czwartek 19 września 2019     Konstancja, January
eGorzowska - internetowy dziennik Gorzowskiej Agencji Dziennikarskiej

szukaj    szukaj szukaj
« powrót
Siostra od dobrego umierania (2)
Cd. "Siostra od dobrego umierania"
eGorzowska - 8989_HF44c8H9v3INlnj9A883.jpg

W niedzielę 16 grudnia po mszy o 13.00 w białym kościele odbyła się promocja trzeciego biuletynu Stowarzyszenia św. Eugeniusza de Mazenoda "Łączą nas ludzie i miejsca". Jedną z bohaterek jest s. Michaela Rak.

KIlka dni temu publikowaliśmy pierwszą część reportażu o s. Michaeli Rak. Czytajcie tu: http://www.egorzowska.pl/pokaz,czlowiek,8983,kim_sa_bohaterowie_nowego_biuletynu_br_acza_nas_ludzie_i_miejsca,

Dziś część druga.

SZÓSTE: BĘDĘ WPROWADZAĆ DO SADZAWKI
Siostra często pyta siebie: „Na ile spełniam oczekiwania? Czy jestem tym, kim powinna być?” To jej rachunek sumienia. Chce wiedzieć, jak iść i mieć poczucie misji.
- Kiedyś dzwoni telefon. W słuchawce jakaś kobieta: „Siostra ma na nazwisko Rak?”
- Tak – odpowiadam i myślę: „O Boże, może coś niedobrego zrobiłam”. Ale słyszę: „Siostra nie powinna się tak nazywać. Tak jak siostra żyje, to powinna się nazywać Ptak, bo ciągle fruwa”. Rzeczywiście, powinnam nazywać się Ptak. Ciągle w drodze. Nie cofam się. To moja odpowiedź na cel. Nie chciałam klękać przed człowiekiem, a potem życie kazało mi to robić. Tu w hospicjum przez 12 lat. Pamiętam 1992, jeszcze przed hospicjum. To był moment zwrotny. Pojechałam z ekipą telewizyjną na pielgrzymkę do Ziemi Świętej. Robili film o treści religijnej. Pustynia Judasza. Zastanawiam się, czy życie zakonne jest moją drogą. Jestem pięć lat po decyzji o wstąpieniu. Szukam odpowiedzi, czy decyzja była dobra. Chcę namacalnego znaku. Przede mną Golgota, Betlejem, Morze Martwe i to szczególne miejsce dla powołanych – jezioro Genezaret. A tu? Pustka, ciemność, żadnej podpowiedzi, czy mam, czy nie mam zostać. Jerozolima. To stąd pochodzi ewangelia o sadzawce, zwanej Owczą – po hebrajsku Betesda – i starcu, który nie mógł do niej wejść (by jej wody dały mu uzdrowienie), bo nie miał nikogo, kto by go tam wprowadził. Stoję z boku, przypominam sobie te słowa i nagle wiem. Mam nim być! Człowiekiem, który wprowadza do sadzawki. Nie muszę znać tego drugiego. Nie muszę wiedzieć, na jakie choroby cierpi. I to był ten znak. Wróciłam zadowolona, że do końca życia będę siostrą zakonną. Złożyłam śluby wieczyste. Ten człowiek spod sadzawki to symbol duchowego wymiaru ludzkich zniedołężnień. A ja już nie widzę siebie inaczej. Gdyby życie miało się powtórzyć, jeszcze raz wybrałabym siostry z Myśliborza.

SIÓDME: DOŚWIADCZĘ CUDU
Siostra Rak pomaga chorym na raka. Nigdy się nie cofa, nawet przed największymi wyzwaniami. Nie toleruje pustki i potrzebuje być z człowiekiem. – Od jakiegoś czasu zaczęłam czuć, że przestaję być tym, kim powinnam. Brakowało mi czasu na posiedzenie przy łóżku chorego, siły na wytrzymanie łez i ludzkiego rozdarcia (siostra wychodzi, by ukryć wzruszenie). A mówi się, że im człowiek dłużej przebywa w jakimś miejscu, to przywyka.

– Przez te 12 lat pomogliśmy 43 tysiącom ludzi, a ja dziś nie mam czasu na rozmowę z pielęgniarką. Tylko że personel idzie do domu, a ja tu jestem świątek i piątek, non stop. Bo tu jest taka filharmonia, w której każdy gra na swoim instrumencie. I robi to nieprzerwanie. Nasz zespół to jest drugi cud. Kiedy dowiedział się, że odchodzę, wysłał do mnie delegację. Przyszli: dr Wojciech Dolata i dr Jacek Zajączek: „Bo myśmy się dowiedzieli… Ufamy, że siostra zostanie. Chcemy powiedzieć, że jeśli siostra odchodzi, bo ma trudności natury finansowej, to my rezygnujemy z pieniędzy, ale niech siostra z nami zostanie” – powiedzieli. Tak jest w naszym hospicjum. Tu nie liczymy punktów, za które płaci NFZ. Widzimy człowieka, którego boli. A zapłacą ci, którzy mogą. Przecież nie wolno nam pobierać pieniędzy. Dostaliśmy sprzęt z PFRON-u i dotację od pewnego zakładu pracy. On zaznaczył, że to na nieodpłatne usługi i ja dałam słowo. To poczucie sprawiedliwości. Doświadczam tu ogromnego cudu, dzięki przestrzeganiu klarownych zasad i wierności misji hospicjum. To procentuje – tłumaczy.

ÓSME: POKŁÓCĘ SIĘ Z BOGIEM

W Gorzowie ludzie mówią, że nie ma dla niej rzeczy nie do zrobienia, że siostra wszystko załatwi, wszystkiemu da radę.
- No tak, ale wtedy znów rodzi się we mnie bunt. Tłumaczę: Panie Boże, skoro posyłasz, daj moc i siłę, ale nie taką, jakiej oczekiwałam. Ja pójdę do komendanta, prezydenta, dyrektora i dostanę to, o co poproszę. Jak sprawa jest nie do zrobienia, to i tak zrobię. Wtedy pytam: "Panie Boże, po co mi jesteś potrzebny?"

Siostra nie kryje, że gdy coś ją przerasta, ma momenty buntu. Reaguje jak każdy: łzami, uczuciem bezsilności, złością. Uważa, że to normalne.
– Ja zawsze kłócę się z Panem Bogiem – mówi z uśmiechem.
Jak każdy, sama potrzebuje wsparcia.
– Dawniej mama była moim przyjacielem. Wtulałam się w nią, a ze w normalnym życiu moje włosy kończyły się na wysokości kolan, to jak leżałam na kanapie, gładziła te włosy, zaplatała warkocze i rozplatała moje problemy. Kiedy myślami wracam w tył. Zawsze najpierw jest ona. Ze strony taty brakowało miłości, więc ciągle musiałam być dorosła.

DZIEWIĄTE: BĘDĘ ZAKONNICĄ
Dziewczęca decyzja o życiu w zakonie nie była łatwa i nie została podjęta bez zastanowienia. Zapadła po wielu doświadczeniach i rozterkach. Ale okazała się ostateczna.

- Kiedy w Częstochowie zaczepiłam jedną z sióstr z Myśliborza, powiedziałam, że chcę do nich wstąpić. Wtedy zapytała, czy je znam. „Nie” – powiedziałam krótko. „To tak od zaraz chcesz?” – dopytywała. „Tak i to nieodwołalnie”. No i pojechałam do domu Generalnego w Gorzowie. 19-latka z warkoczem do kolan i w kiecce z dekoltem. Potem, gdy obcięłam włosy, oddałam je mamie. Miała je całe życie. W dniu ślubów wieczystych przypomniałam, jak mnie zlała za tę chęć zostania sportsmenką, bo ja zawsze, jak narozrabiałam, dostawałam piątki. „Nie trzeba było mnie lać. Nie chciałaś mieć byle czego, masz zakonnicę” – mówiłam potem, a ona prosiła, że jak umrze, żebym jej włożyła do trumny moje włosy. I ma z nich taką poduszeczkę, a ja już za życia trochę jestem w trumnie – opowiada z niegasnącym uśmiechem.

DZIESIĄTE: BARDZO SIĘ BOJĘ

W Wilnie, do którego jedzie Michaela Rak, cmentarz jest za miastem. Kiedy trzy lata temu nagle zmarła jedna z sióstr, zakonnice chciały j a pochować na cmentarzu Kalwaryjskim, w bocznej dzielnicy miasta.
– Musieliśmy to załatwić z władzami – mówi siostra. – Poszłam z księdzem, który tam pracuje: „Tylko niech się siostra po polsku nie odzywa. Musimy to załatwić w języku litewskim” – usłyszałam. – Inaczej nie uzyskalibyśmy zgody. Ja się bardzo boję. Bardzo się boję. Może z a rok, dwa, zbita, sponiewierana wrócę…

Prakseda Marzena Rak przyszła na świat po: Marcie, Halinie, Władysławie, Stachu, Robercie, Zofii i Kazimierzu. Jej mama miała wtedy 48 lat. W 17. roku życia dziewczyna dowiedziała się, że była dzieckiem niechcianym i nieoczekiwanym. Przecież rodzina mieszkała na wsi, a najstarsza siostra miała już własne, dwuletnie dziecko. W tamtych czasach wiejska opinia nie była przychylna kobietom, które późno rodziły dzieci.

– Mojej Gience było zwyczajnie wstyd – wspomina siostra, jak zawsze z uśmiechem. – Brała więc 50-kilowy worek ze zbożem i skakała ze schodów. Kiedyś ojciec – między jednym a drugim upiciem – przyszedł do niej z siekierą w ręce i powiedział: „Jeśli temu dziecku coś się stanie, to ci łeb odrąbię”. No i się urodziłam. A siekierę mam do dziś na pamiątkę.

Imię Prakseda (imieniny 21 lipca) dostała na pamiątkę pierwszej miłości ojca. Z greckiego „praksis” oznacza „działanie”. W II w. chrześcijaństwa Prakseda była rzymianką. Całe swoje bogactwo przeznaczyła ubogim, by ulżyć im w cierpieniu. Pochylała się nad nimi, zbierała ich ciała i urządzała im pochówek.
– Moja święta patronka robiła to, czego ja nie chciałam. Klękała przed człowiekiem – podkreśla siostra.

Ludzie mówią, że Michaela Rak powinna nazywać się Michaela Ptak. Bo ciągle gdzieś leci i przyjmuje potrzebujących pod swoje opiekuńcze skrzydła. Jest siostrą od dobrego umierania. Ona sama nazywa siebie siostrą ze Skrzynki, córką polskiej ziemi, urodzoną na ściernisku.
– Nie, żaden kamień tam dziś nie leży, ale jak jest mi ciężko, to jadę tam, kładę się na ziemię i dziękuję jej i Bogu. Tam wyrównuję duchowe prądy, porządkuję wszystko, wołając do Pana Boga. To dziwne spotkanie nieba z ziemią. A hospicjum to świadectwo cudu. Mimo wszystko udało się. Teraz czeka mnie Wilno. Jak będą się ze mną w Gorzowie żegnać, to ucieknę, bo serce mi pęknie. Ja się bardzo boję tej misji, ale pamiętajcie, przyjeżdżajcie do mnie! Obiecajcie, że przyjedziecie!

Cdn.

Tekst i foto Hanna Kaup
 


15 grudnia 2018 08:18, admin ego
« powrót
Dodaj komentarz:

Twoje imię:
 
Udogodnienia dla osób niepełnosprawnych
Likwidacja barier architektonicznych dla osób niepełnosprawnych to główny cel kolejnych prac remontowych, które drogowcy wykonają na terenie Nowego Miasta. Zadania ... <czytaj dalej>
Jak wygląda realizacja ZIT-ów?
Poziom kontraktacji środków ZIT Gorzowa Wlkp. w oparciu o wartość podpisanych umów o dofinansowanie wynosi obecnie 166,92 mln zł tj. ... <czytaj dalej>
Znów protest mieszkańców
Publikujemy treść protestu nadesłanego do redakcji 5 września. Protest przeciwko sprzedaży działki nr 250/34 przy ul. Kazimierza Wielkiego w Gorzowie Wlkp. Domagamy ... <czytaj dalej>
Jeszcze więcej przestrzeni dla pieszych i rowerzystów
Miasto szykuje kolejne pozytywne zmiany dla rowerzystów i spacerowiczów. Zainteresowane firmy budowlane, mogą już składać oferty na wykonanie elementów infrastruktury ... <czytaj dalej>
Przeglądaj cały katalog lub dodaj swoją firmę
"Jarecki" Jarosław Czyrski

ul. Walczaka 15 d lok. 7, Gorzów Wlkp.
tel. 609 880 322
branża: Budowlane usługi - wyburzenia, rozbiórki <czytaj dalej>
"Gomet" Recycling

ul. Nadbrzeżna 32, Gorzów Wlkp.
tel.
branża: Recykling <czytaj dalej>
"Artmed" S.C.

ul. Sienkiewicza 10, Gorzów Wlkp.
tel. 95 720 82 67
branża: Lekarze - kardiolodzy <czytaj dalej>

Udogodnienia dla osób niepełnosprawnych
Likwidacja barier architektonicznych dla osób niepełnosprawnych to główny cel kolejnych ... <czytaj dalej>
Jeśli nie możesz być w Warszawie, posłuchaj radia
Gorzowska premiera książki „Jedzie Pan Jazz” miała miejsce w czerwcu. ... <czytaj dalej>
Usiedli przy otwartym stole
Wielokulturowy piknik z okazji 20-lecia województwa lubuskiego odbył się w ... <czytaj dalej>
INNEKO – Przyjazny Pracodawca
Tegoroczna edycja konferencji "Lubuski Przyjazny Pracodawca AWARD 2019” skierowana do ... <czytaj dalej>
Kalendarium eventów
« wrzesień 2019 »
P W Ś C P S N
      
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
      
dodaj: imprezy@egorzowska.pl
Mała wielka sprawa
eGorzowska - adminfoto_hanna.jpg
Hanna Kaup:
W kolejce po... rozum
Trudno, oj trudno żyje się dziś w którejś tam z kolei Rzeczypospolitej. Niby nowocześnie, niby lepiej, a każdego dnia aż chce mi się wyć z bezsilności, gdy zderzam się z ... <czytaj dalej>

Podróże moich marzeń - konkurs
„Sztuka Osób Niepełnosprawnych” to jeden z największych w Polsce przeglądów <czytaj dalej>
Historyczna pamięć miasta
Młodzieży, weź udział w konkursie „Historyczna pamięć Miasta – Gorzów <czytaj dalej>

aktualnie nie ma żadnej czynnej sondy
Robisz zdjęcia? Przyślij je do nas foto@egorzowska.pl
eGorzowska - dsc_1390.jpg
Hanna Kaup:
Chopin w podgorzowskim lesie
To był jeden z piękniejszych koncertów chopinowskich. Niektórzy mówili, że ... <czytaj dalej>
Hanna Kaup:
Dlaczego będziemy pamiętać koncert zespołu Perfect
Koncert zespołu Perfect był ostatnim punktem obchodów 37. rocznicy Gorzowskich ... <czytaj dalej>
admin ego radzi:
Trzeba sadzić drzewa
Najskuteczniejszym sposobem walki z globalnym ociepleniem jest sadzenie drzew. Szwajcarscy ... <czytaj dalej>
admin ego radzi:
Profilowanie, mikrotargetowanie i niejawni nadawcy
Facebook umożliwia docieranie do bardzo specyficznych grup wyborców ze specjalnie ... <czytaj dalej>
Blogujesz? Rób to lokalnie!
Wystarczy jedno kliknięcie w egoBlog
Masz problem?
Napisz do eksperta egoEkspert
Żadna sprawa nie zostanie bez odzewu. Daj znać na eGo Forum
Anonim_9315:
Trzeba podkreślić rolę i zaangażowanie członka Koła Łowieckiego w perfekcyjnym przygotowaniu całego kulturalnego wydarzenia Pana MARKA PAŁYSA <czytaj dalej>
Anonim_2416:
zastępcami trzeba jeszze umiec kierować.
inaczej obciazeni obowiazkami nic nie zdzialaja jak tylko zasteoujac szefa w jego obowiazkach <czytaj dalej>
Anonim_1676:
Przekaż jest prosty. Dostajemy nagrody to znaczy że jesteśmy fajni a Ci co twierdzą że nie jesteśmy fajni nie dostają nagrody. <czytaj dalej>
Anonim_9943:
Wystarczy jeden fałszywy ruch Pani z fałszywym uśmiechem a dżinsowy Kim będzie miał kolejną ofiarę do złożenia na stosie dla swojej kariery. <czytaj dalej>
Anonim_6888:
bandyterka w gorzowie to miasto jest coraz bardziej zdegradowane <czytaj dalej>
 
eGorzowska.pl - e-gazeta Gorzowskiej Agencji Dziennikarskiej