poniedziałek 12 kwietnia 2021     Juliusz, Zenon, Wiktor
eGorzowska - internetowy dziennik Gorzowskiej Agencji Dziennikarskiej
szukaj    szukaj szukaj
« powrót
Piłem sake z bijącym sercem kobry
Rozmowa z Piotrem Gąsowskim
eGorzowska - 2374_lsI8FfwAv6OoeD8OcSUN.jpgRozmowa z aktorem, piosenkarzem i prezenterem, prowadzącym „Taniec z gwiazdami”, który niedawno obchodził 25-lecie pracy artystycznej Piotrem Gąsowskim.

Jakich perfum pan używa?
– O, proszę pani. To dobre pytanie. Używam wielu. Ze 20 tych rodzajów jest, bo cały czas szukam mojego zapachu. Mam kilka, których używam od wielu lat, a są i takie, które nagle mi się spodobają i potem kojarzą z jakimś pokazem czy fajnymi zdarzeniami. Dziś (rozmawiamy po spektaklu XXVIII Gorzowskich Spotkań Teatralnych – dop. red.) mam na sobie perfumy, których nie można dostać w Polsce. To Abercrombie & Fitch. Kupuje się je w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej, linia piżmowata, ale jednocześnie nieciężka, wydaje mi się idealna na tę okazję, jaką dzisiaj mamy. Bardzo długo używałem niebieskiego Bulgari. One są sportowe, lekkie, kojarzą mi się z wakacjami i błękitem nieba. Z cięższych Kenzo, ukochane moje przez lata.

Można powiedzieć, że to luksus. A jak jeszcze zapytam o samochód, okulary, garnitury, buty i inne rzeczy, też pewnie wszystko będzie z wysokiej półki. Ale, nie chodzi mi o to, by się tego wstydzić.
– I ja nie wstydzę się tego. A mówiąc zupełnie poważnie, nauczyłem się już troszeczkę mniej o tym mówić, ponieważ – przykro mi to stwierdzić – żyjemy w takim kraju, w jakim żyjemy i te fakty są często wykorzystywane, żeby podkreślić, że mi się w głowie poprzewracało. Robią to nieprzyjazne media, które szukają sensacji tam, gdzie jej nie ma.

Rozumiem, że chodzi panu o dziennikarską manipulację.

– Wie pani, jest mnóstwo ludzi, którzy robią miliony, gdzieś po garażach tłuką jakieś plastikowe zabawki za ciężkie pieniądze i nikt się nimi nie interesuje. A każde nasze posunięcie, każdy krok jest komentowany.

Boleśnie odbierany?

– No właśnie, tak jest.

Zajmijmy się w takim razie pana interesującym życiem tak normalnie, o pana pasjach, podróżach, dążeniu do wolności. Czym to wszystko jest w życiu człowieka, który śpiewa, tańczy, występuje w teatrze, gra w filmie, ma w sobie wielość dusz, korzeni, krwi, jest po trosze ze wschodniej części świata, kocha amerykańskie perfumy, świetnie się w nich czuje, zagrał kapitalnie osobowość amerykańskiego biegłego księgowego w sztuce „Za rok o tej samej porze”. Jak to wszystko się dzieje?
– Nie ma co tu używać wielkich słów. Ja naprawdę całe życie kieruję się intuicją, która też często mnie zawodzi i na manowce zwodzi. Ale jestem szczęśliwym człowiekiem, ponieważ mam poczucie, że realizuję swoje marzenia z dzieciństwa. Od kiedy pamiętam, chciałem być aktorem. Miałem dziewięć czy dziesięć lat i już chciałem być aktorem. Potem chciałem dostać się do szkoły teatralnej i się dostałem. Chciałem być zaangażowany w teatrze w Warszawie, zostałem zaangażowany. Od dziecka chciałem podróżować – choć to inne czasy były – i teraz, nawet kosztem zawodu – bo jestem w stanie zrezygnować z wielu propozycji, żeby sobie zrealizować to marzenie – podróżuję. Robię to, żeby zaspokoić niepokój, który mam od dziecka, żeby zwiedzić jak najwięcej krajów, bo mnie to najnormalniej w świecie interesuje. I chciałem zaznaczyć, nigdy nie robię tego na pokaz. Nigdy nie myślę, jak to zostanie odebrane. Bardzo często musiałem pokonać wiele przeszkód, nawet pokusy finansowej czy artystycznej, które pojawiały się na mojej drodze, jak ktoś mi zaproponował coś, musiałem powiedzieć „nie”, bo miałem zaplanowany wyjazd. Robię to, bo to jest część mojego życia.

Ostatnie pana podróże to Środkowa Ameryka: Gwatemala, Honduras, Salwador i Nikaragua. Chyba potrafi pan siebie kochać i nagradzać za życie.
– Mnie to oceniać trudno. To byłoby nieobiektywne, ale mogę tylko powiedzieć, że cieszę się, że mam możliwość realizowania tych marzeń i że takie marzenia co i rusz się gdzieś pojawiają. Urodziłem się w Mielcu, takim lotniczym mieście, teraz kończę licencję pilota, i też nie wiem, co z tego wyniknie, ale to jest coś wspaniałego, że mogę coś takiego zrobić. I zdaję sobie sprawę, że się trochę rozdrabniam, ale jestem już tak zakręcony w tym rozdrabnianiu się, w tej realizacji, że tak mi jest ciekawie.

To jest jak smakowanie nowych potraw.
– Wie pani, że tak. A propos potraw: uwielbiam gotować, uwielbiam smakować i co i rusz z tych podróży przywożę jakieś przepisy. Potem zapraszam przyjaciół, gotujemy, szukam – to się nazywa fachowo ingrediencje, ale z tymi ingrediencjami jest u nas coraz łatwiej, bo jest coraz więcej sklepów specjalistycznych, które proponują to, co tam za granicą. Kiedyś nie było oczywiście takich możliwości. Ale mam parę przepisów, którymi się popisuję, a przede wszystkim sam lubię jeść. I potrawa zawsze kojarzy mi się z krajem, w którym jestem.

Co szczególnego znalazło się w pana menu?

– Najróżniejsze rzeczy jadłem, z punktu widzenia Europejczyka często wstrętne i rzeczywiście, niektóre mi nie smakowały, ale powiem, że piłem z wódką sake serce kobry. Jeszcze bijące. I nie można było odmówić, ponieważ to była bardzo kulturowa rzecz i gdyby się tego odmówiło, to znaczyłoby, że to jest afront. A z ich strony, jeśli dostaje się serce takiej żywej kobry, która została zabita, to jest dowód uznania dla gościa. Serce jest niepodzielne i może je wypić tylko jeden z siedzących przy stole.

Jakie wrażenia po tym?
– Przez chwilę człowiek czuje, że ma dwa serca w sobie. Dwa bijące serca. Także ciekawe, ciekawe wrażenie.

Bez której potrawy nie mógłby pan się obejść?
– U mnie nie ma tak. Teraz to się dopiero pochwalę. Ja naprawdę potrafię z niczego coś zrobić. Z niczego, proszę mi uwierzyć.

To znaczy, że gotuje pan sercem?
– (śmiech) Z niczego, proszę mi uwierzyć. Mam na myśli taką rzeczywistość, która nas otacza, gdy akurat Ania (partnerka Piotra Gąsowskiego Anna Głogowska – dop. red.) nie zdąży zrobić zakupów, bo jest zapracowana. Ale w tej lodówce zawsze coś jest. Coś tu, tu, tu, to, śmo i coś zawsze zrobię.

A skąd te umiejętności?

– Myślę, że po mamie, ale też i po tacie, bo tata bardzo fajnie gotuje. Mama zawsze wymyśla, a tata gotuje tradycyjne rzeczy. Ale zawsze bardzo dobre. To jest tak troszeczkę genetycznie. A poza tym, wie pani, zauważyłem, że nie sposób nauczyć gotować kogoś, kto tego nie czuje. To tak jest ze wszystkim, z jakąkolwiek dziedziną techniki czy sztuki. Można go uczyć i uczyć, a on i tak tego nie pojmie.

Jest pan szczęśliwym człowiekiem, bo mógłby być każdym, robić w życiu wiele. I ciągle zdobywa pan nowe umiejętności.
– To prawda, ale też to dzieło przypadku. Np. jak zostałem prowadzącym wielu programów. To się zaczęło lata temu. Prowadziłem Kalambury i Du Bi Du, i Ktoś niezwykle tajemniczy, i Kot w TV4 i parę jeszcze różnych programów. Ja to bardzo lubię robić. To nie ma nic wspólnego z aktorstwem, bo tam występuję pod swoim nazwiskiem i imieniem. I jeśli coś schrzanię, to idzie na mnie. Tam się nie można zasłonić rolą, reżyserem, że on coś źle wymyśli. To się dzieje tu i teraz i ja to nazywam błyskawiczną konfrontacją osobowości, bo nie zawsze umiejętności.

I z tej konfrontacji wychodzi pan zwycięsko…
– Ja, na pewno mogę o sobie powiedzieć, że mam do siebie duży dystans. To mi pomaga w życiu. Oczywiście, bardzo przezywam porażkę, ale nie traktuję tego jako ostateczności. I po jakimś dość szybkim czasie umiem sobie powiedzieć, że widocznie to było po coś. Może trochę patetycznie teraz mówię, ale naprawdę tak uważam.

Urodził się pan w Polsce. Mama jest Rosjanką. Czy pan sobie czasami wyobrażał, co by było, gdyby pan urodził się po tamtej stronie?
– Ja to sobie całe życie wyobrażałem. Ja tam spędziłem wiele lat. Proszę mi wierzyć, to jest dla mnie niezwykle emocjonalna część mojej osobowości. Nie da się w tak krótkim wywiadzie tego określić, ale i tak muszę pani powiedzieć, że nie pamiętam, kiedy komuś powiedziałem tyle rzeczy, co pani. Prószę mi wierzyć, ja trochę uciekam od wywiadów, ale jakoś mnie pani podeszła i gdzieś mi tam miło, w każdym razie intuicyjnie czuję, że powinienem to pani powiedzieć. Kiedy teraz przez dziesięć dni byłem w Moskwie po 28 latach, to była taka bomba emocjonalna. Przypomniałem sobie to wszystko, spotkałem się z rodziną, której nie widziałem 28 lat. Wie pani, ja nawet pamiętam te zapachy – pamiętam zapach metra, pamiętam zapach klatek schodowych – to się niewiele zmieniło, choć Moskwa sama bardzo się zmieniła. To jest w tej chwili nowobogackie miasto, ale to moje serce zostało tam u tych Rosjan. I ja zawsze mówię, że jestem w 49 proc. człowiekiem ze wschodu, niekoniecznie Rosjaninem, bo mam pomieszane ukraińsko-rosyjskie korzenie. Ponieważ jednak urodziłem się w Polsce i mam kartę Polaka, to przeważyło i czuję się bardziej Polakiem niż Rosjaninem, niż obywatelem wschodu. To nie zmienia postaci rzeczy, że mam niezwykły sentyment i dobrze się tam czuję, zresztą jestem dwujęzyczny.

Może ma pan plany związane z tamtą stroną świata? Czy chciałby pan coś szczególnego tam zrobić?

– Już pani mówię. To nawet nie dla siebie chcę zrobić, ale właśnie dla mamy. Chciałbym zagrać w filmie. I nic więcej nie powiem. Ale jestem na dobrej drodze. Nie ma co o tym pisać, żeby nie zapeszać, ale być może taka rzecz będzie miała miejsce w niedalekiej przyszłości. Ja bym bardzo chciał, bo traktuję to niezwykle sentymentalnie. W ogóle nieambicjonalnie. Nie myślę tu o żadnej sławie czy pieniądzach, ale bardziej o tym, żeby mama zobaczyła mnie w jednej z ról.

A czegoś pan się boi w życiu?
– To co powiem pani, to będzie bardzo poważne. Zawsze bałem się śmierci, ale w takim sensie, że im dłużej żyję, tym więcej mnie interesuje i tak się martwię, taką mam w sobie niecierpliwość dziecięcą, że tego wszystkiego, co chcę, nie zdążę zrobić.

Dziękuję.
Rozmawiała Hanna Kaup
Foto Hanna Kaup


pilem sake z bijacym sercem kobry, zdjęcie 1/5

pilem sake z bijacym sercem kobry, zdjęcie 2/5

pilem sake z bijacym sercem kobry, zdjęcie 3/5

pilem sake z bijacym sercem kobry, zdjęcie 4/5

pilem sake z bijacym sercem kobry, zdjęcie 5/5


8 marca 2012 07:14, admin ego
« powrót
Dodaj komentarz:

Twoje imię:
 
Trudniejszy przejazd przez centrum
Uwaga! Poważne utrudnienia i trudniejszy przejazd przez centrum. Przebudowa skrzyżowania ulic Bolesława Chrobrego, Wybickiego i Władysława Jagiełły będzie realizowana w dwóch ... <czytaj dalej>
Polska obszarem wysokiego ryzyka
Polska została zakwalifikowana jako obszar wysokiego ryzyka. Rozporządzenie obowiązuje od niedzieli 21 marca. W związku z powyższym, nie wprowadzono rozporządzenia odnośnie ... <czytaj dalej>
Bagiński dwukrotnie skazany
Publikujemy przesłany do naszej redakcji list mecenasa Jerzego Wierchowicza. List mecenasa Jerzego Wierchowicza skierowany został do przedsiębiorcy i polityka Jacka Bachalskiego, ... <czytaj dalej>
Nie pałac, a budynek pasywny
Nieprawdziwe są informacje, że Urząd Marszałkowski buduje pałac za 80 mln zł. Budowa budynku pasywnego jest projektem kluczowym w Strategii ... <czytaj dalej>
Przeglądaj cały katalog lub dodaj swoją firmę
Związek Nauczycielstwa Polskiego Zarząd Oddziału

ul. Wyszyńskiego 3, Gorzów Wlkp.
tel. 95 722 40 24
branża: Stowarzyszenia, kluby, związki <czytaj dalej>
"Almex Recykling" Sp. z o.o.

ul. Podmiejska 15 E, Gorzów Wlkp.
tel. 95 732 60 80
branża: Autozłom <czytaj dalej>

Pomagamy Markowi Dziedzicowi
Nikt sobie nie wyobraża takiej sytuacji, dopóki sam jej nie ... <czytaj dalej>
350 tys. zł dla niepełnosprawnych
Dokładnie 350 tys. zł zostanie przeznaczone na rehabilitację zawodową i ... <czytaj dalej>
Zrób to sam. Najlepiej zaraz, żeby nie zapomnieć
Narodowy Spis Powszechny rozpoczął się 1 kwietnia. Potrwa do 30 ... <czytaj dalej>
Wiosenne kwiaty naszych okolic
Czas pierwszych kwiatów już minął. Przekwitły ranniki zimowe, po przebiśniegach ... <czytaj dalej>
Kalendarium eventów
« kwiecień 2021 »
P W Ś C P S N
   
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
  
dodaj: imprezy@egorzowska.pl
Mała wielka sprawa
eGorzowska - adminfoto_hanna.jpg
Hanna Kaup:
In vitro, katedra, Wojciechowska i święte oburzenie
Środową (31 marca) sesję rady miasta zdominowały trzy sprawy: in vitro, dotacja na katedrę i wygaszenie mandatu radnej Grażyny Wojciechowskiej. In vitro Najmniej czasu zajęła radnym decyzja związana z finansowaniem in vitro. ... <czytaj dalej>
350 tys. zł dla niepełnosprawnych
Dokładnie 350 tys. zł zostanie przeznaczone na rehabilitację zawodową i <czytaj dalej>
15 tysięcy za pomysł
15 tys. zł na jeden pomysł. W sumie prawie milion. <czytaj dalej>

aktualnie nie ma żadnej czynnej sondy
Robisz zdjęcia? Przyślij je do nas foto@egorzowska.pl
eGorzowska - facet2b.jpg
Hanna Kaup:
Niekorzystna eutrofizacja wód
Nieczęsto w codziennym języku spotykamy słowo „eutrofizacja”. Warto wiedzieć, czym ... <czytaj dalej>
Hanna Kaup:
Piękne, dostojne, płochliwe i pod ochroną
Są piękne, dostojne i bardzo płochliwe. Można je spotkać nad ... <czytaj dalej>
admin ego radzi:
Jak chronić się przed cyberprzestępcami w pandemii?
Fałszywe sklepy internetowe, oszustwa telefoniczne, ransomware – cyberprzestępcy nie próżnują ... <czytaj dalej>
admin ego radzi:
Przemoc, której nie widać
Wyniki ankiety SOS Wiosek Dziecięcych w Polsce. Ponad połowa nastolatków doświadczyła ... <czytaj dalej>
Blogujesz? Rób to lokalnie!
Wystarczy jedno kliknięcie w egoBlog
Masz problem?
Napisz do eksperta egoEkspert
Żadna sprawa nie zostanie bez odzewu. Daj znać na eGo Forum
Anonim_4134:
Tak. Tak za bezdurno. Ale ten ksiądz jest niepodobny do swoich ziomali. <czytaj dalej>
Anonim_5319:
Wójt Wilkowyjów do podwładnego Dudy: "Duda, sprawdź pod jakie dotacje unijne możemy podciągnąć ten projekt! Migiem!"

Cyta <czytaj dalej>
Anonim_4379:
Kiedy wreszcie do wszystkich dotrze że Unia Europejska to również my? <czytaj dalej>
Anonim_4327:
Aale toyota.
I tak za bezdurno? A gdzie Bog zapłać?
Ładniejszy dużo kościól jak gorzowska katedra złupiona na "remącie" <czytaj dalej>
Anonim_7564:
oczywiście że tak <czytaj dalej>
 
eGorzowska.pl - e-gazeta Gorzowskiej Agencji Dziennikarskiej