środa 5 maja 2021     Irena, Waldemar, Iryda
eGorzowska - internetowy dziennik Gorzowskiej Agencji Dziennikarskiej
szukaj    szukaj szukaj
« powrót
Dziesięć lat jak dziesięć przykazań (3)
Cd. "Siostra od dobrego umierania"
eGorzowska - 9008_8uwEZodghWLKmTtKOAiF.jpg

Zakończył się kolejny projekt Stowarzyszenia św. Eugeniusza de Mazenoda z cyklu "Łaczą nas ludzie i miejsca". Znalazł się w nim materiał o minionym dziesięcioleciu pracy s. Michaeli Rak w wileńskim hospicjum. Dziś publikujemy cz. 3.

Część pierwszą przeczytasz tu: http://www.egorzowska.pl/pokaz,czlowiek,8983,

Część drugą przeczytasz tu: http://www.egorzowska.pl/pokaz,czlowiek,8989,


Dziesięć lat temu, w 2008 roku, siostra Michaela Rak wyruszyła z Gorzowa do Wilna, by zbudować tam pierwsze na Litwie hospicjum. Wyjechała z lękiem i kapitałem, który dostała od przycmentarnej kwiaciarki. To było... trzy złote. I te trzy złote Michaela zawiozła do Wilna, położyła na tabernakulum i powiedziała: "Jezu, jesteś ty, mamy trzy złote i zrobimy hospicjum". I zrobili. Sam remont pochłonął kwotę z górą milion razy większą niż otrzymany "kapitał początkowy".

W tym roku minęło też: 25 lat od powstania w Gorzowie Hospicjum św. Kamila, które przez 13 lat prowadziła Michaela Rak; dziesięć lat od jej wyjazdu do Wilna i pięć - od utworzonego tam przez nią od podstaw hospicjum bł. ks. Michała Sopocko.
- To są moje dzieci - mówi siostra. - Hospicjum gorzowskiego stałam się matką opiekunką, bo przyszłam po formalnym zarejestrowaniu stowarzyszenia, a w Wilnie rzeczywiście pracowałam od początku. To była miłość, były narodziny bolesne i radosne i codzienność troski hospicyjnej. To jest moje nieustanne wyzwanie, które jest motywatorem do przekraczania siebie zawsze i wszędzie, w każdym momencie, by to miejsce mogło funkcjonować.

1. Cierpienie kształtuje człowieczeństwo
Na swojej drodze siostra Michaela Rak spotkała różnych ludzi. To dzięki wielu z nich udaje się jej prowadzić rozpoczęte dzieło. Ale nie zawsze tak było.
- Pojechałam z Gorzowa z bardzo potężnym kapitałem - opowiada. - Od kwiaciarki cmentarnej trzy złote dostałam. Położyłam je przy tabernakulum w Wilnie i mówię: "Jezu, jesteś ty, mamy trzy złote i zrobimy hospicjum". I - mówiąc o stronie finansowej - dziś to się już przekłada na milionowe koszty. A te milionowe koszty, to są tysiące ludzi, którzy stają przy misji hospicyjnej i ją wspierają. Na początku w Gorzowie i w Wilnie byli tacy, którym hospicjum nie leżało, nie pasowało, którzy wręcz przeszkadzali. A ja, patrząc im w oczy, mówiłam: "Pan, pani dlatego ma takie stanowisko, bo nikt panu, pani nie umarł na raka." Nie życzę tego nikomu, ale naprawdę, dopiero jak sami doświadczyli, czym jest choroba, cierpienie, rozstanie z ukochaną osobą, wtedy spojrzeli na świat inaczej. Ja zawsze mówię, że cierpienie kształtuje nasze człowieczeństwo. I ci ludzie, którzy na początku w Gorzowie i w Wilnie byli przeciw, są wolontariuszami i przyjaciółmi, bo już wiedzą, czym jest hospicjum.

2. Mówić językiem człowieczeństwa i miłości
Od wyjazdu siostry z Gorzowa minęło dziesięć lat. Minęło jak dziesięć minut. Także w jej życiu, w którym wciąż musi o coś zabiegać dla innych. - Nie umiem powiedzieć, jak to zrobiłam, bo sama bym tego nie dokonała - podsumowuje. - Kiedy przyjechałam z misją hospicyjną we wrześniu, już 11 lutego 2009 r. z okazji światowego Dnia Chorych zorganizowałam konferencję informacyjną, w której wzięli udział przedstawiciele świata medycznego, prawnego, duchowieństwo. Po wykładach o tym, czym jest hospicjum, w dyskusji panelowej zadałam pytanie, czy na Litwie w ogóle jest ono potrzebne. Wtedy jedna z lekarek głównego szpitala wileńskiego wstała i powiedziała: "Czy jest? Ja zapytam: Dlaczego do tej pory hospicjum nie ma?" A potem w przerwie kawowej podeszła do mnie kobieta i z szerokim uśmiechem powiedziała: "Proszę siostry, my zrobimy to hospicjum, bo ty masz nazwisko Rak, a ja mam nazwisko Szpitalowa." I została naszą pierwszą wolontariuszką pionu medycznego. A później, kiedy hospicjum było budowane, stała się pierwszą pacjentką. Janina jest już po drugiej stronie życia. Mamy kontakt z jej rodziną, ale zmierzam do tego, że za tym Rak i Szpitalowa stanęli ludzie z każdej przestrzeni. Językoznawcy wymieniali swoje doświadczenia, jak nazwać to, co istnieje w Polsce w misji hospicyjnej. Padały różne propozycje: hospisas, hspitiumas, hospis i ostatecznie zostało hospisas z logo hospicjum, w którym jest to, co stanowi istotę naszej posługi: dom i serce. Człowiek chory i jego rodzina w sytuacji dramatycznej szukają bezpieczeństwa, domu, miłości, serca. I to zostało bardzo mocno zakorzenione na ziemi litewskiej. Hospicjum funkcjonuje, mamy oddział stacjonarny i domowy dla Wilna i 100 km wokół. W lipcu tego roku rozpoczęliśmy rozbudowę oddziału hospicjum dziecięcego, również w wymiarze hospicjum domowego i stacjonarnego. Znajdują tu swój dom i serce ludzie różnych narodowości, różnych wyznań, różnych religii, ateiści, a ja wciąż powtarzam: Mówimy jednym językiem - człowieczeństwa i miłości.

3. Nie mogę się zatrzymać
Kiedy Michaela Rak wyjeżdżała z Gorzowa, dostała również słownik polsko-litewski i mówiła, że najbardziej boi się niezrozumienia. Z czasem jednak lęk o to, czy zdoła się porozumieć, przestał być ważny. - Bo w sytuacji hospicjum wystarczy spojrzenie w oczy, wsłuchanie się i przestrzeń staje się bliskością, więc rozumiemy się - wyjaśnia. - Kiedyś dziennikarka zapytała mnie, jak wytrzymuję śmierć. Akurat przechodziłyśmy hospicyjnym korytarzem. Spojrzałam na salę i chorego, który gestem ręki wskazywał, by do niego podejść. Nie mógł już wyartykułować słów, jego stan był ciężki. Podeszłam więc, nachyliłam się, on pogładził moją twarz ręką i ja mu odwzajemniłam tym samym. Chwilę trwaliśmy w tym zawieszeniu przytulenia. Kiedy wróciłam do dziennikarki, chciałam odpowiedzieć na jej pytanie, a wtedy usłyszałam jej "Rozumiem". Właśnie to jest ta siła. Ja nie mogę powiedzieć, że jestem zmęczona, że jestem wyczerpana, że nie mam czasu, kiedy jest potrzebny tylko taki zwykły gest bliskości. Trzy godziny później ten człowiek odszedł, a gest jego bliskości pozostał. Ja czuję ciepło jego ręki i wiem, że nie mogę się zatrzymać.

4. Znaleźć odpowiedź na pytanie
Nadzwyczajne doświadczenia siostry z hospicjum w Gorzowie opisał Jan Grzegorczyk w książce "Niebo dla akrobaty". Kolejne dziesięć lat pracy w hospicjum w Wilnie, to kolejne setki wydarzeń i gotowych scenariuszy do filmu czy rozdziałów książkowych.
- Nie sposób ich wszystkich przywołać - podkreśla s. Michaela. - Pamiętam 14-letną dziewczynkę, która powiedziała: "Zanim umrę, chcę ulicami Wilna przejechać taką limuzyną jak młoda para do ślubu. I żeby była czadowa muzyka. Wymieniła, co ma być do picia i że ma pojechać jej dwóch braci, nauczycielka, wychowawczyni z domu dziecka, część personelu z domu dziecka, wskazała część naszego personelu i mnie. Rozmowa odbyła się w sytuacji, gdy przy jej łóżku stała oparta o ścianę jej... pijana mama. Ja mówię: "Kochanie, a mama nie pojedzie tą limuzyną?" A ona patrząc mamie w oczy, mówi: "Nie. Ja nie mam mamy". Więc ja ratuję sytuację, mówiąc: "Nie byłoby ciebie..." "Nie - przerywa mi - ja nie mam mamy". I mówi to 14-latka. A jaka jest historia tego życia? Otóż mama szukała w swoim życiu kolejnych partnerów, z którymi były kolejne dzieci, ciągnęły się kolejne pieniądze, kolejne biznesy, które ostatecznie skończyły się w prokuraturze. Później pojawił się alkohol i mama straciła wszystkie dzieci. One były w domu dziecka. W tej sytuacji, ze strony personelu padło pytanie, z którym zmierzam się bardzo często: "Siostro, czy Bóg istnieje? Dlaczego tak mądra dziewczyna umiera? Czy to jest kara?" Wtedy ja mówię: "Nie wiem. Ale wszystko ma jakiś sens." Więc załatwiliśmy na sobotę limuzynę, ale dziewczyna bardzo źle się poczuła i wspólnie z lekarzem zdecydowała, że nie pojedzie. Że pojadą wszyscy ci, którzy mieli pojechać. Do późna w nocy opowiadaliśmy jej o tym. Ona cieszyła się, jak młodsi braciszkowie mówili o swoich wrażeniach. W niedzielę zmarła. Na pogrzebie wszyscy trzymaliśmy się za ręce. I jej koledzy ze szkoły, z domu dziecka, rodzeństwo. To był bardzo bolesny moment. A jej mama przyszła... pijana... Ale po kilku miesiącach znów zjawiła się u mnie i mówi: "Proszę siostry, chcę powiedzieć, że jestem po leczeniu, walczę o synów i proszę o modlitwę". I w tym momencie trzeba znaleźć odpowiedź. Spełniliśmy pragnienie umierającej dziewczyny, zostało przywrócone życie i stabilizacja dla jej braci, dla mamy i poczucie tego, co niesiemy w sobie jako ludzie. Tego nauczyło mnie hospicjum.

5. Być człowiekiem pomagającym wejść do sadzawki życia
Kiedy po szkole średniej młoda dziewczyna spod Lipian myślała o powołaniu, powiedziała, że nie będzie klękać przed człowiekiem. Jak się dzisiaj ma tamten swoisty bunt wobec wieloletnich doświadczeń z pracy z człowiekiem najbardziej potrzebującym?
- Mogę dzisiaj powiedzieć, że po tylu latach posługi człowiekowi klękam przed nim w codzienności i mam niesamowite poczucie spełnienia, takiego życia, które jest właściwie nieustannym powodem do radości, aczkolwiek jest zmęczenie, jest lęk, aczkolwiek są sytuacje niewiadome, kiedy w nocy idę przed tabernakulum i mówię: "Jezu, pokaż drogę, daj rozwiązanie". I wraca to, co przed złożeniem ślubów wieczystych dokonało się w Jerozolimie, gdy zastanawiałam się, czy mam powiedzieć Bogu na całe życie: "Tak, chcę być siostrą" czy "Nie". Według opisu biblijnego przy sadzawce siedział niepełnosprawny. Kiedy następowało poruszanie wody, pierwsza osoba, która tam wchodziła, doznawała uzdrowienia. Ten człowiek od kilku lat siedział i nie został uzdrowiony. Na pytanie: "Dlaczego nie wszedłeś" powiedział: "Panie, bo nie ma człowieka, który by mnie wprowadził". I wtedy zrozumiałam, że to zdanie było motywatorem. Zrozumiałam, że różne są sadzawki biedy, ludzkiej choroby, słabości, ale zawsze jest potrzebny drugi człowiek, który pomoże wejść, by ten chory, biedny, niepełnosprawny czy jakkolwiek byśmy go nie nazwali, dostąpił uzdrowienia. I wtedy powiedziałam Bogu TAK na całe życie. Złożyłam śluby wieczyste. Teraz każdy dzień jest dla mnie przypomnieniem, że raz powiedziane Bogu TAK oznacza, że jestem cała dla ciebie i dla drugiego człowieka, a to jest impulsem pójścia w każde wydarzenie dnia. Mam więc być człowiekiem u sadzawek życia drugich ludzi. I gdzie oni chcą, mam być i pomagać, i realizuję to na co dzień. I jestem szczęśliwa.

Cdn.

Tekst i foto Hanna Kaup


22 grudnia 2018 17:56, admin ego
« powrót
Dodaj komentarz:

Twoje imię:
 
Na Kostrzyńskiej będą utrudnienia
We wtorek (27 kwietnia) nastąpi zmiana organizacji ruchu na ulicy Kostrzyńskiej i alei 11 Listopada. Wykonawca przebudowy tych ulic planuje przystąpić ... <czytaj dalej>
Bagiński dwukrotnie skazany
Publikujemy przesłany do naszej redakcji list mecenasa Jerzego Wierchowicza. List mecenasa Jerzego Wierchowicza skierowany został do przedsiębiorcy i polityka Jacka Bachalskiego, ... <czytaj dalej>
O udział gorzowian
w tworzeniu strategicznego dokumentu
Publikujemy interpelację radnej Marty Bejnar-Bejnarowicz, skierowaną do prezydenta Jacka Wójcickiego. Szanowny Prezydencie, na najbliższą sesję Rady Miasta przedkłada Pan projekt uchwały o ... <czytaj dalej>
Trudniejszy przejazd przez centrum
Uwaga! Poważne utrudnienia i trudniejszy przejazd przez centrum. Przebudowa skrzyżowania ulic Bolesława Chrobrego, Wybickiego i Władysława Jagiełły będzie realizowana w dwóch ... <czytaj dalej>
Przeglądaj cały katalog lub dodaj swoją firmę
"Uniqa" Towarzystwo Ubezpieczeń S.A. Przedstawicielstwo

ul. Warszawska 93, Gorzów Wlkp.
tel. 95 720 07 60
branża: Ubezpieczeniowe firmy <czytaj dalej>
Ławrynowicz Grzegorz Usługi Transportowe

ul. Armii Ludowej 30 lok. 23, Gorzów Wlkp.
tel. 95 735 22 09
branża: Transport samochodowy <czytaj dalej>
Urząd Celny

ul. Podmiejska 17 a, Gorzów Wlkp.
tel. 95 733 75 01
branża: Urzędy Celne <czytaj dalej>

Być dumnymi z przeszłości
Uroczystości z okazji 230 rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 Maja odbyły ... <czytaj dalej>
Mamy dość zamknięcia - aktualizacja
Kolejka jest długa. Ludzie stoją po cztery godziny i dłużej. ... <czytaj dalej>
Poradnia czynna inaczej
Wojewódzka Poradnia Anestezjologiczna i Zwalczania Bólu będzie czynna inaczej. Wielospecjalistyczny Szpital ... <czytaj dalej>
Oddaj książkę, kiedy chcesz
Przed Wojewódzką i Miejską Biblioteką Publiczną w Gorzowie stanęła wrzutnia. ... <czytaj dalej>
Kalendarium eventów
« maj 2021 »
P W Ś C P S N
     
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31
      
dodaj: imprezy@egorzowska.pl
Mała wielka sprawa
eGorzowska - adminfoto_hanna.jpg
Hanna Kaup:
In vitro, katedra, Wojciechowska i święte oburzenie
Środową (31 marca) sesję rady miasta zdominowały trzy sprawy: in vitro, dotacja na katedrę i wygaszenie mandatu radnej Grażyny Wojciechowskiej. In vitro Najmniej czasu zajęła radnym decyzja związana z finansowaniem in vitro. ... <czytaj dalej>
Wyhoduj Mega Dynię
Rusza konkurs Lubuska Mega Dynia. Do wygrania nagrody rzeczowe i <czytaj dalej>
350 tys. zł dla niepełnosprawnych
Dokładnie 350 tys. zł zostanie przeznaczone na rehabilitację zawodową i <czytaj dalej>

aktualnie nie ma żadnej czynnej sondy
Robisz zdjęcia? Przyślij je do nas foto@egorzowska.pl
eGorzowska - 4baa.jpg
Hanna Kaup:
Nasz AS - wspomnienie
Za czasów „Ziemi Gorzowskiej” pisałam felietony o kulturze. Bohaterem jednego ... <czytaj dalej>
Hanna Kaup:
Mogę być kustoszem tego miejsca
- Mogę być kustoszem tego miejsca – mówi Ireneusz Chmura, ... <czytaj dalej>
admin ego radzi:
Wszystko o jednodawkowej szczepionce Janssen
Publikujemy dane dot. III fazy badania jednodawkowej szczepionki Janssen przeciwko ... <czytaj dalej>
admin ego radzi:
Jak chronić się przed cyberprzestępcami w pandemii?
Fałszywe sklepy internetowe, oszustwa telefoniczne, ransomware – cyberprzestępcy nie próżnują ... <czytaj dalej>
Blogujesz? Rób to lokalnie!
Wystarczy jedno kliknięcie w egoBlog
Masz problem?
Napisz do eksperta egoEkspert
Żadna sprawa nie zostanie bez odzewu. Daj znać na eGo Forum
Anna Dominiak:
Ogromna strata. Był niezastąpiony, <czytaj dalej>
Miejscowy:
Myślę, że o sprawie powinien Pan Chmura poinformować organizację Mniejszości Niemieckiej, w Zielonej Górze. W Gorzowie są jej członkowie, ale <czytaj dalej>
Anonim_3473:
Przyjaznym był mi Człowiekiem!Odpoczywaj w pokoju!
Z.M.P. <czytaj dalej>
Anonim_3792:
Bardzo smutne,ale wierzę w odnowę. <czytaj dalej>
Anonim_3166:
A mnie zawsze zadziwia, że świeto narodowe i jego obchody są zagarniane przez KK. Więcej świeckości 3 maja <czytaj dalej>
 
eGorzowska.pl - e-gazeta Gorzowskiej Agencji Dziennikarskiej