czwartek 6 maja 2021     Judyta, Jan, Jurand
eGorzowska - internetowy dziennik Gorzowskiej Agencji Dziennikarskiej
szukaj    szukaj szukaj
« powrót
Widzieli mnie! I co z tego?
Rozmowa z RYSZARDEM KOTYSEM, aktorem teatralnym, filmowym i telewizyjnym, reżyserem
eGorzowska - 1459_QErDoFQaFOfAdqzl06k.jpgRozmowa z RYSZARDEM KOTYSEM

- Gdy przygotowywałem się do naszej dzisiejszej rozmowy wpisałem w przeglądarkę internetową hasło „Ryszard Kotys”. I ukazały mi się różne zakładki, w wśród nich „Ryszard Kotys nie żyje”, „Ryszard Kotys zmarł”. To szokujące. Ktoś zrobił panu w Internecie głupi szczeniacki dowcip?
- W Internecie aż roi się od wydumanych nie wiadomo skąd informacji. Jak pan widzi, może pan być zresztą świadkiem w tej sprawie, że rozmawiamy, czyli... jednak żyję. Nie wiem, o co chodzi. Nie było takiego incydentu, że na przykład miałem wypadek, że leżałem w szpitalu, czy coś w tym rodzaju. To zwyczajne internetowe przekłamanie.

- Mówi pan często, że popularność pana żenuje, że nie nadaje się pan na aktora popularnego. Ale przecież decydując się na ten zawód dobrowolnie podpisał pan cyrograf „na popularność”. To, co pan teraz mówi, to kokieteria, czy...
- Popularność aktora filmowego czy serialowego to wymysł dzisiejszych czasów. Podobnie stało się ze sportowcami i przedstawicielami innych zawodów, którzy kiedyś mieli wprawdzie wielbicieli i swoich fanów, ale to nie było tak, jak teraz. Przed laty, gdy grało się w jakimś teatrze w danym mieście, to aktor z tego teatru był oczywiście znany i popularny, ale w tamtym mieście w pewnych kręgach, a nie w całym kraju. Potem ta popularność rosła, rosła, a dzisiaj mamy już do czynienia z czystym szaleństwem. Tego nie rozumiem. Każdy człowiek, który coś robi, który jest szerzej znany - dotyczy to także na przykład dziennikarzy - może mieć swoich wielbicieli, ludzi którzy lubią z nim przebywać, czytać jego teksty lub oglądać go w teatrze czy filmie, ale to nie musi dotyczyć wszystkich i nie musi wszystkim się podobać.

- Próbuje pan ocalić swoje prawo do prywatności?
- Próbuję. A poza tym, nie wierzę, że nagle z dnia na dzień cały naród kocha jednego na przykład aktora. Popularność dzisiaj jest sztucznie podsycana i sama jest sztuczna, nieprawdziwa. Bardzo często spotykam ludzi, którzy mówią „a, widziałem pana” mając na myśli film lub produkcję telewizyjną. Widzieli mnie! I co z tego? Dzisiaj różnych ludzi „widać”...

- Jeśli dobrze pana rozumiem, to ludziom tym wystarczy, że „widzieli”. I wtedy ta popularność nie wynika z oceny pracy aktora, z podziwu dla jego warsztatu, kunsztu aktorskiego i zaangażowania na scenie, ale z faktu, że „był”?

- Dokładnie. Dzisiaj spiker telewizyjny jest tak samo popularny albo nawet bardziej, jak wybitny aktor, a niekiedy i niezbyt wybitny. Nie wykpiwam w tym momencie spikerów telewizyjnych, ale staram się wyjaśnić dzisiejszy mechanizm popularności. Dzisiaj nie trzeba być artystą, by być popularnym. Wystarczy na przykład przedstawiać prognozę pogody.

- W zawodzie aktora pracuje pan już ponad 60 lat. W tym czasie zagrał pan 40 znaczących ról w serialach telewizyjnych, 150 w filmach fabularnych, wiele ważnych kreacji teatralnych. Która z tych ról była pana zdaniem najważniejsza?
- To trudno jest powiedzieć, naprawdę. Na pewno można wyróżnić kilka, które może nie były najważniejsze, ale miały znaczenie... Ja zawsze mówię, trochę niekiedy na wyrost, że najważniejsza rola była ta ostatnia. Ale... coś w tym jest. Rok temu na Festiwalu Filmów Fabularnych w Gdyni pokazywano film pod tytułem „Erratum” młodego reżysera w... średnim wieku Marka Lechkiego, w którym zagrałem Ojca Michała. Chyba mógłbym powiedzieć, że jest to jedna z najlepszych moich ról. Równocześnie jest to jak na razie moja ostatnia rola. A więc to powiedzenie się sprawdza. Ale... z czasem pamięta się nie same role, ale cały film. Trudno na przykład mi zapomnieć film „Szpital przemienienia” z 1978 roku w reżyserii Edwarda Żebrowskiego, w którym zagrałem Józefa, czy film „Niedzielne dzieci” Agnieszki Holland z 1977 roku, w którym zagrałem Andrzeja Bilskiego, męża Barbary.

- Tyle ról teatralnych, filmowych i telewizyjnych. Jak pan znajduje czas na życie prywatne? A może pan nie znajduje i nie ma życia prywatnego?
- Znajduję...

- Jak pan więc godzi pracę z...
- Jakoś mi się to dotychczas udawało. Co prawda zdarzają się sytuacje, gdy jestem potrzebny w domu, a akurat pracuję i mnie nie ma, ale to dotyczy nie tylko mnie, zapewne i pana. Starałem się jednak nigdy nie stracić kontaktu z rodziną i z domem. Mieszkam w Łodzi, a także w Lusowie pod Poznaniem. Zaraz po spektaklu „Andropauza” jadę do Lusowa...

- Wyczytałem, że ma pan sporo młodszą od siebie żonę. Pana zdaniem różnica wieku w związku nie przeszkadza?
- Nie można zdecydowanie powiedzieć, że dotyczy to wszystkich sfer życia, dlatego że rówieśnicy mojej żony, całe to pokolenie, myśli trochę inaczej niż ja. Ale to nie znaczy, że my z żoną się nie dogadujemy. Różnica wieku partnerów może być atrakcyjna w tym zetknięciu różnego pojmowania niekiedy świata i otaczającej nas rzeczywistości. To nie chodzi o to, że w takiej sytuacji kto od kogo się uczy, bo przecież przez całe życie wszyscy uczymy się od wszystkich. Niekiedy różnica wieku – powiem to, lecz nie chcę nikogo urazić – daje niekiedy jednej stronie przewagę rozsądku, a drugiej – przewagę na przykład spontaniczności, czyli wywołuje tak potrzebną równowagę.

- Skończył pan 79 lat. Która z tych „dziesiątek” była dla pana najważniejsza, a może najtrudniejsza? Czterdziestka? Pięćdziesiątka? Może sześćdziesiątka?

- Proszę pana, miałem 7 lat, gdy wybuchła druga wojna światowa. Miałem 7 lat, gdy jednym nieopatrznym słowem można było skazać swoją rodzinę, sąsiadów, koleżankę z podwórka na śmierć. Jednym nieopatrznym słowem! W tym kontekście dla mnie „czterdziestka” czy „pięćdziesiątka” to okazje bez znaczenia. Wtedy, gdy miałem 7 lat, było najtrudniej. Ważny był dla mnie także okres, gdy od 1949 roku zacząłem studiować Wyższą Szkołę Aktorską w Krakowie i potem pierwsze role aktorskie.

- Niekiedy czterdziestolatkowie załamują się, bo martwi ich upływający czas, bo dopiero wtedy zauważyli, że przybywa im lat, a niektórym ubywa włosów. Pan nie miał takich doświadczeń?
- Wie pan, niekiedy traci się wiarę w sens uprawianego zawodu i nie jest to związane z wiekiem. Przecież nie omijają nas-aktorów ideologie, które wchodzą głęboko w ludzi, życie polityczne, żyjemy i czujemy jak inni. To wszystko ingeruje w nasze aktorskie życie, jak w każde inne, wpływa na nie. Jakieś tam trudne momenty w życiu przeżywałem, ale najważniejsze, by iść do przodu, by czuć zawsze, że jesteśmy młodzi, niezależni. Takie podejście do życia trzeba i warto w sobie pielęgnować. No i zachować przeświadczenie, że jednak coś od nas zależy.

- Rozmawiamy przed przedstawieniem „Andropauza”, spytam więc, jaka jest recepta na to, by z andropauzą dać sobie radę?
- Nie jestem fachowcem, ja tylko gram w tej sztuce „Andropauza” napisanej przez Jana Jakuba Należytego. A jak przez to przejść? Potrzebny jest optymizm. W pewnym momencie na scenie wypowiadam taką kwestię, iż w pewnym wieku życie biegnie tak szybko, że nie warto rozbierać choinki. Trzeba się z tym pogodzić i stawiać mimo wszystko krok do przodu. W pewnym wieku nie jesteśmy już tak wrażliwi, by wszystko chłonąć i nie mamy też takich potrzeb jak kiedyś. I to dotyczy to na przykład przyjaźni, która dla młodych jest bardzo ważna. Im trudno zrozumieć, że można nie mieć kolegów, takich na śmierć i życie. Ważne jest moim zdaniem, by zawsze pragnąć życia, pragnąć miłości, by pomimo mijających lat zawsze czuć się młodo.

Rozmawiał
TOMASZ MAŃKOWSKI
„Twój TYDZIEŃ WIELKOPOLSKI


23 kwietnia 2011 12:01, admin ego
« powrót
Dodaj komentarz:

Twoje imię:
 
Na Kostrzyńskiej będą utrudnienia
We wtorek (27 kwietnia) nastąpi zmiana organizacji ruchu na ulicy Kostrzyńskiej i alei 11 Listopada. Wykonawca przebudowy tych ulic planuje przystąpić ... <czytaj dalej>
Bagiński dwukrotnie skazany
Publikujemy przesłany do naszej redakcji list mecenasa Jerzego Wierchowicza. List mecenasa Jerzego Wierchowicza skierowany został do przedsiębiorcy i polityka Jacka Bachalskiego, ... <czytaj dalej>
O udział gorzowian
w tworzeniu strategicznego dokumentu
Publikujemy interpelację radnej Marty Bejnar-Bejnarowicz, skierowaną do prezydenta Jacka Wójcickiego. Szanowny Prezydencie, na najbliższą sesję Rady Miasta przedkłada Pan projekt uchwały o ... <czytaj dalej>
Trudniejszy przejazd przez centrum
Uwaga! Poważne utrudnienia i trudniejszy przejazd przez centrum. Przebudowa skrzyżowania ulic Bolesława Chrobrego, Wybickiego i Władysława Jagiełły będzie realizowana w dwóch ... <czytaj dalej>
Przeglądaj cały katalog lub dodaj swoją firmę

Być dumnymi z przeszłości
Uroczystości z okazji 230 rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 Maja odbyły ... <czytaj dalej>
Mamy dość zamknięcia - aktualizacja
Kolejka jest długa. Ludzie stoją po cztery godziny i dłużej. ... <czytaj dalej>
Poradnia czynna inaczej
Wojewódzka Poradnia Anestezjologiczna i Zwalczania Bólu będzie czynna inaczej. Wielospecjalistyczny Szpital ... <czytaj dalej>
Oddaj książkę, kiedy chcesz
Przed Wojewódzką i Miejską Biblioteką Publiczną w Gorzowie stanęła wrzutnia. ... <czytaj dalej>
Kalendarium eventów
« maj 2021 »
P W Ś C P S N
     
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31
      
dodaj: imprezy@egorzowska.pl
Mała wielka sprawa
eGorzowska - adminfoto_hanna.jpg
Hanna Kaup:
In vitro, katedra, Wojciechowska i święte oburzenie
Środową (31 marca) sesję rady miasta zdominowały trzy sprawy: in vitro, dotacja na katedrę i wygaszenie mandatu radnej Grażyny Wojciechowskiej. In vitro Najmniej czasu zajęła radnym decyzja związana z finansowaniem in vitro. ... <czytaj dalej>
Wyhoduj Mega Dynię
Rusza konkurs Lubuska Mega Dynia. Do wygrania nagrody rzeczowe i <czytaj dalej>
350 tys. zł dla niepełnosprawnych
Dokładnie 350 tys. zł zostanie przeznaczone na rehabilitację zawodową i <czytaj dalej>

aktualnie nie ma żadnej czynnej sondy
Robisz zdjęcia? Przyślij je do nas foto@egorzowska.pl
eGorzowska - 4c.jpg
Hanna Kaup:
Nasz AS - wspomnienie
Za czasów „Ziemi Gorzowskiej” pisałam felietony o kulturze. Bohaterem jednego ... <czytaj dalej>
Hanna Kaup:
Mogę być kustoszem tego miejsca
- Mogę być kustoszem tego miejsca – mówi Ireneusz Chmura, ... <czytaj dalej>
admin ego radzi:
Wszystko o jednodawkowej szczepionce Janssen
Publikujemy dane dot. III fazy badania jednodawkowej szczepionki Janssen przeciwko ... <czytaj dalej>
admin ego radzi:
Jak chronić się przed cyberprzestępcami w pandemii?
Fałszywe sklepy internetowe, oszustwa telefoniczne, ransomware – cyberprzestępcy nie próżnują ... <czytaj dalej>
Blogujesz? Rób to lokalnie!
Wystarczy jedno kliknięcie w egoBlog
Masz problem?
Napisz do eksperta egoEkspert
Żadna sprawa nie zostanie bez odzewu. Daj znać na eGo Forum
Anna Dominiak:
Ogromna strata. Był niezastąpiony, <czytaj dalej>
Miejscowy:
Myślę, że o sprawie powinien Pan Chmura poinformować organizację Mniejszości Niemieckiej, w Zielonej Górze. W Gorzowie są jej członkowie, ale <czytaj dalej>
Anonim_3473:
Przyjaznym był mi Człowiekiem!Odpoczywaj w pokoju!
Z.M.P. <czytaj dalej>
Anonim_3792:
Bardzo smutne,ale wierzę w odnowę. <czytaj dalej>
Anonim_3166:
A mnie zawsze zadziwia, że świeto narodowe i jego obchody są zagarniane przez KK. Więcej świeckości 3 maja <czytaj dalej>
 
eGorzowska.pl - e-gazeta Gorzowskiej Agencji Dziennikarskiej