niedziela 3 marca 2024     Kunegunda, Maryna, Tycjan
eGorzowska - internetowy dziennik Gorzowskiej Agencji Dziennikarskiej
szukaj    szukaj szukaj
« powrót
Jestem związany z Gorzowem i jego historią
Dwie dekady Gorzowa
eGorzowska - 11281_LbSJBWm5zTTdC0wursTu.jpgW minionym roku został zrealizowany projekt "Dariusz Kostrzewa, czyli gorzowskie historie w karykaturze". W opublikowanym wydawnictwie zmieściły się tylko krótkie części rozmów z gorzowianami. Niektóre będziemy publikować na naszym portalu w całości.

O projekcie przecztasz tu: https://www.egorzowska.pl/pokaz,kultura,11242, i tu: https://www.egorzowska.pl/pokaz,kultura,11194,

Rozpoczynamy rozmową z Leszkiem Rybką w przeddzień jego 68. urodzin.

Leszek Rybka – ur. 5I1954 w Gorzowie. Ukończył SP nr 1 i 8, Technikum Mechaniczne oraz wydział ekonomiczny i transportowy Politechniki Szczecińskiej. W l. 80. przez dwa lata pracował w Niemczech przy produkcji desek surfingowych. Po studiach rozpoczął pracę w urzędzie wojewódzkim w wydziale zatrudnienia.

- Było to barwne doświadczenie. Kontrolowaliśmy zakłady państwowe, sprawy związane z kadrami. Dostałem takiego ojca opiekuna, pana Zygmunta, który miał jedną podstawową zasadę przy kontroli. Jeżeli nam w ciągu pół godziny nie dawali kawy, to waliliśmy ich z grubej rury. Wyglądało to tak, że jeśli w ciągu tych 30 minut nie dostawaliśmy kawy, to on ostentacyjnie wyciągał ze swojej urzędniczej teczki termos i demonstracyjnie nalewał kawę. Ale wtedy już było za późno.

A kawa była wtedy w cenie.

- Tak, kawa była bardzo trudno osiągalna… Dwa lata tam pracowałem, natomiast przed stanem wojennym byłem rewidentem zakładowym w MZK. Stan wojenny, zakład zdemilitaryzowany, może rok lub dwa. Dyr. Jankowski był dobrym szefem i nie wtrącał się, a ja robiłem swoje kontrole.

Była też przygoda z Berlinem i tchnienie nowego w życie Gorzowa.

- Po powrocie z Berlina zapragnąłem zostać kapitalistą i otworzyłem jeden z pierwszych w Polsce i jedyny w Gorzowie sex shop w Mieszku. To było fajne doświadczenie, bo zajmowałem się m.in. edukacją pań, które nie miały żadnego doświadczenia ani pojęcia o tych wszystkich wibratorach czy prezerwatywach. Interes okazał się strzałem w dziesiątkę, szło ładnie zarobić.

Kiedyś pękło…

- Pękło w momencie, gdy nasz syn Maciej miał iść do pierwszej komunii i dostaliśmy ultimatum. Albo to, albo to.

Od syna czy od księdza?
- Nieee, syn był w tak młodym wieku, że dla niego to nie stanowiło różnicy. Od księdza. I przemianowaliśmy ten sex shop na men shop, ale to po prostu straciło swoją ostrość. A w międzyczasie wszedłem w lokal na Chrobrego/30 stycznia. To się nazywało Bazar z artykułami chemicznymi i kosmetycznymi.

Dobijmy do 2001.
- Tu się właśnie skończyła moja przygoda z kapitalizmem.

Wszedł pan na grunt samorządowy.
- Jak się zorientowałem, jakie są pobory średniej kasy urzędnika, to doszedłem do wniosku, że po cholerę mam się miotać w tym sklepiku, gdzie jest już cienko – miałem alternatywę: wejść w sieć albo się zlikwidować, ale nie chciałem być na pasku sieci – i zlikwidowaliśmy się i to z dużym sukcesem, ponieważ nie zostawiliśmy po sobie żadnych długów, wyprzedaliśmy wszystko, łącznie z urządzeniem sklepu i zupełnie przypadkowo trafiłem na prezydenta Jędrzejczaka. Przyszedłem do niego z prostym tekstem, czy nie potrzebuje kogoś takiego jak ja? To było dosyć zabawne, bo chyba odbyłem z prezydentem ze dwa spotkania w kontekście tego inkubatora, który robił Finster i miałem tam iść. On chciał Józka pyknąć. Rozmawialiśmy, co tam ewentualnie ma być i po kilku dniach dostałem telefon z urzędu, że mam się zgłosić do pana prezydenta Jędrzejczaka i on wręczył mi nominację. Ja nie wiedziałem, co to jest. Powiedział „gratuluję”, wezwał Knecia i mówi: „To zaprowadź pana Rybkę tam, gdzie trzeba.”

I gdzie to „tam” było?
- Wydział gospodarki komunalnej. Myślę: „cholera, co to jest?” Nie miałem zupełnie doświadczenia z samorządem. A Kneć zaprowadził mnie na Drzymały i mówi „No Rybka, to huśtaj to”. A przejąłem wydział po aferze korupcyjnej. Chodziło o tę „ogrodniczkę”. Mówię to w cudzysłowie, bo nie było takiego stanowiska, ona się tak samorzutnie nazwała. Cały wydział był przestraszony i ubezwłasnowolniony.

Co to była za kobieta?
- Pobory, które brała z kasy, były na waciki. Doprowadziła do tego, że nikt tam nie był decyzyjny. Sama o wszystkim decydowała z wiadomych powodów, żeby po prosu wszystko przejmować.

Na zasadzie: nie dali mi kawy przed upływem pół godziny?

- Dokładnie, to był ten sam motyw. A ja wszedłem do urzędu z opinią, że jestem kolesiem Jędrzejczaka, bo on mieszkał na 30 stycznia i ja mieszkałem na 30 stycznia. On chodził do technikum i ja tam chodziłem, ale on o klasę niżej, bo ja poszedłem o rok wcześniej. W ogóle z człowiekiem się nie znałem. A jak dostałem nominację, to poszedłem do niego i pytam, czy ma dla mnie jakieś wskazówki, a on mi mówi: „No Rybka, ja cię nie po to przyjmowałem, żebyś biegał do mnie po wskazówki. Masz tu wolną rękę, ale musisz to wszystko wyprostować, bo opinia o wydziale jest bardzo zła.” I – chcę to podkreślić – miałem szczęście, że jak zacząłem tam pracować, trafiłem na Wawrzyńca Zielińskiego. To niewątpliwie fachowiec, facet, który nie urodził się w Gorzowie, ale to miasto zna znakomicie i nie ukrywam, że dostałem od niego korepetycje. W przyspieszonym tempie poznałem w mieście to, co zajęłoby mi długie, długie miesiące. Jak teraz słyszę, że będą w Gorzowie robione łąki kwietne, to ja o czymś takim słyszałem dawno. W urzędzie byłem tylko cztery lata, więc moje możliwości były ograniczone, ale dużo jeździłem do Niemiec. Tam są organizowane imprezy ogólnokrajowe o nazwie Buga i regionalne Luga. Polegają na tym, że zamyka się jakąś część miasta, wejście jest płatne i na tym terenie – robią to co dwa lata – od wiosny do późnej jesieni pokazywane są nowe trendy w gospodarce estetycznej związanej z miastem. Za każdym razem jest tam też sektor dotyczący cmentarzy. I stamtąd czerpałem dużą wiedzę. Głównie sam, prywatnie.

Jak się panu pracowało w urzędzie?

- W początkach pracy – to nie jest anegdota – zdarzyło się tak, że pewien obywatel za pomocą płatnego ogłoszenia w gazecie – podając się z imienia i nazwiska – podziękował naczelnikowi Leszkowi Rybce za pozytywne załatwienie sprawy. Jestem parę dni w tym wydziale. Sekretarka mi anonsuje, że chce ze mną rozmawiać obywatel taki a taki. On się przedstawia, ja się przedstawiam. Chodzi o to, że moje miejskie drzewo dewastuje jego prywatne ogrodzenie, a on chodzi za tym dwa czy trzy lata. Mówię: „Wie pan, jestem tu krótko, proszę usiąść i zaczekać, ja się zorientuję.” Idę do pracowników, którzy się tym zajmują i pytam. Podaję nazwisko, namiar i słyszę: „Tak szefie, on tu chodzi już długi czas.” „No ale czemu nie jest załatwiony? Dobra, kiedy mamy wycinkę?” „No właśnie kończymy.” „To proszę do tej listy dopisać ten adres.” I wracam do człowieka, mówię: „Proszę pana, może dwa, najpóźniej trzy tygodnie, a będzie temat załatwiony, bo właśnie robimy wycinkę.” „A, panie, to mi wszyscy tak obiecują.” To mu mówię: „Ja nie obiecuję, tylko sprawa już ma bieg, jest na talerzu, adres na liście.” No i za jakiś czas wchodzi facet do mnie do pokoju, trzyma w ręce butelkę koniaku – a wydział jeszcze nie otrząsnął się po aferze. Ja mówię: „Panie, idź pan z tą butelką.” „Ale ja chcę panu podziękować.” „No dobra, ale proszę to zabrać.” No i udało mi się go jakoś spławić. Za parę dni współpracownicy przynoszą mi gazetę i jest jak byk: „Jaś Kowalski Leszkowi Rybce”. Dym w urzędzie jak jasna cholera, bo przecież krótko pracuję. Już podejrzewali, że ja sam sobie to zrobiłem, więc mówię: „Sprawdźcie, jest taki człowiek.” Były też takie sytuacje.

Zaczyna się XXI w. Jak pan pamięta Gorzów sprzed 20 lat?
- Cały czas jestem związany z Gorzowem i jego historią. Dzięki Wawrzyńcowi i Robertowi Piotrowskiemu mam jakąś wiedzę o tym, jestem w Towarzystwie Miłośników Gorzowa. Jest jedna rzecz moim zdaniem teraz już stracona. Gorzów miastem parków i ogrodów. To się w tej chwili nie broni. Niestety. Nie miałem problemu, jeśli chodzi o mojego szefa, ale problem polegał na tym, że aby móc zrealizować to, co chciałem, musiałem to włożyć w jego głowę. Tak po prostu było. To jest domena wielu szefów. Oni nie są w stanie zastanawiać się na wszystkim, czy ten most będzie potrzebny, czy ten park będzie potrzebny. Ale jeżeli ja go przekonam, to się uda. Po pierwsze, prezydent Jędrzejczak był otwarty na takie rzeczy. Pamiętam, w Nordhausen, jakieś 400 km od Gorzowa, była Luga i jedna rzecz, która mnie powaliła na kolana. Duży kościół katedralny pod sam koniec wojny zbombardowany przez Amerykanów. Ponieważ był tam punkt obserwacyjny, ostała się tylko wieża. I to, co zostało, zaadoptowano na trwałą ruinę, ale w sposób nowoczesny, z wykorzystaniem szkła. Nie jakieś gołe mury. Prowadziła tam ścieżka, koło 100 m i na różnych elementach kamiennych i metalowych modlitwa „Ojcze nasz” – oczywiście po niemiecku. Byłem ciekaw reakcji prezydenta. Widziałem, że wzruszenie go ogarnęło, a to było genialne w swojej prostocie...

Cdn.
Rozmawiała Hanna Kaup


4 stycznia 2022 19:50, admin ego
« powrót
Dodaj komentarz:

Twoje imię:
 
Uwaga taksówkarze
Komunikat dotyczący ważności licencji na wykonywanie krajowego transportu drogowego w zakresie przewozu osób taksówką, samochodem osobowym, pojazdem samochodowym przeznaczonym konstrukcyjnie ... <czytaj dalej>
Smutny obraz infrastruktury transportowej północy województwa
Publikujemy fragmenty nadesłanego Stanowiska Zarządu Lubuskiej Organizacji Pracodawców z dnia 30.01.2024 r. w sprawie aktualizacji Strategii Rozwoju Województwa Lubuskiego 2030. Niestety, ... <czytaj dalej>
Ważne konsultacje. Kto pierwszy, ten lepszy
Konsultacje w sprawie Krajowego Systemu e-Faktur. Ministerstwo Finansów przedstawia harmonogram konsultacji w sprawie rozwiązań prawnych i funkcjonalności Krajowego Systemu e-Faktur (KSeF). Konsultacje ... <czytaj dalej>
Do wzięcia niemal 40 mln euro
Północ Lubuskiego sięga po unijne wsparcie. Stawką jest blisko 40 mln euro. - To ostatnie spotkanie z cyklu, ale... ostatni będą ... <czytaj dalej>
Przeglądaj cały katalog lub dodaj swoją firmę

Dramat Andryki
Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych” bchodzony jest 1 marca. W tym ... <czytaj dalej>
Marek Piechocki z wyróżnieniem i dyplomem za całokształt
Doroczne nagrody literackie, czyli Wawrzyny Lubuskie rozdane. Gorzowski twórca i nasz ... <czytaj dalej>
Edukacja alternatywna
Wczoraj Przemek Staroń wręczył ministrze Barbarze Nowackiej „Nie jesteś skazanx ... <czytaj dalej>
Ukryli je w żywności
KAS zatrzymała narkotyki. Były ukryte w pojemnikach z żywnością. Funkcjonariusze z ... <czytaj dalej>
Kalendarium eventów
« marzec 2024 »
P W Ś C P S N
    
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31
dodaj: imprezy@egorzowska.pl
Mała wielka sprawa
eGorzowska - adminfoto_hanna.jpg
Hanna Kaup:
Kultura nam się opłaca
Różnie można mówić o Gorzowie i na co dzień głosów narzekania nie brakuje, ale jeśli chodzi o kulturę, nie mamy się czego wstydzić. I choć jest wielu, którzy powtarzają, że ... <czytaj dalej>
Kto zdobędzie mural dla szkoły
Murale Pamięci „Dumni z Powstańców” to ogólnopolski konkurs dla szkół <czytaj dalej>
Między strachem a wolnością
„Między strachem a wolnością”. To temat konkursu, do udziału w <czytaj dalej>

aktualnie nie ma żadnej czynnej sondy
Robisz zdjęcia? Przyślij je do nas foto@egorzowska.pl
eGorzowska - dsc_0105a.jpg
admin ego:
Bo nie krzyczała...
Bo nie krzyczała… nikt nie pomógł Lizie zgwałconej i zaduszonej ... <czytaj dalej>
admin ego:
Nad Glommą
W ubiegłorocznym planie nie zakładaliśmy wyjazdu do Norwegii, pojawił się ... <czytaj dalej>
admin ego radzi:
Filiżanka kawy lub dwie
Czy wiesz, że filiżanka kawy może zdziałać więcej niż tylko ... <czytaj dalej>
admin ego radzi:
Wystarczą dane
Oszuści nie muszą wcale kraść portfela. Wystarczy, że zdobędą Twoje ... <czytaj dalej>
Blogujesz? Rób to lokalnie!
Wystarczy jedno kliknięcie w egoBlog
Masz problem?
Napisz do eksperta egoEkspert
Żadna sprawa nie zostanie bez odzewu. Daj znać na eGo Forum
Anonim_3739:
W PRL były sprawne połączenia wszystko było połączone i torami i pksami. To są zaniedbania jakies <czytaj dalej>
Anonim_3739:
Ale po co do Szczecina jak i myśli orzą bardzo sprawnie i szybko kursuje PKS.

Jak tam dojeżdżałem na egzaminy to w 50 minut byłem ju <czytaj dalej>
Marek z Rybakowa:
Dla Gorzowian ważniejsza jest elektryfikacja linii Krzyż - Kostrzyn i reaktywacja linii do Szczecina przez Myślibórz .Do Zielonej nie ma po co ... <czytaj dalej>
Anonim_3739:
Czy jest takie zapotrzebowanie pasażerów?
Czy tylko fani komunikacji kolejowej lobbują że by im sie takie coś marzyło?

Mieszkam <czytaj dalej>
Anonim_1513:
Nooo, rewelka!
Z.M.P. <czytaj dalej>
 
eGorzowska.pl - e-gazeta Gorzowskiej Agencji Dziennikarskiej