sobota 17 kwietnia 2021     Klara, Robert, Rudolf
eGorzowska - internetowy dziennik Gorzowskiej Agencji Dziennikarskiej
szukaj    szukaj szukaj
« powrót
Wspomnienia dziadka
eGorzowska - 3450_syn2PaEQ6jcKe3WdkstI.jpg21 i 22 stycznia to dni poświęcone babciom i dziadkom. Z tej okazji publikujemy wywiad - wspomnienie przeprowadzony kilka lat temu przez wnuczkę Martę Wiśniewską – dziś studentkę Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu – z dziadkiem Władysławem Snowydą – emerytowanym policjantem, który wczesne dzieciństwo spędził w Belgii, młodość w Kotlinie Kłodzkiej, a dorosłe życie związał z Gorzowem.

Dziadku, urodziłeś się 27 czerwca 1936 roku w Belgii. Miałeś zaledwie trzy lata, kiedy wybuchła II wojna światowa. Pamiętasz jakieś szczegóły ze swojego dzieciństwa?

- Wojny nie pamiętam. Byłem za mały. Najbardziej utkwił mi w pamięci okres szkolny. W Belgii dzieci do szkoły wysyłano od 6 roku życia. Nie musieliśmy nosić ze sobą żadnych podręczników czy pomocy szkolnych. Nie obowiązywały także mundurki. W szkole spędzałem 10 godzin. Zajęcia rozpoczynałem o 8.00 , a kończyłem o 18.00. W trakcie dnia miałem przerwy na posiłki, które zapewniała szkoła.

Co jadłeś najczęściej?

- Jadłem bardzo dużo owoców południowych i warzyw. Na obiad przeważnie małże, frytki i kukurydzę. W Belgii było to tanie i bardzo znane pożywienie. Do frytek podawano zawsze musztardę. Było jej tyle gatunków, że nie sposób zapamiętać. Trudno też porównać ją ze smakiem którejkolwiek dostępnej obecnie w sklepie.

Po takich posiłkach z pewnością lepiej chłonąłeś wiedzę. Jak wyglądały zajęcia w szkole?


- Zajęcia odbywały się zawsze w tej samej klasie. Nauczyciel przychodził do nas. Nie było mieszanych grup. Dziewczęta i chłopcy uczyli się oddzielnie. Nawet dziedziniec szkoły podzielony był wielkim murem, aby uniemożliwić kontakty ze sobą podczas pobytu w szkole. Dodam, że była to ta sama szkoła. Pisaliśmy specjalnymi rysikami na gliniano-kamiennych tabliczkach, oprawianych w drewnianą ramę. Te rysiki przypominały nieco kredę. Lekcje odrabiałem pod nadzorem nauczyciela w szkole podczas zajęć. Także wracając do domu miałem czas dla siebie.

Jak spędzałeś wolny czas?


- Na zabawach z kolegami. Graliśmy w różne gry i zabawy podobne do tych w Polsce. Najfajniejsze jednak było to, że na ulicy można było kupić frytki, hot-dogi czy inne pyszności. W Polsce nie było to znane. Przekonałem się wkrótce o tym.

Kiedy z rodziną przeprowadziliście się do Polski?


- Po zakończeniu II wojny światowej. Miałem wtedy 9 lat. Dokładnie było to 19 września 1946 roku. Osiedliliśmy się w miejscowości Wojcieszów, niedaleko Jeleniej Góry. Wszystko było takie inne i obce. Byłem rozczarowany. Nie było owoców południowych, frytek nikt nie znał, nie wspomnę o małżach. Poza tym do szkoły musiałem chodzić z wypchanym tornistrem, lekcje odrabiać w domu, pisać w zeszytach specjalną stalówką, maczając ją w słoiczku z atramentem. Wszystko musiałem mieć swoje. Najzabawniej było oczywiście z atramentem, który wyciekał i plamił wszystko, co tylko się dało. Ile razy za to dostałem w skórę. Nie tylko od rodziców. W polskiej szkole nauczyciel mógł wymierzać karę specjalną rózgą. W Belgii nie bito dzieci.

Po przyjeździe czułeś się Polakiem czy Belgiem?


- W Belgii miałem przykrości, bo byłem inny. W Polsce też. Tak naprawdę ani Belg, ani Polak. Ojciec był górnikiem – sztygarem w kopalni węgla kamiennego. Mama zajmowała się domem i dziećmi. Było nas sześcioro braci, więc miała co robić. Przemieszczaliśmy się po Europie ze względu na pracę ojca. Ja i moi bracia rodziliśmy się w różnych państwach. Ale ojciec był Polakiem, mama pochodziła z Ukrainy.

Dziadku, kiedy osiedliłeś się z rodziną w Polsce, zauważyłeś sporo różnić, a czy jakieś podobieństwa zakodowałeś w swojej pamięci?

- Chyba tylko tradycje związane ze świętami. W Polsce i Belgii w podobny sposób obchodzono Święta Bożego Narodzenia i Wielkiej Nocy. Niestety w Polsce nikt nie słyszał o szukaniu prezentów i podarków w domowym ogródku, które chował Zając podczas Świąt Wielkanocnych. W Belgii dla dzieci była to wielka zabawa. To tylko taka drobna różnica.

Dzieci szybko się aklimatyzują. Pewnie przyzwyczaiłeś się do panujących zwyczajów. Coś sprawiło ci trudność dziadku?


- Bardzo trudnym do opanowania był dla mnie język polski, ale udało się. Zresztą, jak sięgam pamięcią, podczas swojej edukacji niezły byłem z przedmiotów ścisłych. Bardzo lubiłem matematykę, fizykę i chemię. Język polski ma rozbudowaną gramatykę i ortografię. Z flamandzkim nie było takiego problemu.

Co się działo z tobą po skończeniu szkoły podstawowej?

- Rozpocząłem naukę w Technikum Elektrycznym w Świdnicy. Była to szkoła z internatem. Niestety, przerwałem swoją edukację w momencie śmierci ojca. Mamy nie było stać na opłacenie internatu. Musiałem iść do pracy. Trafiłem do Zakładu Przemysłu Wapienniczego w Wojcieszowie w charakterze pracownika umysłowego. Zostałem dyspozytorem transportu. Był jednak warunek – musiałem ukończyć zaocznie Technikum Ekonomiczne w Legnicy. Sprostałem wymaganiom pracodawcy. Kiedy jednak ukończyłem 18 rok życia, zostałem powołany do służby wojskowej Wojsk Ochrony Pogranicza na południu kraju.

Służba wojskowa nie kojarzy się młodzieży zbyt dobrze. Jakie są twoje dziadku odczucia?


- Ja wspominam ten okres bardzo dobrze. Nauczyłem się świetnie jeździć na nartach. Nawet brałem udział w zawodach i skakałem na skoczni, ale zdecydowanie mniejszej niż ta, na której skaczą obecnie sportowcy. Po skończonej służbie wojskowej zapragnąłem wstąpić do Policji. Wówczas ta instytucja nosiła nazwę Milicji Obywatelskiej. Wcześniej zdałem maturę, ukończyłem szkołę oficerską i przyjechałem do Gorzowa. To w wielkim skrócie.

Zostałeś tu oddelegowany?


- Nie, zupełnie nie. Mogłem jechać do Wrocławia, ale zakochałem się w twojej babci. Założyliśmy rodzinę i żyjemy tu do dziś. Może to i lepiej, bo nie rozmawialibyśmy teraz ze sobą.

Dziękuję.

Rozmawiała Marta Anna Wiśniewska
Foto archiwum rodzinne


, zdjęcie 1/5

, zdjęcie 2/5

, zdjęcie 4/5

, zdjęcie 5/5


21 stycznia 2013 23:01, admin ego
« powrót
Dodaj komentarz:

Twoje imię:
 
Trudniejszy przejazd przez centrum
Uwaga! Poważne utrudnienia i trudniejszy przejazd przez centrum. Przebudowa skrzyżowania ulic Bolesława Chrobrego, Wybickiego i Władysława Jagiełły będzie realizowana w dwóch ... <czytaj dalej>
Polska obszarem wysokiego ryzyka
Polska została zakwalifikowana jako obszar wysokiego ryzyka. Rozporządzenie obowiązuje od niedzieli 21 marca. W związku z powyższym, nie wprowadzono rozporządzenia odnośnie ... <czytaj dalej>
Bagiński dwukrotnie skazany
Publikujemy przesłany do naszej redakcji list mecenasa Jerzego Wierchowicza. List mecenasa Jerzego Wierchowicza skierowany został do przedsiębiorcy i polityka Jacka Bachalskiego, ... <czytaj dalej>
Nie pałac, a budynek pasywny
Nieprawdziwe są informacje, że Urząd Marszałkowski buduje pałac za 80 mln zł. Budowa budynku pasywnego jest projektem kluczowym w Strategii ... <czytaj dalej>
Przeglądaj cały katalog lub dodaj swoją firmę
"Prestige" Sklep Odzieżowy Małgorzata Tomala

ul. Górczyńska 23, Gorzów Wlkp.
tel. 95 724 01 27
branża: Odzież - damska <czytaj dalej>
"Domin" Firma Usługowo-Handlowa Rafał Klimpel

ul. Pocztowa 13, Gorzów Wlkp.
tel. 95 717 08 11
branża: Okna <czytaj dalej>
Obwodowy Urząd Miar

Al. Konstytucji 3 Maja 102 a, Gorzów Wlkp.
tel. 95 722 58 06
branża: Urzędy - pozostałe <czytaj dalej>

Afera rowerowa
Jak informuje Urząd Marszałkowski, w sobotę na skwerze przed Urzędem ... <czytaj dalej>
Daj znać, gdy nie możesz przyjść na wizytę
Jeśli nie możesz przyjść na umówioną wizytę do lekarza, koniecznie ... <czytaj dalej>
Zaplanuj sprzątanie
To nie będzie sprzątanie mieszkania, ale wspólnego domu. Zbigniew Rudziński ... <czytaj dalej>
Twój smak dzieciństwa
Ten, kto pamięta radość płynącą ze wspólnego biesiadowania po świniobiciu, ... <czytaj dalej>
Kalendarium eventów
« kwiecień 2021 »
P W Ś C P S N
   
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
  
dodaj: imprezy@egorzowska.pl
Mała wielka sprawa
eGorzowska - adminfoto_hanna.jpg
Hanna Kaup:
In vitro, katedra, Wojciechowska i święte oburzenie
Środową (31 marca) sesję rady miasta zdominowały trzy sprawy: in vitro, dotacja na katedrę i wygaszenie mandatu radnej Grażyny Wojciechowskiej. In vitro Najmniej czasu zajęła radnym decyzja związana z finansowaniem in vitro. ... <czytaj dalej>
350 tys. zł dla niepełnosprawnych
Dokładnie 350 tys. zł zostanie przeznaczone na rehabilitację zawodową i <czytaj dalej>
15 tysięcy za pomysł
15 tys. zł na jeden pomysł. W sumie prawie milion. <czytaj dalej>

aktualnie nie ma żadnej czynnej sondy
Robisz zdjęcia? Przyślij je do nas foto@egorzowska.pl
eGorzowska - p1016751.jpg
Hanna Kaup:
Miejsce trudnego dziedzictwa
76 lat temu, 16 kwietnia 1945 r. o 5.45, rozpoczęła ... <czytaj dalej>
Hanna Kaup:
Niewiele potrzeba
Przecław to jedna z tych wiosek na ziemiach zachodnich, które ... <czytaj dalej>
admin ego radzi:
Jak chronić się przed cyberprzestępcami w pandemii?
Fałszywe sklepy internetowe, oszustwa telefoniczne, ransomware – cyberprzestępcy nie próżnują ... <czytaj dalej>
admin ego radzi:
Przemoc, której nie widać
Wyniki ankiety SOS Wiosek Dziecięcych w Polsce. Ponad połowa nastolatków doświadczyła ... <czytaj dalej>
Blogujesz? Rób to lokalnie!
Wystarczy jedno kliknięcie w egoBlog
Masz problem?
Napisz do eksperta egoEkspert
Żadna sprawa nie zostanie bez odzewu. Daj znać na eGo Forum
Maria:
To świetnie.I jak zawsze Hanna PRZYJAŹNIE...Po takim artykule ktoś na pewno skorzysta z oferty ..Pozdrawiam.Szczepiona po 70...Jeszcze tylko 2 daw <czytaj dalej>
Anonim_6548:
Myślę, że za remont katedry powinna płacić instytucja, która czerpała z niej dochody. Ksiądz pozwolił umieścić tam jakąś aparaturę (inte <czytaj dalej>
Anonim_8488:
Brawo!
Z.M.P. <czytaj dalej>
Szary:
Panie Wójcicki i bez radni, może za te zaoszczędzone 900 tys zróbcie remont ulicy Olimpijskiej, może kładkę na Zawarcie. A pan Marek S niech <czytaj dalej>
Anonim_4134:
Tak. Tak za bezdurno. Ale ten ksiądz jest niepodobny do swoich ziomali. <czytaj dalej>
 
eGorzowska.pl - e-gazeta Gorzowskiej Agencji Dziennikarskiej