wtorek 12 listopada 2019     Renata, Witold, Konrad
eGorzowska - internetowy dziennik Gorzowskiej Agencji Dziennikarskiej

szukaj    szukaj szukaj
« powrót
Dziesięć lat jak dziesięć przykazań (3)
Cd. "Siostra od dobrego umierania"
eGorzowska - 9008_8uwEZodghWLKmTtKOAiF.jpg

Zakończył się kolejny projekt Stowarzyszenia św. Eugeniusza de Mazenoda z cyklu "Łaczą nas ludzie i miejsca". Znalazł się w nim materiał o minionym dziesięcioleciu pracy s. Michaeli Rak w wileńskim hospicjum. Dziś publikujemy cz. 3.

Część pierwszą przeczytasz tu: http://www.egorzowska.pl/pokaz,czlowiek,8983,

Część drugą przeczytasz tu: http://www.egorzowska.pl/pokaz,czlowiek,8989,


Dziesięć lat temu, w 2008 roku, siostra Michaela Rak wyruszyła z Gorzowa do Wilna, by zbudować tam pierwsze na Litwie hospicjum. Wyjechała z lękiem i kapitałem, który dostała od przycmentarnej kwiaciarki. To było... trzy złote. I te trzy złote Michaela zawiozła do Wilna, położyła na tabernakulum i powiedziała: "Jezu, jesteś ty, mamy trzy złote i zrobimy hospicjum". I zrobili. Sam remont pochłonął kwotę z górą milion razy większą niż otrzymany "kapitał początkowy".

W tym roku minęło też: 25 lat od powstania w Gorzowie Hospicjum św. Kamila, które przez 13 lat prowadziła Michaela Rak; dziesięć lat od jej wyjazdu do Wilna i pięć - od utworzonego tam przez nią od podstaw hospicjum bł. ks. Michała Sopocko.
- To są moje dzieci - mówi siostra. - Hospicjum gorzowskiego stałam się matką opiekunką, bo przyszłam po formalnym zarejestrowaniu stowarzyszenia, a w Wilnie rzeczywiście pracowałam od początku. To była miłość, były narodziny bolesne i radosne i codzienność troski hospicyjnej. To jest moje nieustanne wyzwanie, które jest motywatorem do przekraczania siebie zawsze i wszędzie, w każdym momencie, by to miejsce mogło funkcjonować.

1. Cierpienie kształtuje człowieczeństwo
Na swojej drodze siostra Michaela Rak spotkała różnych ludzi. To dzięki wielu z nich udaje się jej prowadzić rozpoczęte dzieło. Ale nie zawsze tak było.
- Pojechałam z Gorzowa z bardzo potężnym kapitałem - opowiada. - Od kwiaciarki cmentarnej trzy złote dostałam. Położyłam je przy tabernakulum w Wilnie i mówię: "Jezu, jesteś ty, mamy trzy złote i zrobimy hospicjum". I - mówiąc o stronie finansowej - dziś to się już przekłada na milionowe koszty. A te milionowe koszty, to są tysiące ludzi, którzy stają przy misji hospicyjnej i ją wspierają. Na początku w Gorzowie i w Wilnie byli tacy, którym hospicjum nie leżało, nie pasowało, którzy wręcz przeszkadzali. A ja, patrząc im w oczy, mówiłam: "Pan, pani dlatego ma takie stanowisko, bo nikt panu, pani nie umarł na raka." Nie życzę tego nikomu, ale naprawdę, dopiero jak sami doświadczyli, czym jest choroba, cierpienie, rozstanie z ukochaną osobą, wtedy spojrzeli na świat inaczej. Ja zawsze mówię, że cierpienie kształtuje nasze człowieczeństwo. I ci ludzie, którzy na początku w Gorzowie i w Wilnie byli przeciw, są wolontariuszami i przyjaciółmi, bo już wiedzą, czym jest hospicjum.

2. Mówić językiem człowieczeństwa i miłości
Od wyjazdu siostry z Gorzowa minęło dziesięć lat. Minęło jak dziesięć minut. Także w jej życiu, w którym wciąż musi o coś zabiegać dla innych. - Nie umiem powiedzieć, jak to zrobiłam, bo sama bym tego nie dokonała - podsumowuje. - Kiedy przyjechałam z misją hospicyjną we wrześniu, już 11 lutego 2009 r. z okazji światowego Dnia Chorych zorganizowałam konferencję informacyjną, w której wzięli udział przedstawiciele świata medycznego, prawnego, duchowieństwo. Po wykładach o tym, czym jest hospicjum, w dyskusji panelowej zadałam pytanie, czy na Litwie w ogóle jest ono potrzebne. Wtedy jedna z lekarek głównego szpitala wileńskiego wstała i powiedziała: "Czy jest? Ja zapytam: Dlaczego do tej pory hospicjum nie ma?" A potem w przerwie kawowej podeszła do mnie kobieta i z szerokim uśmiechem powiedziała: "Proszę siostry, my zrobimy to hospicjum, bo ty masz nazwisko Rak, a ja mam nazwisko Szpitalowa." I została naszą pierwszą wolontariuszką pionu medycznego. A później, kiedy hospicjum było budowane, stała się pierwszą pacjentką. Janina jest już po drugiej stronie życia. Mamy kontakt z jej rodziną, ale zmierzam do tego, że za tym Rak i Szpitalowa stanęli ludzie z każdej przestrzeni. Językoznawcy wymieniali swoje doświadczenia, jak nazwać to, co istnieje w Polsce w misji hospicyjnej. Padały różne propozycje: hospisas, hspitiumas, hospis i ostatecznie zostało hospisas z logo hospicjum, w którym jest to, co stanowi istotę naszej posługi: dom i serce. Człowiek chory i jego rodzina w sytuacji dramatycznej szukają bezpieczeństwa, domu, miłości, serca. I to zostało bardzo mocno zakorzenione na ziemi litewskiej. Hospicjum funkcjonuje, mamy oddział stacjonarny i domowy dla Wilna i 100 km wokół. W lipcu tego roku rozpoczęliśmy rozbudowę oddziału hospicjum dziecięcego, również w wymiarze hospicjum domowego i stacjonarnego. Znajdują tu swój dom i serce ludzie różnych narodowości, różnych wyznań, różnych religii, ateiści, a ja wciąż powtarzam: Mówimy jednym językiem - człowieczeństwa i miłości.

3. Nie mogę się zatrzymać
Kiedy Michaela Rak wyjeżdżała z Gorzowa, dostała również słownik polsko-litewski i mówiła, że najbardziej boi się niezrozumienia. Z czasem jednak lęk o to, czy zdoła się porozumieć, przestał być ważny. - Bo w sytuacji hospicjum wystarczy spojrzenie w oczy, wsłuchanie się i przestrzeń staje się bliskością, więc rozumiemy się - wyjaśnia. - Kiedyś dziennikarka zapytała mnie, jak wytrzymuję śmierć. Akurat przechodziłyśmy hospicyjnym korytarzem. Spojrzałam na salę i chorego, który gestem ręki wskazywał, by do niego podejść. Nie mógł już wyartykułować słów, jego stan był ciężki. Podeszłam więc, nachyliłam się, on pogładził moją twarz ręką i ja mu odwzajemniłam tym samym. Chwilę trwaliśmy w tym zawieszeniu przytulenia. Kiedy wróciłam do dziennikarki, chciałam odpowiedzieć na jej pytanie, a wtedy usłyszałam jej "Rozumiem". Właśnie to jest ta siła. Ja nie mogę powiedzieć, że jestem zmęczona, że jestem wyczerpana, że nie mam czasu, kiedy jest potrzebny tylko taki zwykły gest bliskości. Trzy godziny później ten człowiek odszedł, a gest jego bliskości pozostał. Ja czuję ciepło jego ręki i wiem, że nie mogę się zatrzymać.

4. Znaleźć odpowiedź na pytanie
Nadzwyczajne doświadczenia siostry z hospicjum w Gorzowie opisał Jan Grzegorczyk w książce "Niebo dla akrobaty". Kolejne dziesięć lat pracy w hospicjum w Wilnie, to kolejne setki wydarzeń i gotowych scenariuszy do filmu czy rozdziałów książkowych.
- Nie sposób ich wszystkich przywołać - podkreśla s. Michaela. - Pamiętam 14-letną dziewczynkę, która powiedziała: "Zanim umrę, chcę ulicami Wilna przejechać taką limuzyną jak młoda para do ślubu. I żeby była czadowa muzyka. Wymieniła, co ma być do picia i że ma pojechać jej dwóch braci, nauczycielka, wychowawczyni z domu dziecka, część personelu z domu dziecka, wskazała część naszego personelu i mnie. Rozmowa odbyła się w sytuacji, gdy przy jej łóżku stała oparta o ścianę jej... pijana mama. Ja mówię: "Kochanie, a mama nie pojedzie tą limuzyną?" A ona patrząc mamie w oczy, mówi: "Nie. Ja nie mam mamy". Więc ja ratuję sytuację, mówiąc: "Nie byłoby ciebie..." "Nie - przerywa mi - ja nie mam mamy". I mówi to 14-latka. A jaka jest historia tego życia? Otóż mama szukała w swoim życiu kolejnych partnerów, z którymi były kolejne dzieci, ciągnęły się kolejne pieniądze, kolejne biznesy, które ostatecznie skończyły się w prokuraturze. Później pojawił się alkohol i mama straciła wszystkie dzieci. One były w domu dziecka. W tej sytuacji, ze strony personelu padło pytanie, z którym zmierzam się bardzo często: "Siostro, czy Bóg istnieje? Dlaczego tak mądra dziewczyna umiera? Czy to jest kara?" Wtedy ja mówię: "Nie wiem. Ale wszystko ma jakiś sens." Więc załatwiliśmy na sobotę limuzynę, ale dziewczyna bardzo źle się poczuła i wspólnie z lekarzem zdecydowała, że nie pojedzie. Że pojadą wszyscy ci, którzy mieli pojechać. Do późna w nocy opowiadaliśmy jej o tym. Ona cieszyła się, jak młodsi braciszkowie mówili o swoich wrażeniach. W niedzielę zmarła. Na pogrzebie wszyscy trzymaliśmy się za ręce. I jej koledzy ze szkoły, z domu dziecka, rodzeństwo. To był bardzo bolesny moment. A jej mama przyszła... pijana... Ale po kilku miesiącach znów zjawiła się u mnie i mówi: "Proszę siostry, chcę powiedzieć, że jestem po leczeniu, walczę o synów i proszę o modlitwę". I w tym momencie trzeba znaleźć odpowiedź. Spełniliśmy pragnienie umierającej dziewczyny, zostało przywrócone życie i stabilizacja dla jej braci, dla mamy i poczucie tego, co niesiemy w sobie jako ludzie. Tego nauczyło mnie hospicjum.

5. Być człowiekiem pomagającym wejść do sadzawki życia
Kiedy po szkole średniej młoda dziewczyna spod Lipian myślała o powołaniu, powiedziała, że nie będzie klękać przed człowiekiem. Jak się dzisiaj ma tamten swoisty bunt wobec wieloletnich doświadczeń z pracy z człowiekiem najbardziej potrzebującym?
- Mogę dzisiaj powiedzieć, że po tylu latach posługi człowiekowi klękam przed nim w codzienności i mam niesamowite poczucie spełnienia, takiego życia, które jest właściwie nieustannym powodem do radości, aczkolwiek jest zmęczenie, jest lęk, aczkolwiek są sytuacje niewiadome, kiedy w nocy idę przed tabernakulum i mówię: "Jezu, pokaż drogę, daj rozwiązanie". I wraca to, co przed złożeniem ślubów wieczystych dokonało się w Jerozolimie, gdy zastanawiałam się, czy mam powiedzieć Bogu na całe życie: "Tak, chcę być siostrą" czy "Nie". Według opisu biblijnego przy sadzawce siedział niepełnosprawny. Kiedy następowało poruszanie wody, pierwsza osoba, która tam wchodziła, doznawała uzdrowienia. Ten człowiek od kilku lat siedział i nie został uzdrowiony. Na pytanie: "Dlaczego nie wszedłeś" powiedział: "Panie, bo nie ma człowieka, który by mnie wprowadził". I wtedy zrozumiałam, że to zdanie było motywatorem. Zrozumiałam, że różne są sadzawki biedy, ludzkiej choroby, słabości, ale zawsze jest potrzebny drugi człowiek, który pomoże wejść, by ten chory, biedny, niepełnosprawny czy jakkolwiek byśmy go nie nazwali, dostąpił uzdrowienia. I wtedy powiedziałam Bogu TAK na całe życie. Złożyłam śluby wieczyste. Teraz każdy dzień jest dla mnie przypomnieniem, że raz powiedziane Bogu TAK oznacza, że jestem cała dla ciebie i dla drugiego człowieka, a to jest impulsem pójścia w każde wydarzenie dnia. Mam więc być człowiekiem u sadzawek życia drugich ludzi. I gdzie oni chcą, mam być i pomagać, i realizuję to na co dzień. I jestem szczęśliwa.

Cdn.

Tekst i foto Hanna Kaup


22 grudnia 2018 17:56, admin ego
« powrót
Dodaj komentarz:

Twoje imię:
 
Robert nie umiera, ale...
Publikujemy apel o pomoc w leczeniu Roberta Pawlaczyka. Kochani znajomi i nie znajomi!!! Wiem, jest bardzo dużo osób, które potrzebują pomocy... Kiedy ... <czytaj dalej>
ZCG MG-6 planuje
Punkty Selektywnego Zbierania Odpadów Komunalnych

Dwa Punkty Selektywnego Zbierania Odpadów Komunalnych, osiem gniazd pojemników półpodziemnych i gniazdo pojemników podziemnych w Gorzowie oraz po jednym PSZOK-u ... <czytaj dalej>
Kto przebuduje schody?
Przebudowa schodów łączących ul. Wróblewskiego z ul. Na Skarpie wraz z zagospodarowaniem terenu – to kolejne zadanie, które będzie realizowane ... <czytaj dalej>
Co ze stadionem przy Krasińskiego?
Modernizacja stadionu lekkoatletycznego przy ul. Krasińskiego z pozytywną oceną ministerstwa. Gorzów jest na ostatniej prostej do pozyskania dofinansowania na modernizację stadionu ... <czytaj dalej>
Przeglądaj cały katalog lub dodaj swoją firmę
"Zakład Mechaniki Pojazdowej" S.C.

ul. Warszawska 160, Gorzów Wlkp.
tel. 95 732 31 30
branża: Samochody - silniki, mechanika <czytaj dalej>

Motocyklowe historie Jędrzeja Łagody
Klub „Na Zapiecku w Inneko” przy ul. Teatralnej zaprasza na ... <czytaj dalej>
Siedem premier
Kino Helios proponuje w nowym filmowym tygodniu aż siedem premier. ... <czytaj dalej>
Mamy Niepodległą, więc wyślij kartkę
Latem wysyłaliśmy kartki w akcji #StądJestem, a teraz możemy pozdrowić ... <czytaj dalej>
"Nietykalni" są wśród nas
Kiedy poznałam historię Michała Worocha, który – poruszając się na ... <czytaj dalej>
Kalendarium eventów
« listopad 2019 »
P W Ś C P S N
    
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
 
dodaj: imprezy@egorzowska.pl
Mała wielka sprawa
eGorzowska - adminfoto_hanna.jpg
Hanna Kaup:
Gorzów ma ludzi, których warto naśladować
Skończyły się wakacje, skończyło lato i tylko jeszcze wyjazdy do lasu dają namiastkę radości, bo w tym roku lasy pełne grzybów. Jeśli przyjrzeć się forom internetowym, to aż dziw bierze, ... <czytaj dalej>
Przedszkolaki nauczą mycia rąk
Przedszkolaki mogą wziąć udział w konkursie plastycznym z okazji Światowego <czytaj dalej>
Podróże moich marzeń - konkurs
„Sztuka Osób Niepełnosprawnych” to jeden z największych w Polsce przeglądów <czytaj dalej>

aktualnie nie ma żadnej czynnej sondy
Robisz zdjęcia? Przyślij je do nas foto@egorzowska.pl
eGorzowska - x.jpg
Hanna Kaup:
Pomaganie ma sens
Z Fundacją Arka Bydgoszcz jestem związana od 15 lat. W ... <czytaj dalej>
Hanna Kaup:
Radosny sezon grzybowy
Choć wielu prorokowało, że z powodu suchego lata w lasach ... <czytaj dalej>
admin ego radzi:
Opieka nad osobą po udarze mózgu to także troska o siebie
Kiedy bliską osobę dotknie choroba neurologiczna, szereg obowiązków i trudności ... <czytaj dalej>
admin ego radzi:
Tajemnice lotów transferowych
Linie lotnicze zazwyczaj nie oferują bezpośrednich lotów do odległych zakątków ... <czytaj dalej>
Blogujesz? Rób to lokalnie!
Wystarczy jedno kliknięcie w egoBlog
Masz problem?
Napisz do eksperta egoEkspert
Żadna sprawa nie zostanie bez odzewu. Daj znać na eGo Forum
ryś:
A czy prawdą jest, że Inneko RCS wywozi odpady komunalne bez odpowiedniego zezwolenia?
W Rejestrze Działalności Regulowanej
ZCG MG6 ta <czytaj dalej>
krzyś:
ciekawe jak w takim towarzystwie odnalazłby się prezes Inneko RCS?

wychowanek prezesa Artura Cz.


<czytaj dalej>
Anonim_7993:
trudnosci ze znalezieniem pracownikow wykwalifikowanych wynikaja z braku szkolen przez przedsiebiorcow i przyjmowania na staze. zamiast tego szuka sie <czytaj dalej>
Anonim_7993:
o trudnosci znalezienia pracownika za minimum krajowe po wyzszych studiach do ksiegowosci??? <czytaj dalej>
Anonim_7897:
podsumowując w życiu cały czas kiwa każdy każdego (nauczyciel ucznia, dyrektor pracownika itd.) i wygrywa tylko ten, kto pierwszy kogo wykiwa ca <czytaj dalej>
 
eGorzowska.pl - e-gazeta Gorzowskiej Agencji Dziennikarskiej