poniedziałek 11 grudnia 2023     Waldemar, Damazy
eGorzowska - internetowy dziennik Gorzowskiej Agencji Dziennikarskiej
szukaj    szukaj szukaj
« powrót
Dziecko wojny - nietypowy starzec (4)
eGorzowska - 11520_ktp60PvC63yyz6MlEYV.jpg

Publikujemy część czwartą rozowy z artystą plastykiem Jerzym Gąsiorkiem.

Część trzecią przeczytasz tu:

https://www.egorzowska.pl/pokaz,kultura,11519,dziecko_wojny_-_nietypowy_starzec_(3),

Przeskoczmy trochę w temacie. Kiedy przestałeś być dyrektorem BWA, nie przestałeś być artystą. W 1999 dostałeś Motyla, a w 2001 zacząłeś pisać swoje pamiętniki.
- Tak, pierwszy tomik jest zatytułowany banalnie „Z szuflady wyjęte”, bo ja pierwsze wiersze pisałem jeszcze chyba w SN-ie.

Tak młodzieńczo zaczynałeś?
- Tak, ale to było ani miłosne, tylko takie refleksje.

W tym pierwszym tomiku są teksty z dalekiej przeszłości?
- Tak.

Do dziś wydałeś 12 tomików, w każdym prawie po 100 tekstów.
- W tym ostatnim świadomie jest 80 na 80-lecie. Jest jeszcze „A ja wciąż bez odpowiedzi” – to taki przekrój pod kątem sąsiadów Niemców, bo tematyka wojenna. To było tłumaczone na język niemiecki, a wydał mi poprzedni dyrektor biblioteki Edward Jaworski.

Jesteś szalenie konsekwentny, bo gdyby wziąć średnio po 100 w roku…
- Ale rok ma 365 dni.

Jasne, ale to wcale nie jest łatwe, być tak konsekwentnym. I jeśli nawet nie piszesz codziennie, to codziennie robisz rachunek sumienia.

- Był taki moment, że myślałem, by codziennie pisać, ale jakoś mi się to rozmyło. Najwięcej piszę, jak siedzę samotnie na wieży w Santoku i wtedy jest bardzo dużo o krajobrazie, o Santoku, bo on to jest dla mnie wielka sprawa.

Zostałeś w 1980 dyrektorem BWA i zacząłeś starania o wieżę?

- O nie, Santok jest wcześniejszy. Jeszcze Szalbierz był, to gdzieś lata 70. Wtedy zacząłem się interesować.

Ale twoim został w 1980.
- Jako własność tak. Najpierw to dzierżawiłem, potem chciał PTTK zabrać –którego nota bene byłem członkiem. A najważniejsze, że nie Związek Młodzieży Wiejskiej, tylko Związek Młodzieży Socjalistycznej sprzeciwiał się temu, że to ma być prywatne. Wtedy jeszcze był Empik, a ja choć nie byłem typowym bywalcem Stolika nr 1, to się trochę przysiadałem. Coś tam opowiadałem, że nie wiadomo, co z tym Santokiem będzie. I był tam redaktor Nogieć z „Trybuny Ludu”. On się tylko przysłuchiwał. Ja go blisko nie znałem, o nic nie prosiłem, a on napisał: „Kiedy odbuduje, wtedy zabierzemy”. Mam ten artykuł i on mi pomógł. Nie zabrali. Wtedy wójt Santoka Albin Kryszko powiedział, że idzie na emeryturę, że nie wiadomo, kto po nim przyjdzie, żebym się nie obawiał i kupił wieżę. Ale jak? Przecież nie mam tyle pieniędzy, a tę ruinę wieży wyceniono na 360 tys. zł. I miałem to wziąć na raty. Wziąłem, a chwilę później przyszła denominacja i byłem szczęściarzem. Spłaciłem całą kwotę przez dwa lata.

Mówisz, że wieża to była ruina…

- Tak, ruina. Wręcz – za przeproszeniem – wychodek. Chociaż przedtem coś się tam odbywało, bo muzeum miało jakąś ekspozycję, bo jak były wykopaliska po drugiej stronie, to my jako studenci SN-u jechaliśmy do tej wieży oglądać plansze i zdjęcia z wykopalisk. Potem nie wiem, co się z tym wszystkim stało. Umarło śmiercią naturalną. I jak przejąłem obiekt, były tylko mury. Te piękne drzwi zewnętrzne leżały na rozwalonych schodach, dach był dziurawy, nie było oczywiście ani jednego okna, nie było wody, nie było prądu. To okazało się najkosztowniejsze – doprowadzić wodę i prąd. Dach jest kryty bardzo piękną dachówką, która nazywa się mnich i mniszka. Stąd mówi się, że mnich na mniszce leży. Oczywiście i w dachu były duże ubytki, więc myślałem, skąd taką dachówkę wziąć. Nie było tak jak dzisiaj, wchodzisz w Internet i masz. Ale remontowano wtedy Zamek Książąt Pomorskich w Szczecinie. I tam był mnich i mniszka. Ucieszyłem się bardzo, a ponieważ po technikum budowlanym miałem znajomych, więc dotarłem do zamku i oni mi odsprzedali trzy metry kwadratowe tej dachówki. Taki byłem szczęśliwy, przywiozłem ją, ale kiedy się za to wziąłem – wiele rzeczy robiłem sam bez dekarza – okazało się, że one mają wiązania na innej zasadzie. Ta na wieży miała dwa wyzębienia i mnicha na to się zaczepiało, a tu okazało się, że jest prosto. Pamiętam, nie było prądu, ale byłem uparty i pracowity i ręcznie świderkiem przewiercałem każdą dziurę w mnichu – kilkadziesiąt sztuk – i zawiązywałem drutem miedzianym, a potem za krokiew. I to się do dzisiaj trzyma.

Kiedy kupowałeś wieżę, czułeś, że tam będziesz miał swoją galerię?

- Nie. Ja tam chciałem mieć pracownię, bo nie miałem własnego mieszkania. Mieszkałem, jak już mówiłem, w internacie, potem zatrudniłem się w Budowlance. Wtedy w teatrach było coś takiego jak organizator widowni. A dyrektorem był pan Kępiński, aktor, fajny człowiek. Poznaliśmy się, bo ja z młodzieżą chodziłem do teatru i on mówi: „Słuchaj, mam wakat. Nie chciałbyś na ćwierć etatu naganiać widzów?” Natychmiast to kupiłem, bo on mi dał pokoik na pierwszym piętrze – wtedy to była ulica Cegielniana, potem Cichońskiego, teraz Hejmanowskiej. Boże, jaki ja byłem szczęśliwy. Pamiętam, emzetę sobie kupiłem, ale nie miałem garażu. A tam z tyłu, jak się wchodziło do strony rynku, były schody i tam ją chowałem.

Masz słabość do jednośladów.

- Wcześniej, kiedy jeszcze byłem na SN-ie, chłopcy jeździli skuterami. Boże, ja tak chciałem taki mieć. A w Budowlance miałem Lambrettę, to było coś. Przywiozłem ją z Ostrowa Wielkopolskiego. Nie miałem jeszcze prawa jazdy, więc nadałem ją na bagaż w pociągu. Niestety, ona psuła mi się, a ja nie umiałem jej reperować. Ale musiałem ją gdzieś trzymać. A naprzeciw internatu był duży garaż dla żuka i ja – nie pytając dyrektora Gromca – wstawiłem ją tam. Jak on się dowiedział, pamiętam, że na piśmie mi dał nakaz, że mam ją zabrać. Ja mówię: „Gdzie ją będę trzymał? Na dworze?”

I jak to się skończyło?

- Teraz to ulica Kukuczki i stoją tam domy, ale wtedy były działki ogrodowe i ja – kawaler bez rodziny – wystąpiłem z podaniem i on mi przydzielił taką działkę. Ale nie sadziłem warzyw, tylko słoneczniki i ściągnąłem od znajomego altanę. Postawiłem ją i miałem garaż. No nieprawdopodobne.

Długo to trwało?

- Szybko to postawiłem i byłem zadowolony, ale Gromiec miał na wszystko oko. Widział, że ja nie uprawiam marchwi ani rzodkiewki, więc wymówił mi.

Słoneczniki nie wystarczyły?

- Nie. Ale jakie to dziwne. Gromcowi przeszkadzało, że ja nie uprawiam warzyw.

Jurku, jeździłeś modnym skuterem, a jak ciebie pamiętam, zawsze masz wąsy i brodę? To też podążanie za modą czy chęć wyróżnienia się?

- Mało tego, paliłem fajkę. Długo, ale to nie było szpanerstwo. Wtedy masę ludzi paliło i mnie się to podobało, bo ja się nie zaciągałem. A z tą brodą, to chyba tak normalnie wyszło. Mój syn jeden i drugi nosi brodę.

Mają się na kim się wzorować.
- No, ale jak się łysieje, to jest to jakiś uzupełnienie (śmiech).

Zmierzam trochę w kierunku kobiet w twoim życiu.

- Nie powiem, z iloma byłem fizycznie, bo ja się najczęściej kochałem platonicznie. Podchodziłem do kobiet z wielką atencją i one były dla mnie…

Uosobieniem anielstwa?
- Tak, dla mnie to było coś wyjątkowego. Nigdy nie pozwalałem sobie wobec kobiet na jakieś wulgaryzmy. Jak studiowałem w Poznaniu – do dziś koresponduję z poetką Mirosławą Figlas-Smogór – ona też była taką sympatią. Jeszcze wtedy pociągi jeździły z Poznania do Gorzowa przez Międzychód z sześć godzin. Ona była z Międzychodu, to nieraz świadomie z nią jechałem, by dłużej być. I świadomie z nią korespondowałem, ale nigdy nic fizycznego nas nie łączyło.

Wiele kobiet cię fascynowało? Co w nich szczególnie?

- Chyba też uroda. Nigdy nie znałem jakiejś szkarady, bo jestem wrażliwy na piękno.

A ta wrażliwość wobec kobiet bierze się z faktu, że twoja mama była dobrą kobietą?

- Bardzo dobrą.

Nauczyła cię szacunku wobec kobiety?
- Nie wtedy, nie. Z mamą byłem najbliżej w Granowcu, a potem jak w Sławnie mieszkałem w internacie, to przyjeżdżałem tylko na ferie i wakacje. Rodzina była dalej. Ale wychowanie ówczesne było zupełnie inne.

W twoim życiu była kobieta muza? Zdarzało ci się, że cię nastrajała czy wprowadzała w stan aktywności twórczej?

- No tak, choć nie wiem naprawdę. W moim pisaniu mało jest wierszy miłosnych, choć zdarzają się przebłyski.

Cdn.
Rozmawiała Hanna Kaup
Foto Hanna Kaup


15 kwietnia 2022 19:38, Hanna Kaup
« powrót
Dodaj komentarz:

Twoje imię:
 
Milion dla filharmonii
W środę 6 grudnia 2023 r. marszałek Marcin Jabłoński spotkał się z dyrektor Filharmonii Gorzowskiej Joanną Pisarewicz. W projekt budżetu Samorządu ... <czytaj dalej>
Oprogramowanie Lubuskie trzeba zaktualizować
- Oprogramowanie Lubuskie trzeba zaktualizować - powiedział podczas spotkania lubuskich samorządowców w Paradyżu - Gościkowie prezydent Gorzowa Jacek Wójcicki. 7 grudnia ... <czytaj dalej>
Coraz bliżej święta
Otwarcie hali sportowo-widowiskowej Arena GORZÓW jest głównym elementem tegorocznej kampanii „Gorzów blisko świąt”. Dwudniowa impreza zaplanowana jest w dniach 9-10 ... <czytaj dalej>
Chcą nowego porozumienia paradyskiego
Prezydent Gorzowa Jacek Wójcicki, wspólnie z prezydentami Zielonej Góry Januszem Kubickim i Nowej Soli Jackiem Milewskim, jest inicjatorem i współorganizatorem ... <czytaj dalej>
Przeglądaj cały katalog lub dodaj swoją firmę
Przedszkole Miejskie nr 11

ul. Malczewskiego 2, Gorzów Wlkp.
tel. 95 721 32 53
branża: Przedszkola - publiczne <czytaj dalej>
Europejski Fundusz Leasingowy S.A.

ul. Borowskiego 27, Gorzów Wlkp.
tel. 95 735 06 00
branża: Leasing <czytaj dalej>

Milion dla filharmonii
W środę 6 grudnia 2023 r. marszałek Marcin Jabłoński spotkał ... <czytaj dalej>
Na barszcz i pierogi pod Arenę
W mikołajki po Gorzowie jeździł bezpłatny, świątecznie udekorowany „smaczny tramwaj”. ... <czytaj dalej>
Gorzowskie mikołajki
W mikołajki najmłodsi gorzowianie udekorowali żywą choinkę. Starsi mogli przejechać ... <czytaj dalej>
Nie zawłaszczać mitu założycielskiego Lubuskiego
- Nie wierzę w tę inicjatywę – mówi o spotkaniu ... <czytaj dalej>
Kalendarium eventów
« grudzień 2023 »
P W Ś C P S N
    
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31
dodaj: imprezy@egorzowska.pl
Mała wielka sprawa
eGorzowska - adminfoto_hanna.jpg
Hanna Kaup:
Wierzą, że tym razem się uda
Wrócił temat zmiany nazwy naszego miasta. Zajmuje się nim Komitet Obywatelski Gorzów, który 7 listopada odbył organizacyjne spotkanie w siedzibie Zachodniej Izby Przemysłowo-Handlowej. Przedstawił najważniejsze kwestie związane z projektem złożonym ... <czytaj dalej>
Pokaż najpiękniejsze porosty
W ramach programu edukacyjno-informacyjnego WygrajMY czyste powietrze miasto ogłasza konkurs <czytaj dalej>
Zagłosuj na zmodernizowany obiekt
Trwa głosowanie w plebiscycie internetowym konkursu Modernizacja Roku & Budowa <czytaj dalej>

aktualnie nie ma żadnej czynnej sondy
Robisz zdjęcia? Przyślij je do nas foto@egorzowska.pl
eGorzowska - fama.jpg
admin ego:
Tudela
Do Tudeli zwabił nas jeden z największych klejnotów architektonicznych, artystycznych ... <czytaj dalej>
admin ego:
Huelva z Wybrzeża Światła
Huelva leży na Wybrzeżu Światła (Costa de la Luz), słynącym ... <czytaj dalej>
admin ego radzi:
Zakopanie w ziemi żywcem... czyli o granicy
Zakopanie w ziemi żywcem, patostreamy, niebezpieczne wyzwania – gdzie jest ... <czytaj dalej>
admin ego radzi:
Nowe technologie pomogą zadbać o seniorów
Powiedzieć, że starzejemy się jako społeczeństwo, to truizm. Według danych ... <czytaj dalej>
Blogujesz? Rób to lokalnie!
Wystarczy jedno kliknięcie w egoBlog
Masz problem?
Napisz do eksperta egoEkspert
Żadna sprawa nie zostanie bez odzewu. Daj znać na eGo Forum
Anonim_1628:
Zapomniałem dodać posłów sejmowych i europosłów: Sibińska, Rafalska, niezatapialny Komarnicki senator jeden był do wyboru na liście.
O i <czytaj dalej>
Anonim_1628:
lubuskie służy tylko i wyłącznie zielonej górze i tamtym okolicom.

W Zachodniopomorskim byśmy znaczyli jeszcze mniej
nie wiem ja <czytaj dalej>
Anonim_6291:
Nooo, rewelkowe te Wasze relacje!
Z.M.P. <czytaj dalej>
Anonim_6291:
Gratuluję! I bardzo słusznie! Filharmonia i Jazz Club "Pod Filarami" to dwie wiodące instytucje kulturalne! Jest jeszcze w szpicy WiMBP! <czytaj dalej>
Anonim_5823:
Niekoniecznie. Teraz jest jednak miastem wojewódzkim. Jeżeli Zielona Góra chce dalej czerpać profity z urzędu marszałkowskiego, musi się jakoś <czytaj dalej>
 
eGorzowska.pl - e-gazeta Gorzowskiej Agencji Dziennikarskiej