wtorek 13 kwietnia 2021     Ida, Hermenegilda, Przemysław
eGorzowska - internetowy dziennik Gorzowskiej Agencji Dziennikarskiej
szukaj    szukaj szukaj
« powrót
Opowieści przy lepieniu pierogów
eGorzowska - 6283_bDmbpW6qA9WztaAkT5NP.jpg

Kiedy byłam małą dziewczynką, mama nie czytała mi bajek, jak robiły to inne mamy swoim dzieciom. Ale gdy zagniatała ciasto na makaron czy lepiła pierogi, opowiadała mi o przeżyciach, które utrwaliły się w jej pamięci, a które z bajkami mają niewiele wspólnego, bo dotyczą największego koszmaru ludzkości - II wojny światowej.

- Witam na otwarciu wystawy „Nasza historia: praca przymusowa w Königs Wusterhausen”, w szczególności uczniów ze Szczecina i Königs Wusterhausen i - składając duże podziękowania za przybycie - witam honorowego gościa, panią Teresę Kaup, jako córkę polskiej robotnicy przymusowej - powiedział 8 maja dyrektor niemieckiego Friedrich-Schiller-Gymnasium Mario Bengsch...

- Co to za chichot historii? Nigdy bym się nie spodziewała, że kiedykolwiek Niemcy będą mnie witać i to u siebie, jako honorowego gościa - przyznała mama po uroczystościach otwarcia wystawy poświęconej pamięci ludzi zesłanych na przymusowe roboty do Königs Wusterhausen. Tam - 8 maja - 70. rocznicę zakończenia II wojny światowej uczczono projektem "Nasza historia: praca przymusowa w Königs Wusterhausen”.
...
Kiedy rozmawiam z przedstawicielami pokolenia dzisiejszych gimnazjalistów czy licealistów, przyznają, że o II wojnie światowej wiedzą niewiele. A już na pewno nie mają pojęcia, że ich dziadkowie czy pradziadkowie, którzy jeszcze żyją, jako dzieci przetrwali nie tylko tułaczkę z miejsc swojego urodzenia na obczyznę, ale musieli tam - pozbawieni opieki - radzić sobie, gdy ich rodzice - najczęściej matki, bo ojcowie byli na wojnie - całymi dniami wykonywali ciężkie fizyczne prace w fabrykach, na roli, w lasach, przy budowie dróg, kolei czy stawianiu baraków dla wysiedlonych ze wschodu Niemców.
- Dopóki nie wzięłam udziału w tym projekcie, nie miałam pojęcia, że wywożono ich do obozów przymusowej pracy - mówi jedna z uczennic IX Liceum Ogólnokształcącego w Szczecinie.
- Moi dziadkowie nigdy o tym nie wspominali - dodaje druga.
- U mnie był zakaz mówienia o tamtych czasach - uzupełnia kolejna.



Jeśli więc polskie dzieci nie mają pojęcia o obozowych doświadczeniach swoich dziadków, nie można się dziwić, że ich niemieccy rówieśnicy otwierali oczy ze zdumienia, słuchając opowieści z obozowego dzieciństwa mojej mamy Teresy Kaup, która po 70 latach wróciła do Königs Wusterhausen, ale już jako gość projektu realizowanego przez stowarzyszenie Projektgruppe „Zwangsarbeit” e.V. z Berlina.
- Bez ich pomysłów i profesjonalnego wsparcia nasza młodzież z pewnością nie miałaby możliwości zajęcia się tematem pracy przymusowej w Niemczech w tak świadomy sposób i na tak wysokim poziomie historyczno-naukowym. Grupie, która pracowała nad projektem, udało się pojęciu pracy przymusowej nadać oblicze. Z przeszłości wyłoniły się ludzkie losy i drogi życiowe, cierpienia, które nas przestrzegają do bycia czujnym i do przejmowania odpowiedzialności - podkreślił dyr. gimnazjum Mario Bengsch.
...
- O, to tu. To tu był nasz obóz - krzyknęła mama, gdy tylko minęliśmy tablicę z napisem Königs Wusterhausen. - Patrz Hania, tu nic nie ma. Ten plac pod lasem jest wciąż pusty. Tylko obok działa jakaś myjnia samochodowa. O, i jest ta brukowana ulica. Pamiętam ją. Szliśmy tędy do obozu, jak nas wysadzili z transportu. Tak, pamiętam to - powtarzała.


Jak się później okazało, pamiętała wiele. Kiedy drugiego dnia pobytu zwiedzaliśmy miasteczko z przewodniczką (jej rodzice pochodzą spod Międzyrzecza), kilkakrotnie potwierdzała mamy wspomnienia o różnych miejscach. Pewnych faktów sama nawet nie znała.
...
Königs Wusterhausen - w którym za czasów II wojny światowej działał obóz pracy przymusowej dla przywiezionych ze wschodu Polaków, Rosjan, Ukraińców, Litwinów, Białorusinów, a także Holendrów i Belgów - przywitał nas piękną pogodą. Ledwie zakwaterowaliśmy się w hotelu Brandenburg - w którym dziś dobrowolnie i z własnego wyboru pracuje Polka Justyna - mama już chciała szukać śladów przeszłości.
Tuż przy dworcu rozpoznała kolejowe budynki, z których jeden odegrał w życiu jej mamy, a mojej babci Julii bardzo ważną rolę.
- Wiesz co? Nie wiem, czy to ten pierwszy, czy drugi. Wydaje mi się, że ten - pokazywała palcem - ale tu były schody i takie małe okienka na piętrze, a teraz tego nie widzę - zastanawiała się.
Przychodziliśmy tam jeszcze dwa razy (był z nami tata Zbigniew) i wreszcie dostrzegliśmy, że budynek został przebudowany, a wejście, o którym mówiła mama - zamurowane. Jakby nowa rzeczywistość chciała zamknąć za niewidzialnymi drzwiami historię okrutnie pobitej przez Niemca Polki. Pobitej za to, że nie zareagowała na jego słowa, sądząc, że nie do niej są skierowane. Za to babcia została pobita do nieprzytomności i wrzucona do jakiejś komórki. Na szczęście, widzieli to pracujący obok Ukraińcy - również z obozu - którzy powiadomili Krysię (starszą siostrę mamy) i Tereskę. Dziewczynki miały wtedy odpowiednio 12 i dziesięć lat. Wieczorem poszły szukać mamy, a gdy udało się ją odnaleźć i przy pomocy obcych uwolnić, zaprowadziły do budynku kolei (babcia też tam pracowała), gdzie przez tydzień koleżanki ukrywały ją, by mogła wrócić do życia. Udało się.
...
- Pani Tereso. Mam do pani kilka pytań. Proszę nam powiedzieć, dlaczego będąc w tym obozie, przymuszani do pracy, nie sprzeciwiliście się Niemcom? Było was przecież kilkaset - pytał w czasie otwarcia wystawy poświęconej pracy przymusowej jeden z organizatorów spotkania.


Zareagowałam jak Polka, której matka przeżyła wojnę. Jak Polka, która zna jej okrucieństwa. Jak Polka, dla której oczywistym było, że żaden bunt w żadnym niemieckim obozie nie miał szans powodzenia. Zareagowałam zdziwieniem graniczącym ze złością. Później jednak wyjaśniono mi, że to, co dla mnie oczywiste, nie jest takim dla młodych uczestników projektu, którzy urodzili się w czasach demokracji i nie znają apokalipsy XX wieku. Natomiast mama, że spokojem i w krótkich, ale znaczących słowach odpowiedziała:
- A jak mieliśmy się sprzeciwić. Nie mieliśmy choćby kamieni. A gdyby nawet, to wiecie, czym skończyłby się ten nasz bunt? Trafilibyśmy do pieców w Oświęcimiu...
...
Wystawa zorganizowana w niemieckim gimnazjum Schillera w 70. rocznicę zakończenia II wojny światowej zrobiła na mnie wrażenie. Wzruszyłam się, gdy na filmie zobaczyła nazwisko mamy, jej datę urodzenia i miejsce zamieszkania. Nie sądziłam, że zrobiony z nią wywiad będzie można odsłuchać z nośników elektronicznych, że zobaczę jej zdjęcia wśród dziesiątek innych zdjęć i pamiątek z czasów pracy przymusowej. Projekt stowarzyszenia „Zwangsarbeit” e.V. z Berlina odebrałam jako swoiste zadośćuczynienie za okrutny czas dzieciństwa mamy i jej rówieśników, a przede wszystkim jako hołd złożony dorosłym ofiarom wojny, takim jak babcia Julia, która musiała przeżyć transport, potem codzienną wielogodzinną pracę na rzecz okupanta i nieustanny lęk o swoje dzieci, gdy z Zamościa dotarła do Königs Wusterhausen.

W czasie II wojny światowej nazistowskie Niemcy zmusiły 20 milionów ludzi z całej Europy do pracy na ich terenie. Mężczyźni, kobiety i dzieci uprowadzono z ich krajów pochodzenia, a jeńców wojennych i więźniów obozów koncentracyjnych zmuszono do niewolniczej pracy na rzecz "rasy panów". To zagadnienie robotników przymusowych w Niemczech nie zostało jak dotąd należycie zbadane, a ówczesne dzieci - czyli pamiętający świadkowie tamtych czasów - mają dziś, jak moja mama, ponad 80 lat. Dlatego spotkanie w Königs Wusterhausen miało tak wielkie znaczenie zarówno dla organizatorów, jak i uczestników projektu, czyli współczesnej polskiej i niemieckiej młodzieży, oraz mojej mamy, która w czasie pobytu tam wiele razy powtarzała: - Nigdy, w najśmielszych snach bym sobie nie wyobrażała, że tu wrócę i to jako gość honorowy.

I ja nie sądziłam, że to może się zdarzyć. Dlatego 70. rocznicę zakończenia II wojny światowej będę wspominać jako czas pojednania. I cieszę się, że moja mama miała w tym pojednaniu swój udział, a jej historia z dzieciństwa nie będzie już tylko historią opowiedzianą dziecku przy lepieniu pierogów. Wiem, że ona pozostanie w pamięci młodych uczestników projektu, którzy dopiero wchodzą w życie i gdyby nie naoczny świadek tamtych czasów, Teresa Kaup, nie mieliby pojęcia, że ludzie ludziom potrafią zgotować okrutny los.

Czy ta wiedza będzie dla nich przestrogą?

Tekst i foto Hanna Kaup

Więcej zdjęć:
http://www.egorzowska.pl/pokaz,galeria,0,0,2015-08-31_opowiesci_przy_lepieniu_pierogow,

Kliknij w wybrane zdjęcie aby powiększyć
opowiesci przy lepieniu pierogow, zdjęcie 1/5

opowiesci przy lepieniu pierogow, zdjęcie 2/5

opowiesci przy lepieniu pierogow, zdjęcie 3/5

opowiesci przy lepieniu pierogow, zdjęcie 4/5

opowiesci przy lepieniu pierogow, zdjęcie 5/5
 


31 sierpnia 2015 22:40, admin ego
« powrót
Dodaj komentarz:

Twoje imię:
 
Trudniejszy przejazd przez centrum
Uwaga! Poważne utrudnienia i trudniejszy przejazd przez centrum. Przebudowa skrzyżowania ulic Bolesława Chrobrego, Wybickiego i Władysława Jagiełły będzie realizowana w dwóch ... <czytaj dalej>
Polska obszarem wysokiego ryzyka
Polska została zakwalifikowana jako obszar wysokiego ryzyka. Rozporządzenie obowiązuje od niedzieli 21 marca. W związku z powyższym, nie wprowadzono rozporządzenia odnośnie ... <czytaj dalej>
Bagiński dwukrotnie skazany
Publikujemy przesłany do naszej redakcji list mecenasa Jerzego Wierchowicza. List mecenasa Jerzego Wierchowicza skierowany został do przedsiębiorcy i polityka Jacka Bachalskiego, ... <czytaj dalej>
Nie pałac, a budynek pasywny
Nieprawdziwe są informacje, że Urząd Marszałkowski buduje pałac za 80 mln zł. Budowa budynku pasywnego jest projektem kluczowym w Strategii ... <czytaj dalej>
Przeglądaj cały katalog lub dodaj swoją firmę
Przedszkole Miejskie nr 3 im. Krasnala Hałabały

ul. Słoneczna 11, Gorzów Wlkp.
tel. 95 722 33 63
branża: Przedszkola - publiczne <czytaj dalej>
"Stern" Zakład Usługowy

ul. Sikorskiego 9, Gorzów Wlkp.
tel. 95 728 04 40
branża: Brak klasyfikacji <czytaj dalej>
"Rel San" Artur Relich

ul. Małyszyńska 11 a m. 8, Gorzów Wlkp.
tel. 660 723 198
branża: Metale - obróbka <czytaj dalej>

Rewolucyjne zmiany w gorzowskim szpitalu
Gorzowski spzital to chyba największy sukces ostatnich lat. Jeszcze niedawno ... <czytaj dalej>
A gdybym tak uwierzył, czyli jak rękopisy Papuszy trafiły do Gorzowa
- Wszyscy mówili – łącznie z Morawskim i Furmanem – ... <czytaj dalej>
Niekorzystna eutrofizacja wód
Nieczęsto w codziennym języku spotykamy słowo „eutrofizacja”. Warto wiedzieć, czym ... <czytaj dalej>
Pomagamy Markowi Dziedzicowi
Nikt sobie nie wyobraża takiej sytuacji, dopóki sam jej nie ... <czytaj dalej>
Kalendarium eventów
« kwiecień 2021 »
P W Ś C P S N
   
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
  
dodaj: imprezy@egorzowska.pl
Mała wielka sprawa
eGorzowska - adminfoto_hanna.jpg
Hanna Kaup:
In vitro, katedra, Wojciechowska i święte oburzenie
Środową (31 marca) sesję rady miasta zdominowały trzy sprawy: in vitro, dotacja na katedrę i wygaszenie mandatu radnej Grażyny Wojciechowskiej. In vitro Najmniej czasu zajęła radnym decyzja związana z finansowaniem in vitro. ... <czytaj dalej>
350 tys. zł dla niepełnosprawnych
Dokładnie 350 tys. zł zostanie przeznaczone na rehabilitację zawodową i <czytaj dalej>
15 tysięcy za pomysł
15 tys. zł na jeden pomysł. W sumie prawie milion. <czytaj dalej>

aktualnie nie ma żadnej czynnej sondy
Robisz zdjęcia? Przyślij je do nas foto@egorzowska.pl
eGorzowska - dsc_0820.jpg
Hanna Kaup:
Miejsce, do którego coraz rzadziej zagląda człowiek
- Niech pani pojedzie do Podjenina. Tam jest piękny kościółek, ... <czytaj dalej>
Hanna Kaup:
Niekorzystna eutrofizacja wód
Nieczęsto w codziennym języku spotykamy słowo „eutrofizacja”. Warto wiedzieć, czym ... <czytaj dalej>
admin ego radzi:
Jak chronić się przed cyberprzestępcami w pandemii?
Fałszywe sklepy internetowe, oszustwa telefoniczne, ransomware – cyberprzestępcy nie próżnują ... <czytaj dalej>
admin ego radzi:
Przemoc, której nie widać
Wyniki ankiety SOS Wiosek Dziecięcych w Polsce. Ponad połowa nastolatków doświadczyła ... <czytaj dalej>
Blogujesz? Rób to lokalnie!
Wystarczy jedno kliknięcie w egoBlog
Masz problem?
Napisz do eksperta egoEkspert
Żadna sprawa nie zostanie bez odzewu. Daj znać na eGo Forum
Anonim_4134:
Tak. Tak za bezdurno. Ale ten ksiądz jest niepodobny do swoich ziomali. <czytaj dalej>
Anonim_5319:
Wójt Wilkowyjów do podwładnego Dudy: "Duda, sprawdź pod jakie dotacje unijne możemy podciągnąć ten projekt! Migiem!"

Cyta <czytaj dalej>
Anonim_4379:
Kiedy wreszcie do wszystkich dotrze że Unia Europejska to również my? <czytaj dalej>
Anonim_4327:
Aale toyota.
I tak za bezdurno? A gdzie Bog zapłać?
Ładniejszy dużo kościól jak gorzowska katedra złupiona na "remącie" <czytaj dalej>
Anonim_7564:
oczywiście że tak <czytaj dalej>
 
eGorzowska.pl - e-gazeta Gorzowskiej Agencji Dziennikarskiej