piątek 26 lutego 2021     Bogumił, Aleksandra, Mirosława
eGorzowska - internetowy dziennik Gorzowskiej Agencji Dziennikarskiej
szukaj    szukaj szukaj
« powrót
Dziesięć lat jak dziesięć przykazań (3)
Cd. "Siostra od dobrego umierania"
eGorzowska - 9008_8uwEZodghWLKmTtKOAiF.jpg

Zakończył się kolejny projekt Stowarzyszenia św. Eugeniusza de Mazenoda z cyklu "Łaczą nas ludzie i miejsca". Znalazł się w nim materiał o minionym dziesięcioleciu pracy s. Michaeli Rak w wileńskim hospicjum. Dziś publikujemy cz. 3.

Część pierwszą przeczytasz tu: http://www.egorzowska.pl/pokaz,czlowiek,8983,

Część drugą przeczytasz tu: http://www.egorzowska.pl/pokaz,czlowiek,8989,


Dziesięć lat temu, w 2008 roku, siostra Michaela Rak wyruszyła z Gorzowa do Wilna, by zbudować tam pierwsze na Litwie hospicjum. Wyjechała z lękiem i kapitałem, który dostała od przycmentarnej kwiaciarki. To było... trzy złote. I te trzy złote Michaela zawiozła do Wilna, położyła na tabernakulum i powiedziała: "Jezu, jesteś ty, mamy trzy złote i zrobimy hospicjum". I zrobili. Sam remont pochłonął kwotę z górą milion razy większą niż otrzymany "kapitał początkowy".

W tym roku minęło też: 25 lat od powstania w Gorzowie Hospicjum św. Kamila, które przez 13 lat prowadziła Michaela Rak; dziesięć lat od jej wyjazdu do Wilna i pięć - od utworzonego tam przez nią od podstaw hospicjum bł. ks. Michała Sopocko.
- To są moje dzieci - mówi siostra. - Hospicjum gorzowskiego stałam się matką opiekunką, bo przyszłam po formalnym zarejestrowaniu stowarzyszenia, a w Wilnie rzeczywiście pracowałam od początku. To była miłość, były narodziny bolesne i radosne i codzienność troski hospicyjnej. To jest moje nieustanne wyzwanie, które jest motywatorem do przekraczania siebie zawsze i wszędzie, w każdym momencie, by to miejsce mogło funkcjonować.

1. Cierpienie kształtuje człowieczeństwo
Na swojej drodze siostra Michaela Rak spotkała różnych ludzi. To dzięki wielu z nich udaje się jej prowadzić rozpoczęte dzieło. Ale nie zawsze tak było.
- Pojechałam z Gorzowa z bardzo potężnym kapitałem - opowiada. - Od kwiaciarki cmentarnej trzy złote dostałam. Położyłam je przy tabernakulum w Wilnie i mówię: "Jezu, jesteś ty, mamy trzy złote i zrobimy hospicjum". I - mówiąc o stronie finansowej - dziś to się już przekłada na milionowe koszty. A te milionowe koszty, to są tysiące ludzi, którzy stają przy misji hospicyjnej i ją wspierają. Na początku w Gorzowie i w Wilnie byli tacy, którym hospicjum nie leżało, nie pasowało, którzy wręcz przeszkadzali. A ja, patrząc im w oczy, mówiłam: "Pan, pani dlatego ma takie stanowisko, bo nikt panu, pani nie umarł na raka." Nie życzę tego nikomu, ale naprawdę, dopiero jak sami doświadczyli, czym jest choroba, cierpienie, rozstanie z ukochaną osobą, wtedy spojrzeli na świat inaczej. Ja zawsze mówię, że cierpienie kształtuje nasze człowieczeństwo. I ci ludzie, którzy na początku w Gorzowie i w Wilnie byli przeciw, są wolontariuszami i przyjaciółmi, bo już wiedzą, czym jest hospicjum.

2. Mówić językiem człowieczeństwa i miłości
Od wyjazdu siostry z Gorzowa minęło dziesięć lat. Minęło jak dziesięć minut. Także w jej życiu, w którym wciąż musi o coś zabiegać dla innych. - Nie umiem powiedzieć, jak to zrobiłam, bo sama bym tego nie dokonała - podsumowuje. - Kiedy przyjechałam z misją hospicyjną we wrześniu, już 11 lutego 2009 r. z okazji światowego Dnia Chorych zorganizowałam konferencję informacyjną, w której wzięli udział przedstawiciele świata medycznego, prawnego, duchowieństwo. Po wykładach o tym, czym jest hospicjum, w dyskusji panelowej zadałam pytanie, czy na Litwie w ogóle jest ono potrzebne. Wtedy jedna z lekarek głównego szpitala wileńskiego wstała i powiedziała: "Czy jest? Ja zapytam: Dlaczego do tej pory hospicjum nie ma?" A potem w przerwie kawowej podeszła do mnie kobieta i z szerokim uśmiechem powiedziała: "Proszę siostry, my zrobimy to hospicjum, bo ty masz nazwisko Rak, a ja mam nazwisko Szpitalowa." I została naszą pierwszą wolontariuszką pionu medycznego. A później, kiedy hospicjum było budowane, stała się pierwszą pacjentką. Janina jest już po drugiej stronie życia. Mamy kontakt z jej rodziną, ale zmierzam do tego, że za tym Rak i Szpitalowa stanęli ludzie z każdej przestrzeni. Językoznawcy wymieniali swoje doświadczenia, jak nazwać to, co istnieje w Polsce w misji hospicyjnej. Padały różne propozycje: hospisas, hspitiumas, hospis i ostatecznie zostało hospisas z logo hospicjum, w którym jest to, co stanowi istotę naszej posługi: dom i serce. Człowiek chory i jego rodzina w sytuacji dramatycznej szukają bezpieczeństwa, domu, miłości, serca. I to zostało bardzo mocno zakorzenione na ziemi litewskiej. Hospicjum funkcjonuje, mamy oddział stacjonarny i domowy dla Wilna i 100 km wokół. W lipcu tego roku rozpoczęliśmy rozbudowę oddziału hospicjum dziecięcego, również w wymiarze hospicjum domowego i stacjonarnego. Znajdują tu swój dom i serce ludzie różnych narodowości, różnych wyznań, różnych religii, ateiści, a ja wciąż powtarzam: Mówimy jednym językiem - człowieczeństwa i miłości.

3. Nie mogę się zatrzymać
Kiedy Michaela Rak wyjeżdżała z Gorzowa, dostała również słownik polsko-litewski i mówiła, że najbardziej boi się niezrozumienia. Z czasem jednak lęk o to, czy zdoła się porozumieć, przestał być ważny. - Bo w sytuacji hospicjum wystarczy spojrzenie w oczy, wsłuchanie się i przestrzeń staje się bliskością, więc rozumiemy się - wyjaśnia. - Kiedyś dziennikarka zapytała mnie, jak wytrzymuję śmierć. Akurat przechodziłyśmy hospicyjnym korytarzem. Spojrzałam na salę i chorego, który gestem ręki wskazywał, by do niego podejść. Nie mógł już wyartykułować słów, jego stan był ciężki. Podeszłam więc, nachyliłam się, on pogładził moją twarz ręką i ja mu odwzajemniłam tym samym. Chwilę trwaliśmy w tym zawieszeniu przytulenia. Kiedy wróciłam do dziennikarki, chciałam odpowiedzieć na jej pytanie, a wtedy usłyszałam jej "Rozumiem". Właśnie to jest ta siła. Ja nie mogę powiedzieć, że jestem zmęczona, że jestem wyczerpana, że nie mam czasu, kiedy jest potrzebny tylko taki zwykły gest bliskości. Trzy godziny później ten człowiek odszedł, a gest jego bliskości pozostał. Ja czuję ciepło jego ręki i wiem, że nie mogę się zatrzymać.

4. Znaleźć odpowiedź na pytanie
Nadzwyczajne doświadczenia siostry z hospicjum w Gorzowie opisał Jan Grzegorczyk w książce "Niebo dla akrobaty". Kolejne dziesięć lat pracy w hospicjum w Wilnie, to kolejne setki wydarzeń i gotowych scenariuszy do filmu czy rozdziałów książkowych.
- Nie sposób ich wszystkich przywołać - podkreśla s. Michaela. - Pamiętam 14-letną dziewczynkę, która powiedziała: "Zanim umrę, chcę ulicami Wilna przejechać taką limuzyną jak młoda para do ślubu. I żeby była czadowa muzyka. Wymieniła, co ma być do picia i że ma pojechać jej dwóch braci, nauczycielka, wychowawczyni z domu dziecka, część personelu z domu dziecka, wskazała część naszego personelu i mnie. Rozmowa odbyła się w sytuacji, gdy przy jej łóżku stała oparta o ścianę jej... pijana mama. Ja mówię: "Kochanie, a mama nie pojedzie tą limuzyną?" A ona patrząc mamie w oczy, mówi: "Nie. Ja nie mam mamy". Więc ja ratuję sytuację, mówiąc: "Nie byłoby ciebie..." "Nie - przerywa mi - ja nie mam mamy". I mówi to 14-latka. A jaka jest historia tego życia? Otóż mama szukała w swoim życiu kolejnych partnerów, z którymi były kolejne dzieci, ciągnęły się kolejne pieniądze, kolejne biznesy, które ostatecznie skończyły się w prokuraturze. Później pojawił się alkohol i mama straciła wszystkie dzieci. One były w domu dziecka. W tej sytuacji, ze strony personelu padło pytanie, z którym zmierzam się bardzo często: "Siostro, czy Bóg istnieje? Dlaczego tak mądra dziewczyna umiera? Czy to jest kara?" Wtedy ja mówię: "Nie wiem. Ale wszystko ma jakiś sens." Więc załatwiliśmy na sobotę limuzynę, ale dziewczyna bardzo źle się poczuła i wspólnie z lekarzem zdecydowała, że nie pojedzie. Że pojadą wszyscy ci, którzy mieli pojechać. Do późna w nocy opowiadaliśmy jej o tym. Ona cieszyła się, jak młodsi braciszkowie mówili o swoich wrażeniach. W niedzielę zmarła. Na pogrzebie wszyscy trzymaliśmy się za ręce. I jej koledzy ze szkoły, z domu dziecka, rodzeństwo. To był bardzo bolesny moment. A jej mama przyszła... pijana... Ale po kilku miesiącach znów zjawiła się u mnie i mówi: "Proszę siostry, chcę powiedzieć, że jestem po leczeniu, walczę o synów i proszę o modlitwę". I w tym momencie trzeba znaleźć odpowiedź. Spełniliśmy pragnienie umierającej dziewczyny, zostało przywrócone życie i stabilizacja dla jej braci, dla mamy i poczucie tego, co niesiemy w sobie jako ludzie. Tego nauczyło mnie hospicjum.

5. Być człowiekiem pomagającym wejść do sadzawki życia
Kiedy po szkole średniej młoda dziewczyna spod Lipian myślała o powołaniu, powiedziała, że nie będzie klękać przed człowiekiem. Jak się dzisiaj ma tamten swoisty bunt wobec wieloletnich doświadczeń z pracy z człowiekiem najbardziej potrzebującym?
- Mogę dzisiaj powiedzieć, że po tylu latach posługi człowiekowi klękam przed nim w codzienności i mam niesamowite poczucie spełnienia, takiego życia, które jest właściwie nieustannym powodem do radości, aczkolwiek jest zmęczenie, jest lęk, aczkolwiek są sytuacje niewiadome, kiedy w nocy idę przed tabernakulum i mówię: "Jezu, pokaż drogę, daj rozwiązanie". I wraca to, co przed złożeniem ślubów wieczystych dokonało się w Jerozolimie, gdy zastanawiałam się, czy mam powiedzieć Bogu na całe życie: "Tak, chcę być siostrą" czy "Nie". Według opisu biblijnego przy sadzawce siedział niepełnosprawny. Kiedy następowało poruszanie wody, pierwsza osoba, która tam wchodziła, doznawała uzdrowienia. Ten człowiek od kilku lat siedział i nie został uzdrowiony. Na pytanie: "Dlaczego nie wszedłeś" powiedział: "Panie, bo nie ma człowieka, który by mnie wprowadził". I wtedy zrozumiałam, że to zdanie było motywatorem. Zrozumiałam, że różne są sadzawki biedy, ludzkiej choroby, słabości, ale zawsze jest potrzebny drugi człowiek, który pomoże wejść, by ten chory, biedny, niepełnosprawny czy jakkolwiek byśmy go nie nazwali, dostąpił uzdrowienia. I wtedy powiedziałam Bogu TAK na całe życie. Złożyłam śluby wieczyste. Teraz każdy dzień jest dla mnie przypomnieniem, że raz powiedziane Bogu TAK oznacza, że jestem cała dla ciebie i dla drugiego człowieka, a to jest impulsem pójścia w każde wydarzenie dnia. Mam więc być człowiekiem u sadzawek życia drugich ludzi. I gdzie oni chcą, mam być i pomagać, i realizuję to na co dzień. I jestem szczęśliwa.

Cdn.

Tekst i foto Hanna Kaup


22 grudnia 2018 17:56, admin ego
« powrót
Dodaj komentarz:

Twoje imię:
 
Lekarz został zwolniony
W ślad za materiałem „Tragiczny finał” publikujemy kolejne oświadczenie Wielospecjalistycznego Szpitala Wojewódzkiego w Gorzowie. Tekst „Tragiczny finał” czytaj tu: http://www.egorzowska.pl/pokaz,czlowiek,10690,tragiczny_final_, A oto ... <czytaj dalej>
Lubuskie ma Strategię Rozwoju
Radni województwa przyjęli Strategię Rozwoju Województwa Lubuskiego z perspektywą do 2030 roku. Za głosowało 28 radnych, wstrzymało się 2 radnych, ... <czytaj dalej>
Dzień modlitwy i pokuty
Pierwszy piątek Wielkiego Postu, przypadający w tym roku 19 lutego, jest dniem pokuty i modlitwy za grzechy wykorzystywania seksualnego małoletnich ... <czytaj dalej>
Chirurgia ogólna wraca do pracy
Dobra wiadomość dla pacjentów Oddziału Chirurgii Ogólnej i Onkologicznej z Pododdziałem Chirurgii Naczyniowej Wielospecjalistycznego Szpitala Wojewódzkiego w Gorzowie. Oddział wznawia ... <czytaj dalej>
Przeglądaj cały katalog lub dodaj swoją firmę
Trawiński Jacek Protetyk

ul. Chodkiewicza 12, Gorzów Wlkp.
tel. 95 723 13 82
branża: Lekarze - stomatolodzy, protetycy <czytaj dalej>
"Arsgeo" Jacek Strzelecki

ul. Śląska 77 b/11, Gorzów Wlkp.
tel. 95 725 01 34
branża: Geodezja - usługi, sprzęt <czytaj dalej>
"Firma Magda" Magdalena Siudrewicz

ul. Daszyńskiego 16 l. 13, Gorzów Wlkp.
tel. 792 419 097
branża: Sprzątanie wnętrz, mycie okien <czytaj dalej>

Promuj lubuskie przez kulturę
Promocja województwa przez kulturę, sztukę i ochronę dziedzictwa narodowego – ... <czytaj dalej>
15 tysięcy za pomysł
15 tys. zł na jeden pomysł. W sumie prawie milion. ... <czytaj dalej>
O tym trzeba rozmawiać!
Według Światowej Organizacji Zdrowia depresja jest czwartą najpoważniejszą chorobą na ... <czytaj dalej>
Tragiczny finał
Drugą połowę minionego tygodnia zdominowała w Gorzowie sprawa 80-letniego mężczyzny, ... <czytaj dalej>
Kalendarium eventów
« luty 2021 »
P W Ś C P S N
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
dodaj: imprezy@egorzowska.pl
Mała wielka sprawa
eGorzowska - adminfoto_hanna.jpg
Hanna Kaup:
Jesteśmy ofiarami narodowego bałaganu
Takiego bałaganu w życiu tego kraju nie pamiętam, jak żyję. Od karuzeli niespójnych informacji, kłamliwych wieści, negatywnych komentarzy i wszelkiej maści fake newsów, a także tzw. sensacji, które rozbudzają w ... <czytaj dalej>
15 tysięcy za pomysł
15 tys. zł na jeden pomysł. W sumie prawie milion. <czytaj dalej>
Konkurs fotograficzny
Wydział Prewencji Komendy Wojewódzkiej Policji w Gorzowie zaprasza do udziału <czytaj dalej>

aktualnie nie ma żadnej czynnej sondy
Robisz zdjęcia? Przyślij je do nas foto@egorzowska.pl
eGorzowska - 6b.jpg
Hanna Kaup:
Najstarszy Niedźwiedź w Polsce
W tym roku będzie obchodził swoje 620-lecie. Każdego dnia możecie ... <czytaj dalej>
Hanna Kaup:
Mach Mach, czyli Machiavelli Machulskiego
Na ten dzień czekałam jak wielu innych z utęsknieniem. Już ... <czytaj dalej>
admin ego radzi:
Jak chronić się przed cyberprzestępcami w pandemii?
Fałszywe sklepy internetowe, oszustwa telefoniczne, ransomware – cyberprzestępcy nie próżnują ... <czytaj dalej>
admin ego radzi:
Przemoc, której nie widać
Wyniki ankiety SOS Wiosek Dziecięcych w Polsce. Ponad połowa nastolatków doświadczyła ... <czytaj dalej>
Blogujesz? Rób to lokalnie!
Wystarczy jedno kliknięcie w egoBlog
Masz problem?
Napisz do eksperta egoEkspert
Żadna sprawa nie zostanie bez odzewu. Daj znać na eGo Forum
Anonim_6337:
Mądrala, która czeka tylko, by wylać żółć. Daj sobie trochę luzu. Świat od razu będzie fajniejszy <czytaj dalej>
Anonim_5386:
Dwie śmieciarki w pogotowiu. <czytaj dalej>
Anonim_5386:
Jak można mieć depresję, skoro w Polsce nie ma problemów ? Gospodarka kwitnie, wyprzedza Japonię. <czytaj dalej>
Anonim_3962:
Wiesz to się bardzo łatwo udziela takich rad po fakcie. Zresztą nie wiemy jak bardzo rodzina była w to zaangażowana i jakie informacje o pacjenci <czytaj dalej>
Anonim_4851:
Bardzo dobra reakcja czerwonego szpitala w spr swojego personelu. Nie wiem czy nie powinno zostac wszczete postępowanie dowodowe o nieumyślne doprow <czytaj dalej>
 
eGorzowska.pl - e-gazeta Gorzowskiej Agencji Dziennikarskiej