodzicami, mamą i papą nie spałem. Około godziny trzeciej nad ranem ledwie się zdrzemnąłem, zaszczekały psy: Szarik i Łata... przyszła Renia - Irena Cybowska, siostra Henryka Cybowskiego, który w dniu 2 lutego 1942 r., w święto Matki Boskiej Gromnicznej, przyjął moją przysięgę przynależności do Armii Krajowej. Przysięgę tę złożyłem w obecności starszych kolegów, tj. Janka Kolendy, Antka Podlaszuka. Z tym ostatnim spotkałem się w 1951 r. jedyny raz na poligonie wojskowym w Drawsku, a z Heńkiem Cybowskim - w 1946 we wsi Nowogródek Pomorski, obecnie województwo szczecińskie (dziś zachodniopomorskie - dop. mój HK).
Kiedy przyszła Renia, zawołała mnie i zapytała: "Heniek, idziesz?" Zrozumiałem z tych dwóch słów, o co chodzi. Ona poszła do domu do wsi, ja ubrałem się w mundur, nałożyłem furażerkę, pożegnałem się z rodziną i... poszedłem.


W lipcu 1944 r. 10 Oszmiańska Brygada Armii Krajowej pod dowództwem por. Konrada Bukowskiego "Gustawa" jako polski oddział partyzancki Okręgu Wilno Armii Krajowej wzięła udział w Operacji Ostra Brama. Wśród około 400 partyzantów był niespełna 18-letni Henryk Szulżycki, powiadomiony przez łączniczkę o mobilizacji - i koncentracji w rejonie Murowanej Oszmianki - mężczyzn zdolnych do walki. Dowództwo formowało się w Karwieliszkach. Ośrodek Soły wyznaczył koncentrację w folwarku Porojście dla placówek Soły i Żuprany, a w Birżanach - dla placówek Kuszlany i Smorgonie. Tam rozpoczęło się szkolenie strzeleckie i bojowe. 17 lipca w Boguszach podstępnie aresztowano kierowniczą kadrę okręgu. Zdezorientowane oddziały wileńskie i nowogródzkie, będące w marszu do Puszczy Rudnickiej, zostały otoczone i rozbrojone przez sowiecki 86 pułk wojsk pogranicznych. Około 4 tys. partyzantów trafiło do obozu przejściowego w Miednikach Królewskich, a stamtąd wywieziono ich do Kaługi. Jako obywatele sowieccy zostali wcieleni do 361 Zapasowego Pułku Piechoty.

Po zbiórce w gospodarstwie Cybowskich, we wsi było nas około dziesięć osób: H. Cybowski, J. Kolenda, A. Podlaszuk, X. Wiszniak i ja. Pozostałych nie pamiętam. Mieliśmy jeden karabin. Przeszliśmy Rzeczką Małą i przez wieś Dordziszki i Kuszlany do Parojść, gdzie gromadziła się X Brygada Gustawa... Zajęcia prowadził kpr. Kłujsza z Żeligowa. Ledwie wytrzymywałem tę musztrę z uwagi na gorące dni lipca. Pełniłem też dyżury przy sztabie brygady. Podczas służby i zajęć taktycznych byliśmy kontrolowani przez sowieckie samoloty zwiadowcze - kukuruźniki... Gdy nastąpił rozkaz wymarszu, szliśmy, ale dokąd, nie wiedziałem. Może do Wilna czy do Puszczy Rudnickiej, a może do Warszawy? Gdy przechodziliśmy przez szosę, napotkaliśmy żołnierzy Armii Czerwonej. Jechali w stronę Oszmiany na wozach ciężarowych. Witali nas słowami "towariszczi". Częstowali nas papierosami. Gdy przeszliśmy szosę i znaleźliśmy się w lesie na polanie, naprzeciw nas wyszedł rosyjski major z dwoma podoficerami, którzy mieli zawieszone na piersi pepesze. Zawołał: "Gaspada, wy akrużeny, nada słażyć arużie". Mnie zatkało. Przed chwilą rozmawialiśmy przyjaźnie z żołnierzami jako towarzysze broni, a tu każą nam składać broń. Oczywiście, zrobił się wielki szum wśród naszej brygady. Krzaki zaszeleściły. Część partyzantów uciekła. Pozostali, w tym i ja, złożyliśmy broń... Uszeregowano tych, co zdali broń i poprowadzono w stronę Miednik Królewskich.

Miedniki Królewskie - miejscowość położona między Wilnem a Oszmianą. W połowie XIV w. wybudowano tam zamek, jeden z ulubionych króla Kazimierza Jagiellończyka. 18-letni Henryk, choć interesował się historią, wcześniej nic o Miednikach nie wiedział. W czasie akcji „Burza” zorganizowano tam obóz, w którym internowano ok. 5 tys. podoficerów i szeregowców. Około jedna czwarta zbiegła, a większość przymusowo wcielono do pułku rezerwowego Armii Czerwonej. Jak podaje w swoich "Wspomnieniach z Rosji 1944-1946 Miedniki – Kaługa – Lasy podmoskiewskie" pionier Gorzowa Janusz Hrybacz ps. Zawisza, a potwierdza Henryk Szulżycki, w czasie internowania w Miednikach, pojawił się mjr Soroka, który po krótkim przemówieniu apelował o dobrowolne zaciągnięcie się do armii Berlinga, walczącej – jak się miał wyrazić – u boku zwycięskiej Armii Czerwonej. Ludzie mu nie ufali, więc zgłosił się tylko niewielki odsetek internowanych, około 300, których wyprowadzono poza mury zamku. Kolejne próby agitacji majora Soroki nie przyniosły oczekiwanego efektu, więc zdenerwowany powiedział: „Nie chatitie w armiu Bierlinga, to budietie kamieni woracziwat!” (Nie chcecie do armii Berlinga, to będziecie kamienie przewracać). Wtedy jeszcze żołnierze nie wiedzieli, że te słowa się spełnią. Wierzyli, że nie spotka ich nic złego. Przecież w Miednikach zgrupowano ich około 5 tys., więc liczyli, że polskie władze staną po ich stronie. Liczyli, że zostaną wcieleni do prawdziwego wojska polskiego. Potwierdza to fakt, że inni młodzi Polacy, chcąc uniknąć poboru do sowieckiej armii, dobrowolnie przychodzili do ich obozu w Miednikach.

Wprowadzono nas przez bramę i skierowano na prawą stronę, każąc się rozgościć. Tam już było pełno partyzantów z różnych jednostek. Rozłożyliśmy się pod murem, wysokim na kilka metrów. Był on wykonany z kamieni, głazów i cegły. W kilku miejscach, na wysokościach, w lukach, były umieszczone cekaemy z żołnierską obsługą. Na środku placu stały baraki, które też były zapełnione, prawdopodobnie oficerami. Plac był podzielony rowem, który był zasypany ziemią i piaskiem. Gdy jakiś kolega po drugiej stronie rowu zawołał mnie, żebym przyszedł do niego, to ja dałem tylko dwa kroki na to wysypisko i zbaraniałem, gdyż moje nogi ugrzęzły w błocie. Ale to nie było błoto. To były odchody ludzkie. Smród był nie do zniesienia. Oczywiście, ten kolega żartował. Uprzedziłem kolegów ze swej brygady, by nie dali się nabrać. Butów nie miałem czym wytrzeć, gdyż nie było ani wody, ani trawy. Czyściłem je piaskiem.

Cdn.

Tekst został opublikowany w wydawnictwie Stowarzyszenia św. Eugeniusza de Mazenoda "Łączą nas ludzie i miejsca"

Tekst i foto Hanna Kaup


22 grudnia 2018 18:06, admin ego
« powrót
Dodaj komentarz:

Twoje imię:
 
Światowy Dzień… Stefanii
Gorzowski nosorożec po raz pierwszy, od czasu gdy został odnaleziony, świętował Światowy Dzień Nosorożca. Z tej okazji w środę w ... <czytaj dalej>
Próba syren
W czwartek (23 września) w godzinach 12.00-12.30 na terenie całego miasta zostanie przeprowadzona głośna próba syren alarmowych. Nadane zostaną następujące sygnały; - ... <czytaj dalej>
Pielgrzymkowy weekend i liczenie wiernych
W najbliższą sobotę 25 września odbędą się aż trzy pielgrzymki diecezjalne. Po raz dziewiąty do sanktuarium Pierwszych Męczenników Polski na swoje ... <czytaj dalej>
Bagiński dwukrotnie skazany
Publikujemy przesłany do naszej redakcji list mecenasa Jerzego Wierchowicza. List mecenasa Jerzego Wierchowicza skierowany został do przedsiębiorcy i polityka Jacka Bachalskiego, ... <czytaj dalej>
Przeglądaj cały katalog lub dodaj swoją firmę
"Etos" S.A. Sklep "Diverse"

Wełniany Rynek 12, Gorzów Wlkp.
tel. 95 720 89 63
branża: Odzież - detal <czytaj dalej>
Majchrzak Mirella Sklep

ul. Śląska 95, Gorzów Wlkp.
tel. 95 721 34 60
branża: Chemia gospodarcza - detal <czytaj dalej>

Nie żyje dr Zadrożna
Dziś przed południem przyszła wiadomość o śmierci dr Zofii Zadrożnej. Nie ... <czytaj dalej>
Królowa Łubu Dubu
W pierwszym NOcnym Szlaku Kulinarnym restauracja Łubu Dubu została „Królową ... <czytaj dalej>
Światowy Dzień… Stefanii
Gorzowski nosorożec po raz pierwszy, od czasu gdy został odnaleziony, ... <czytaj dalej>
200 tys. zł na promocję
Filharmonia Gorzowska otrzymała wsparcie z urzędu marszałkowskiego. To 200 tys. ... <czytaj dalej>
Kalendarium eventów
« wrzesień 2021 »
P W Ś C P S N
  
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
   
dodaj: imprezy@egorzowska.pl
Mała wielka sprawa
eGorzowska - adminfoto_hanna.jpg
Hanna Kaup:
Kogo obchodzi gorzowska kultura?
Kogo obchodzi gorzowska kultura? Takie pytanie zadałam sobie w miniony piątek, gdy przyszłam na warsztaty związane z nową Strategią Kultury dla Gorzowa Wielkopolskiego. Najpierw dowiedziałam się, że w lipcu zespół badaczy ... <czytaj dalej>
Uwaga konkurs: Lubuska pocztówka z wakacji
Jeszcze tych zdjęć za wiele nie ma. Ale lubuskie jest <czytaj dalej>
Sfotografuj Gorzów
Muzeum Lubuskie im. J. Dekerta zaprasza do udziału w konkursie <czytaj dalej>

aktualnie nie ma żadnej czynnej sondy
Robisz zdjęcia? Przyślij je do nas foto@egorzowska.pl
eGorzowska - 9b.jpg
Hanna Kaup:
Refleksje z podróży (3)
Lądowanie na lotnisku Glasgow International przebiegło sprawnie i bez zakłóceń. ... <czytaj dalej>
Hanna Kaup:
Refleksje z podróży (2)
Podróżowanie po świecie w warunkach pandemii nieco się zmieniło. Poszczególne ... <czytaj dalej>
admin ego radzi:
Rekrutacja i praca w pandemii
Przedsiębiorcy nie zwolnią i nie zawieszą niezaszczepionych? Eksperci: „Ten przepis ... <czytaj dalej>
admin ego radzi:
Czy cyberprzestępcy zakłócą rok szkolny?
Chociaż 1 września wracamy do nauczania stacjonarnego, to niewykluczona jest ... <czytaj dalej>
Blogujesz? Rób to lokalnie!
Wystarczy jedno kliknięcie w egoBlog
Masz problem?
Napisz do eksperta egoEkspert
Żadna sprawa nie zostanie bez odzewu. Daj znać na eGo Forum
Anonim_6217:
Coś jeszcze czy nadal to samo? Nuda..... <czytaj dalej>
Mirosława:
Była wspaniałym lekarzem. Od dziecka wiedziałam, że właśnie do niej można się zwrócić w każdej sprawie. Niech spoczywa w spokoju.
<czytaj dalej>
Anonim_6352:
W ciągu ostatnich lat 2 razy zdecydowałem się pojechać pociągiem do Wrocławia z przesiadką w Zielonej Górze i... 2 razy pociąg z Gorzowa nie <czytaj dalej>
Anonim_2499:
Tez chcialem jechac pociagiem w Polske bo samochodem tak daleko wyjezdzac to jest zmęczenie a pociag wiadomo wygodniej i mozna spac w podrozy.
<czytaj dalej>
Andrzej Trzaskowski:
Ja rozumiem, że w gorących latach przeobrażeń ustrojowych można było popełnić kardynalne błędy. Także w reorganizacjach na kolei. Ale czy n <czytaj dalej>
 
eGorzowska.pl - e-gazeta Gorzowskiej Agencji Dziennikarskiej