piątek 26 lutego 2021     Bogumił, Aleksandra, Mirosława
eGorzowska - internetowy dziennik Gorzowskiej Agencji Dziennikarskiej
szukaj    szukaj szukaj
« powrót
Opowieści przy lepieniu pierogów
eGorzowska - 6283_bDmbpW6qA9WztaAkT5NP.jpg

Kiedy byłam małą dziewczynką, mama nie czytała mi bajek, jak robiły to inne mamy swoim dzieciom. Ale gdy zagniatała ciasto na makaron czy lepiła pierogi, opowiadała mi o przeżyciach, które utrwaliły się w jej pamięci, a które z bajkami mają niewiele wspólnego, bo dotyczą największego koszmaru ludzkości - II wojny światowej.

- Witam na otwarciu wystawy „Nasza historia: praca przymusowa w Königs Wusterhausen”, w szczególności uczniów ze Szczecina i Königs Wusterhausen i - składając duże podziękowania za przybycie - witam honorowego gościa, panią Teresę Kaup, jako córkę polskiej robotnicy przymusowej - powiedział 8 maja dyrektor niemieckiego Friedrich-Schiller-Gymnasium Mario Bengsch...

- Co to za chichot historii? Nigdy bym się nie spodziewała, że kiedykolwiek Niemcy będą mnie witać i to u siebie, jako honorowego gościa - przyznała mama po uroczystościach otwarcia wystawy poświęconej pamięci ludzi zesłanych na przymusowe roboty do Königs Wusterhausen. Tam - 8 maja - 70. rocznicę zakończenia II wojny światowej uczczono projektem "Nasza historia: praca przymusowa w Königs Wusterhausen”.
...
Kiedy rozmawiam z przedstawicielami pokolenia dzisiejszych gimnazjalistów czy licealistów, przyznają, że o II wojnie światowej wiedzą niewiele. A już na pewno nie mają pojęcia, że ich dziadkowie czy pradziadkowie, którzy jeszcze żyją, jako dzieci przetrwali nie tylko tułaczkę z miejsc swojego urodzenia na obczyznę, ale musieli tam - pozbawieni opieki - radzić sobie, gdy ich rodzice - najczęściej matki, bo ojcowie byli na wojnie - całymi dniami wykonywali ciężkie fizyczne prace w fabrykach, na roli, w lasach, przy budowie dróg, kolei czy stawianiu baraków dla wysiedlonych ze wschodu Niemców.
- Dopóki nie wzięłam udziału w tym projekcie, nie miałam pojęcia, że wywożono ich do obozów przymusowej pracy - mówi jedna z uczennic IX Liceum Ogólnokształcącego w Szczecinie.
- Moi dziadkowie nigdy o tym nie wspominali - dodaje druga.
- U mnie był zakaz mówienia o tamtych czasach - uzupełnia kolejna.



Jeśli więc polskie dzieci nie mają pojęcia o obozowych doświadczeniach swoich dziadków, nie można się dziwić, że ich niemieccy rówieśnicy otwierali oczy ze zdumienia, słuchając opowieści z obozowego dzieciństwa mojej mamy Teresy Kaup, która po 70 latach wróciła do Königs Wusterhausen, ale już jako gość projektu realizowanego przez stowarzyszenie Projektgruppe „Zwangsarbeit” e.V. z Berlina.
- Bez ich pomysłów i profesjonalnego wsparcia nasza młodzież z pewnością nie miałaby możliwości zajęcia się tematem pracy przymusowej w Niemczech w tak świadomy sposób i na tak wysokim poziomie historyczno-naukowym. Grupie, która pracowała nad projektem, udało się pojęciu pracy przymusowej nadać oblicze. Z przeszłości wyłoniły się ludzkie losy i drogi życiowe, cierpienia, które nas przestrzegają do bycia czujnym i do przejmowania odpowiedzialności - podkreślił dyr. gimnazjum Mario Bengsch.
...
- O, to tu. To tu był nasz obóz - krzyknęła mama, gdy tylko minęliśmy tablicę z napisem Königs Wusterhausen. - Patrz Hania, tu nic nie ma. Ten plac pod lasem jest wciąż pusty. Tylko obok działa jakaś myjnia samochodowa. O, i jest ta brukowana ulica. Pamiętam ją. Szliśmy tędy do obozu, jak nas wysadzili z transportu. Tak, pamiętam to - powtarzała.


Jak się później okazało, pamiętała wiele. Kiedy drugiego dnia pobytu zwiedzaliśmy miasteczko z przewodniczką (jej rodzice pochodzą spod Międzyrzecza), kilkakrotnie potwierdzała mamy wspomnienia o różnych miejscach. Pewnych faktów sama nawet nie znała.
...
Königs Wusterhausen - w którym za czasów II wojny światowej działał obóz pracy przymusowej dla przywiezionych ze wschodu Polaków, Rosjan, Ukraińców, Litwinów, Białorusinów, a także Holendrów i Belgów - przywitał nas piękną pogodą. Ledwie zakwaterowaliśmy się w hotelu Brandenburg - w którym dziś dobrowolnie i z własnego wyboru pracuje Polka Justyna - mama już chciała szukać śladów przeszłości.
Tuż przy dworcu rozpoznała kolejowe budynki, z których jeden odegrał w życiu jej mamy, a mojej babci Julii bardzo ważną rolę.
- Wiesz co? Nie wiem, czy to ten pierwszy, czy drugi. Wydaje mi się, że ten - pokazywała palcem - ale tu były schody i takie małe okienka na piętrze, a teraz tego nie widzę - zastanawiała się.
Przychodziliśmy tam jeszcze dwa razy (był z nami tata Zbigniew) i wreszcie dostrzegliśmy, że budynek został przebudowany, a wejście, o którym mówiła mama - zamurowane. Jakby nowa rzeczywistość chciała zamknąć za niewidzialnymi drzwiami historię okrutnie pobitej przez Niemca Polki. Pobitej za to, że nie zareagowała na jego słowa, sądząc, że nie do niej są skierowane. Za to babcia została pobita do nieprzytomności i wrzucona do jakiejś komórki. Na szczęście, widzieli to pracujący obok Ukraińcy - również z obozu - którzy powiadomili Krysię (starszą siostrę mamy) i Tereskę. Dziewczynki miały wtedy odpowiednio 12 i dziesięć lat. Wieczorem poszły szukać mamy, a gdy udało się ją odnaleźć i przy pomocy obcych uwolnić, zaprowadziły do budynku kolei (babcia też tam pracowała), gdzie przez tydzień koleżanki ukrywały ją, by mogła wrócić do życia. Udało się.
...
- Pani Tereso. Mam do pani kilka pytań. Proszę nam powiedzieć, dlaczego będąc w tym obozie, przymuszani do pracy, nie sprzeciwiliście się Niemcom? Było was przecież kilkaset - pytał w czasie otwarcia wystawy poświęconej pracy przymusowej jeden z organizatorów spotkania.


Zareagowałam jak Polka, której matka przeżyła wojnę. Jak Polka, która zna jej okrucieństwa. Jak Polka, dla której oczywistym było, że żaden bunt w żadnym niemieckim obozie nie miał szans powodzenia. Zareagowałam zdziwieniem graniczącym ze złością. Później jednak wyjaśniono mi, że to, co dla mnie oczywiste, nie jest takim dla młodych uczestników projektu, którzy urodzili się w czasach demokracji i nie znają apokalipsy XX wieku. Natomiast mama, że spokojem i w krótkich, ale znaczących słowach odpowiedziała:
- A jak mieliśmy się sprzeciwić. Nie mieliśmy choćby kamieni. A gdyby nawet, to wiecie, czym skończyłby się ten nasz bunt? Trafilibyśmy do pieców w Oświęcimiu...
...
Wystawa zorganizowana w niemieckim gimnazjum Schillera w 70. rocznicę zakończenia II wojny światowej zrobiła na mnie wrażenie. Wzruszyłam się, gdy na filmie zobaczyła nazwisko mamy, jej datę urodzenia i miejsce zamieszkania. Nie sądziłam, że zrobiony z nią wywiad będzie można odsłuchać z nośników elektronicznych, że zobaczę jej zdjęcia wśród dziesiątek innych zdjęć i pamiątek z czasów pracy przymusowej. Projekt stowarzyszenia „Zwangsarbeit” e.V. z Berlina odebrałam jako swoiste zadośćuczynienie za okrutny czas dzieciństwa mamy i jej rówieśników, a przede wszystkim jako hołd złożony dorosłym ofiarom wojny, takim jak babcia Julia, która musiała przeżyć transport, potem codzienną wielogodzinną pracę na rzecz okupanta i nieustanny lęk o swoje dzieci, gdy z Zamościa dotarła do Königs Wusterhausen.

W czasie II wojny światowej nazistowskie Niemcy zmusiły 20 milionów ludzi z całej Europy do pracy na ich terenie. Mężczyźni, kobiety i dzieci uprowadzono z ich krajów pochodzenia, a jeńców wojennych i więźniów obozów koncentracyjnych zmuszono do niewolniczej pracy na rzecz "rasy panów". To zagadnienie robotników przymusowych w Niemczech nie zostało jak dotąd należycie zbadane, a ówczesne dzieci - czyli pamiętający świadkowie tamtych czasów - mają dziś, jak moja mama, ponad 80 lat. Dlatego spotkanie w Königs Wusterhausen miało tak wielkie znaczenie zarówno dla organizatorów, jak i uczestników projektu, czyli współczesnej polskiej i niemieckiej młodzieży, oraz mojej mamy, która w czasie pobytu tam wiele razy powtarzała: - Nigdy, w najśmielszych snach bym sobie nie wyobrażała, że tu wrócę i to jako gość honorowy.

I ja nie sądziłam, że to może się zdarzyć. Dlatego 70. rocznicę zakończenia II wojny światowej będę wspominać jako czas pojednania. I cieszę się, że moja mama miała w tym pojednaniu swój udział, a jej historia z dzieciństwa nie będzie już tylko historią opowiedzianą dziecku przy lepieniu pierogów. Wiem, że ona pozostanie w pamięci młodych uczestników projektu, którzy dopiero wchodzą w życie i gdyby nie naoczny świadek tamtych czasów, Teresa Kaup, nie mieliby pojęcia, że ludzie ludziom potrafią zgotować okrutny los.

Czy ta wiedza będzie dla nich przestrogą?

Tekst i foto Hanna Kaup

Więcej zdjęć:
http://www.egorzowska.pl/pokaz,galeria,0,0,2015-08-31_opowiesci_przy_lepieniu_pierogow,

Kliknij w wybrane zdjęcie aby powiększyć
opowiesci przy lepieniu pierogow, zdjęcie 1/5

opowiesci przy lepieniu pierogow, zdjęcie 2/5

opowiesci przy lepieniu pierogow, zdjęcie 3/5

opowiesci przy lepieniu pierogow, zdjęcie 4/5

opowiesci przy lepieniu pierogow, zdjęcie 5/5
 


31 sierpnia 2015 22:40, admin ego
« powrót
Dodaj komentarz:

Twoje imię:
 
Lekarz został zwolniony
W ślad za materiałem „Tragiczny finał” publikujemy kolejne oświadczenie Wielospecjalistycznego Szpitala Wojewódzkiego w Gorzowie. Tekst „Tragiczny finał” czytaj tu: http://www.egorzowska.pl/pokaz,czlowiek,10690,tragiczny_final_, A oto ... <czytaj dalej>
Lubuskie ma Strategię Rozwoju
Radni województwa przyjęli Strategię Rozwoju Województwa Lubuskiego z perspektywą do 2030 roku. Za głosowało 28 radnych, wstrzymało się 2 radnych, ... <czytaj dalej>
Dzień modlitwy i pokuty
Pierwszy piątek Wielkiego Postu, przypadający w tym roku 19 lutego, jest dniem pokuty i modlitwy za grzechy wykorzystywania seksualnego małoletnich ... <czytaj dalej>
Chirurgia ogólna wraca do pracy
Dobra wiadomość dla pacjentów Oddziału Chirurgii Ogólnej i Onkologicznej z Pododdziałem Chirurgii Naczyniowej Wielospecjalistycznego Szpitala Wojewódzkiego w Gorzowie. Oddział wznawia ... <czytaj dalej>
Przeglądaj cały katalog lub dodaj swoją firmę
"CK"

ul. Nadbrzeżna 17 /58, Gorzów Wlkp.
tel. 95 720 33 30
branża: Finansowanie, kredyty <czytaj dalej>
Ziomek Lucyna Firma Transportowa

ul. Na Skarpie 61, Gorzów Wlkp.
tel. 95 729 40 61
branża: Transport samochodowy <czytaj dalej>
"Katharsis" Sp. z o.o.

ul. 30 Stycznia 15 /9, Gorzów Wlkp.
tel. 601 775 485
branża: Lekarze - alergolodzy <czytaj dalej>

Promuj lubuskie przez kulturę
Promocja województwa przez kulturę, sztukę i ochronę dziedzictwa narodowego – ... <czytaj dalej>
15 tysięcy za pomysł
15 tys. zł na jeden pomysł. W sumie prawie milion. ... <czytaj dalej>
O tym trzeba rozmawiać!
Według Światowej Organizacji Zdrowia depresja jest czwartą najpoważniejszą chorobą na ... <czytaj dalej>
Tragiczny finał
Drugą połowę minionego tygodnia zdominowała w Gorzowie sprawa 80-letniego mężczyzny, ... <czytaj dalej>
Kalendarium eventów
« luty 2021 »
P W Ś C P S N
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
dodaj: imprezy@egorzowska.pl
Mała wielka sprawa
eGorzowska - adminfoto_hanna.jpg
Hanna Kaup:
Jesteśmy ofiarami narodowego bałaganu
Takiego bałaganu w życiu tego kraju nie pamiętam, jak żyję. Od karuzeli niespójnych informacji, kłamliwych wieści, negatywnych komentarzy i wszelkiej maści fake newsów, a także tzw. sensacji, które rozbudzają w ... <czytaj dalej>
15 tysięcy za pomysł
15 tys. zł na jeden pomysł. W sumie prawie milion. <czytaj dalej>
Konkurs fotograficzny
Wydział Prewencji Komendy Wojewódzkiej Policji w Gorzowie zaprasza do udziału <czytaj dalej>

aktualnie nie ma żadnej czynnej sondy
Robisz zdjęcia? Przyślij je do nas foto@egorzowska.pl
eGorzowska - dsc_5249aa.jpg
Hanna Kaup:
Najstarszy Niedźwiedź w Polsce
W tym roku będzie obchodził swoje 620-lecie. Każdego dnia możecie ... <czytaj dalej>
Hanna Kaup:
Mach Mach, czyli Machiavelli Machulskiego
Na ten dzień czekałam jak wielu innych z utęsknieniem. Już ... <czytaj dalej>
admin ego radzi:
Jak chronić się przed cyberprzestępcami w pandemii?
Fałszywe sklepy internetowe, oszustwa telefoniczne, ransomware – cyberprzestępcy nie próżnują ... <czytaj dalej>
admin ego radzi:
Przemoc, której nie widać
Wyniki ankiety SOS Wiosek Dziecięcych w Polsce. Ponad połowa nastolatków doświadczyła ... <czytaj dalej>
Blogujesz? Rób to lokalnie!
Wystarczy jedno kliknięcie w egoBlog
Masz problem?
Napisz do eksperta egoEkspert
Żadna sprawa nie zostanie bez odzewu. Daj znać na eGo Forum
Anonim_6337:
Mądrala, która czeka tylko, by wylać żółć. Daj sobie trochę luzu. Świat od razu będzie fajniejszy <czytaj dalej>
Anonim_5386:
Dwie śmieciarki w pogotowiu. <czytaj dalej>
Anonim_5386:
Jak można mieć depresję, skoro w Polsce nie ma problemów ? Gospodarka kwitnie, wyprzedza Japonię. <czytaj dalej>
Anonim_3962:
Wiesz to się bardzo łatwo udziela takich rad po fakcie. Zresztą nie wiemy jak bardzo rodzina była w to zaangażowana i jakie informacje o pacjenci <czytaj dalej>
Anonim_4851:
Bardzo dobra reakcja czerwonego szpitala w spr swojego personelu. Nie wiem czy nie powinno zostac wszczete postępowanie dowodowe o nieumyślne doprow <czytaj dalej>
 
eGorzowska.pl - e-gazeta Gorzowskiej Agencji Dziennikarskiej