czwartek 25 lutego 2021     Wiktor, Cezary, Zygfryd
eGorzowska - internetowy dziennik Gorzowskiej Agencji Dziennikarskiej
szukaj    szukaj szukaj
« powrót
Gdybym miłości nie miał, byłbym niczym
eGorzowska - 2146_M876UuwgEp7A5GgnzsJg.jpgPublikujemy pracę 14-letniej Moniki Bełej z Krzeszyc, która wygrała literacki konkurs na promocję młodzieżowego wolontariatu.

– Dzień dobry! – rozległo się nagle powitanie, przerywając zamieszanie panujące pod nieobecność nauczyciela. Wszyscy w zadziwieniu wpatrywali się w niską, pulchną kobietę, która wkroczyła właśnie do klasy. Zdawała się być uprzejmą, łagodną osobą i chyba przede wszystkim to nie spodobało się części uczniów.

– Jestem nową pedagog szkolną. Nazywam się Katarzyna Skawińska. Niestety, wasza nauczycielka spóźni się na lekcję, więc…
– To nie będzie kartkówki?! – rozległ się radosny krzyk którejś z uczennic.
- Więc kartkówkę macie mieć dzisiaj? Zaraz spojrzę na listę, którą dała mi pani. Pod nr 1: „sprawdź obecność”.
Kobieta wyciągnęła dziennik i po kolei wyczytywała nazwiska.

– A teraz mam spytać was o to, czy ktoś nie zrobił zadania domowego. Więc, kto się zgłasza? Ostrzegam, że pani na pewno za chwilę przyjdzie i sprawdzi. Więc, kto się zgłasza?
– Więc, ja się zgłaszam – odezwała się wysoka blondynka z końca klasy, a klasa zachichotała.
– Dobrze. Jak się nazywasz?
– Agata Semaniuk.
– Powód?
– Więc, nie miałam czasu!
– Czemu?
– Byłam zajęta.
– A czym?
– Ważnymi sprawami.
– To znaczy?
– Prywatnymi sprawami. Chyba nie muszę się pani tłumaczyć, nie jest pani naszą nauczycielką.
– Ach, nie musisz – odpowiedziała Skawińska, ani przez chwilę nie przestając się uśmiechać, co jeszcze bardziej zdenerwowało Agatę.

– Ktoś jeszcze?
– Ja, proszę pani – odezwała się cieniutkim głosem dziewczynka w pierwszej ławce.
– Nazywasz się?
– Małgorzata Klich.
– Małgorzata… Słyszałam o wszystkim. Rozumiem, nic nie szkodzi.
– Nic nie szkodzi! – krzyknęła Agata. Tylko dlatego, że jej mama jest chora, ma być traktowana lepiej. Ma nic nie robić, tylko „podobno” opiekować się mamusią. Nakarmienie jej i zmiana pieluchy chyba nie trwa kilka godzin.
– Porozmawiamy o tym później – Agato. Przyjdź do mnie po lekcji – spokojnie odpowiedziała nauczycielka.
– A teraz…

– Dzień dobry! Już jestem. Dzięki, że mnie zastąpiłaś, Kasiu.
– Nie ma sprawy. Z miłą chęcią poznałam moich nowych podopiecznych.
– My też cieszymy się, że panią poznaliśmy – powiedziała z ironią Agata.
– Tak więc do widzenia!
– Do wi–dze–nia pani pedagog – dodała wstając, udając, że odpowiada chórem jak w młodszych klasach.

– Widzę, Agato, że polubiłaś nową pedagog szkolną.
– Tak, tak bardzo miła kobieta. Nawet chyba wpadnę do niej na przerwie dłużej porozmawiać.
– Cieszę się. Wyciągnijcie kartki – oznajmiła z zaskoczenia, ku nieszczęściu uczniów.

Gdy rozległ się dzwonek, cała klasa wypadła z hukiem na korytarz. Jedynie Agata i jej banda szła powoli.
– Pójdziesz do niej? – spytała jedna z dziewczyn.
– Oczywiście. Jak mogłabym nie skorzystać z takiego zaproszenia!
– Tylko ostrożnie. To może być gwóźdź do trumny. No wiesz, jak się wszystko wyda, to z kratkami czy bez. Tam przynajmniej będzie więcej porządnych osób.
– No tak… – odpowiedziała nadal przerażona.
– To chyba jej gabinet, co? – spytała żwawo.
– Powodzenia!
– Daj spokój, Klaudia, mówisz tak, jakbym miała tego krasnala się bać. Dobra, to ja lecę, czekajcie na naszej ławce.

Nie pukając, wparowała do pokoju. Przez małe okno wpadało niewiele światła, lecz wystarczało w zupełności do oświetlenia małego pomieszczenia. Jedynymi meblami było biurko, dwa krzesła dla gości i fotel, na którym zasiadała teraz niska, pulchna kobieta, oczywiście uśmiechnięta. Wstała i podeszła do dziewczyny, aby ją przywitać.
– Cieszę się, że przyszłaś – wyciągnęła rękę na powitanie, lecz Agata nie reagowała. Dziewczynę zdziwiło zachowanie nauczycielki. Lecz nie spowodowało odwzajemnienia uprzejmości.

– Czy jestem aż tak ważnym gościem? – powiedziała z drwiącym uśmiechem.
– Każdy jest ważnym gościem w moim gabinecie – mówiła nadal z wyciągniętą dłonią.
Stały tak przez dłuższą chwilę.
– Czy możemy już zacząć?
– Musimy się najpierw przywitać.
Dziewczyna wyciągnęła z niechęcią dłoń, podała ją i natychmiast zabrała: 1:0 dla niej – pomyślała.
– Usiądź , proszę.
– Postoję, myślę, że nie będzie to długo trwało.
– Jak wolisz.

Usiadła na swoim fotelu, wpatrując się nadal w oczy dziewczyny. Agata nie miała zamiaru się poddawać, nie odwracała wzroku, również wpatrywała się w twarz kobiety. Lecz jej uśmiech coraz bardziej ją irytował.
– Więc twierdzisz, że opieka nad chorymi osobami nie jest niczym trudnym, tak?
– Już to raz powiedziałam. Mam się powtarzać?
– Kiedy szłam na waszą lekcję, przeczytałam ogłoszenie na gazetce. Raczej zaproszenie. Myślę, że będzie to dla ciebie odpowiedni sposób na poprawę swojej oceny z zachowania na koniec roku.
– Nie rozumiem. Przecież mam wzorowe zachowanie.
– Wzorowe? Myślę, że nauczyciele jeszcze mało cię poznali i chyba nie chcesz, żeby bardziej ciebie odkryli. Prawda?
– Nie będzie mnie pani szantażować! Nie boję się pani! – krzyknęła.
– Nie traktuj tego jako szantaż. Po prostu zauważyłam pewną sytuację. Moim obowiązkiem jest przedstawić gronu pedagogicznemu spostrzeżenia w tej sprawie.
– Ciekawe jak Pani to…
– Przeczytaj zaproszenie.

„Dnia 29 października bieżącego roku odbędzie się w sali nr 5 spotkanie osób chętnych do pracy w hospicjum w roli wolontariusza”.
– Ja mam pracować w tym czymś?!
– Przecież to nic trudnego, czy tak?
– No, ale…

Rozmowę przerwał dzwonek.
– Zastanów się? No leć, bo spóźnisz się na lekcję.
Wyszła trzaskając drzwiami.

– No i jak? Dopiekłaś jej, co? Co tak długo? – rozległy się pytania podekscytowanych koleżanek.
– To jakaś świruska! Kazała mi pracować w umieralni. W tym smrodzie i brudzie.
– Żartujesz?
– Lepiej się pośpieszmy, bo był już dzwonek.
– Ja nie mam ochoty! Idę zapalić – powiedziała Agata. – Powiedz, że źle się poczułam, naiwna pewnie uwierzy.

Dziewczyny podzieliły się na dwie grupy i poszły w przeciwne strony. Kolejny tydzień minął jak zwykle. Agata uśmiechała się do nauczycieli, udając miłą, uprzejmą dziewczynę. Jej największe osiągnięcie to niedostanie jedynki ze sprawdzianu z geografii. Popołudniami włóczyła się po ulicach, a w wieczory przesiadywała w klubie z Darkiem. W piątek miało odbyć się spotkanie. Długo nie mogła się zdecydować.

Wpadła do gabinetu nr 5 ostatnia. Wszyscy obecni wpatrywali się w nią ze zdziwieniem. Tylko pani pedagog, nie okazując zdziwienia, powiedziała:
– Cieszę się, że przyszłaś.
Nie odezwała się ani słowem. Opowiadała, na czym będzie polegać praca w hospicjum. Wszyscy słuchali uważnie, oczywiście oprócz Agaty, która myślała jak wywinąć się ze sprawdzianu z historii.
- Na koniec chciałabym wręczyć wam drobne upominki – kontynuowała pani Katarzyna. – Są to pamiętniki, w których, mam nadzieję, będziecie opisywać wasze przemyślenia i zdobyte doświadczenia związane z pracą w hospicjum.

Zakończyła spotkanie i poprosiła Agatę o chwilę rozmowy.
- Będziemy spotykać się co tydzień w piątki po siódmej lekcji. Pierwsze spotkanie w hospicjum we wtorek o 16. Nie zapomnij.
Agata kiwnęła głową i wyszła bez słowa.

01.11
Byłam dzisiaj pierwszy raz w hospicjum. Tak jak myślałam, to po prostu umieralnia. Dzisiaj byłam w bloku staruchów. Same świry, podłączone do kroplówek i śmierdzące. I co ja mam im usługiwać? Po co ja tam w ogóle poszłam?

03.11
Dziś impreza w klubie, a ja siedzę w tym gównie. Koleżankom musiałam się tłumaczyć, że niby szlaban dostałam. Na oddziale dziecięcym, łyse główki latają i wiecznie płaczą. Po co mam na to patrzeć? Przecież chory to chory, co ja im pomogę.

04.11
Spotkanie ze Skawińską było jak zawsze dziwne. Spytała mnie, czy ja mam jej coś do powiedzenia. Odpowiedziałam, że nie. I tak w ciszy siedziałyśmy kilka chwil. Po paru minutach powiedziała, że skoro nie mam nic do powiedzenia, mogę odejść. Ona jest jakaś dziwna.

08.11
Dziś znów byłam u staruchów. Mam dość tej umieralni. Jest gorzej niż myślałam. No, ale się przemęczę jeszcze trochę.

10.11
Ta obowiązkowa godzina w umieralni tylko mnie męczy. Nie siedzę tam więcej ani minuty niż mam w obowiązku. Zastanawia mnie jednak i dziwi, że niektóre osoby siedzą tam o wiele dłużej. Po co oni tam tyle siedzą? Jest tyle ciekawszych rzeczy do zrobienia.

11.11
Spotkanie przebiegało podobnie jak wcześniejsze. Powiedziałam tylko, że jest gorzej niż myślałam.

15.11
Myślałam, że nasza praca będzie polegała jedynie na myciu tych osób i sprzątaniu wokół nich. I tyle robiłam do dzisiaj. Kiedy poprawiałam pościel pewnej kobiecie, złapała mnie za rękę i podziękowała. Myślałam, że są stare, marudzące, niewdzięcznice. Kiedy wychodziłam poprosiła mnie jeszcze, żebym przeczytała jej fragment Biblii. Zdziwiłam się, lecz wolałam to zrobić niż znowu coś sprzątać. Usiadłam obok niej i wzięłam Biblię, leżącą na stoliku. Powiedziała, żebym wylosowała stronę i miejsce, które przeczytam. Nie rozumiałam tego. Jeśli czyta się książkę, to od początku do końca, a nie na wyrywki. Czy to nie jest bez sensu? Przeczytałam fragment „Listu do Koryntian”:
„Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca
albo cymbał brzmiący.
Gdybym też miał dar prorokowania
i znał wszystkie tajemnice,
i posiadał wszelką wiedzę,
i wszelką [możliwą] wiarę, tak iżbym góry przenosił,
a miłości bym nie miał –
byłbym niczym.
I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją,
a ciało swe wystawił na spalenie,
lecz miłości bym nie miał,
nic bym nie zyskał”.

Gdy skończyłam czytać, spytała mnie, czy rozumiem, co przeczytałam. Spojrzałam na nią zdziwiona. Wtedy powiedziała mi:
– Wszystko co mamy: najnowsze stroje, pieniądze, wszelka władza, jest niczym, jeżeli w życiu nie potrafimy kochać, szanować innych ludzi. Zobacz to na moim przykładzie. Jestem chora i nie mam nikogo. Od kiedy tu jestem, nikt mnie nie odwiedził. Dużo czasu minęło zanim to zrozumiałam. Lecz nigdy nie jest za późno. Wpół do szóstej. Nie idziesz już?
Jakby na rozkaz wstałam i wyszłam bez słowa.

17.11
Przygotowaliśmy dzisiaj imprezę dla dzieciaków. Zastanawiałam się, czy to ma sens. Wydawało mi się, że ludzie będący w umieralni nie mają siły się poruszać, a tym bardziej bawić. Z ciekawości zostałam dłużej. Bardzo zdziwił mnie widok rozradowanych, bawiących się dzieciaków. Dobra zabawa nie oznaczała dla nich tańca, alkoholu… Wystarczyło, że mają siebie. Był konkurs karaoke, kalambury… Zastanawiam się, jak oni mogą się śmiać, jeżeli wiedzą, że niedługo umrą.

18.11
Opowiedziałam jej krótko o tym co się działo. Że czytałam Biblię dla jakiejś babki, a dla dzieciaków zrobiłyśmy imprezę.

19.11
Zastanawiałam się nad słowami babki, która twierdziła, że najważniejsza jest miłość. Rzeczy materialne się nie liczą. Kiedy Darek przyszedł po mnie, bo mieliśmy iść na imprezę, ubrałam się w stare, może mniej modne ciuchy. Zdziwił się, spytał czy nie będę się przebierać. Odpowiedziałam, że nie. Uznał, że mi odbiło i jeśli nie doprowadzę się do porządku, to nigdzie ze mną nie pójdzie i wyszedł.

20.11
Tak jak w każdą niedzielę czekałam w ustalonym miejscu. W podobnych ciuchach co wczoraj, bez makijażu, z bezładną fryzurą. Znów zobaczyłam ten pełen zdziwienia wyraz twarzy. Spytał, czy wszystko ze mną ok. Odpowiedziałam, że mamy kryzys w domu i sprzedałam ciuchy. Muszę oszczędzać i na imprezy nie będę już chodzić. Uznał, że to nie ma sensu.
– Kochasz mnie?
– Nie taką.
– Jestem taka sama, tylko brzydsza.
– No właśnie!
Wydaje mi się, że nigdy mnie nie kochał, tylko po co mówił mi to sto razy dziennie.

21.11

Postanowiłam naprawdę się uczyć. Mam już dość tych ciągłych kłamstw.

22.11
Moja dzisiejsza praca nie polegała tylko na sprzątaniu. Czytałam Biblię wraz z panią Marią, śpiewałam z panią Hanią, ponieważ tylko ona śpiewa, a nigdy nic nie mówi. Z dj dziadkiem słuchaliśmy hip-hopu. Mówi, że słucha tego rodzaju muzyki od kiedy usłyszał go po raz pierwszy. Jednak praca z większością podopiecznych jest cięższa. Osoby starsze zachowują się przeważnie jakby miały 5, a nie 75 lat. Ciężko jest się z nimi porozumieć, nakłonić do zjedzenia czegoś.

23.11
Z Kamilem, Łukaszem, Wiktorem i Marleną grałam dzisiaj w karty. Wygrałam! Ale to się nie liczy.

24.11
Dziewczyny pytają, co się ze mną dzieje. Zawsze odpowiadam, że nic. Mówią, że jestem wesoła i uprzejma. Zastanawiają się, czy coś kombinuję. A ja dopiero teraz zauważam, że zachowywałam się nie fair.

25.11
Nasze dzisiejsze spotkanie trwało trochę dłużej. Nie czekałam już na dzwonek. Zadzwonił w trakcie moich opowieści.

26.11

Nie wychodziłam dzisiaj na imprezę, więc mi się nudziło. Posprzątałam w domu. Gdy to zrobiłam, uznałam, że to bardzo dziwne moje zachowanie. Chcąc uniknąć pytań mamy, wyszłam na miasto. Nie wiedziałam, gdzie się udać. W końcu postanowiłam pójść do hospicjum.

27.11
Coraz mniej odpowiada mi towarzystwo dziewczyn. Ostatnio naśmiewały się z chorej dziewczynki. To było straszne. Zaproponowałam im, aby poszły ze mną do hospicjum. Tylko mnie wyśmiały. Aż wstyd pomyśleć, że kiedyś postępowałam tak samo.

28.11
Rozmawiałam dzisiaj z wolontariuszkami, które pracują tu dłużej. Przekazały ciekawe wskazówki na temat opieki nad osobami starszymi. Nauczyły mnie kilka trików. Bardzo mi pomogły. Dziś pół godziny rozmawiałam z panią Ewą, a raczej prowadziłam monolog, bo ona do nikogo się nie odzywa.

29.11

Dziś pani Ewie czytałam książkę, z panią Marią rozmawiałam o biblii, pomagałam panu Zdzisławowi napisać list do rodziny, w którym chciał przeprosić za swoje zachowanie. Ostatnio gorzej się czuje.

30.11

Postanowiłyśmy utworzyć zespół muzyczny. Kamil z Marleną są wokalistami, ja gram na flecie z marchewki, Wiktor stworzył bęben, Kasia grzechotki, a Michał gra na prawdziwej gitarze. Na razie nie wychodzi nam zbyt dobrze. Ale będzie lepiej!

01.12

Próby idą coraz lepiej. W przyszłym tygodniu planujemy koncert. Znów poszłam spotkać się z panią Ewą. Nie jestem pewna, ale wydaje mi się, że gdy skończyłam czytać, usłyszałam ciche „dziękuję”. Nie, to niemożliwe!

19.01

Sama do wszystkiego się przyznałam. Starałam się, aby nikt oprócz mnie nie poniósł konsekwencji. To była przede wszystkim moja wina. Dziewczyny były pod moim wpływem. Nauczyciele byli bardzo zdziwieni. Większość traktuje mnie teraz gorzej, ale ja czuję się lepiej. Od kiedy pogodziłam się z Małgosią, często spędzamy razem czas. Wolontariat wprowadził w moje życie radość, szczęście, miłość. Jestem teraz pewna, że:
Gdybym też miał dar prorokowania
i znał wszystkie tajemnice,
i posiadał wszelką wiedzę,
i wszelką [możliwą] wiarę, tak iżbym góry przenosił,
a miłości bym nie miał –
byłbym niczym.

Monika Bełej

Foto http://galeria.tipy.pl

20 grudnia 2011 11:15, admin ego
« powrót
Dodaj komentarz:

Twoje imię:
 
Komentarze:


Tak, to dobry tekst! Słusznie nagrodzony.
Jest trochę młodych ludzi, którzy rozumieją Świat...
Anonim_5716, 23.12.2011, 16:18, 81.190.177.95 ##

Serwis www.egorzowska.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są wyłączną własnością ich autorów.

Lekarz został zwolniony
W ślad za materiałem „Tragiczny finał” publikujemy kolejne oświadczenie Wielospecjalistycznego Szpitala Wojewódzkiego w Gorzowie. Tekst „Tragiczny finał” czytaj tu: http://www.egorzowska.pl/pokaz,czlowiek,10690,tragiczny_final_, A oto ... <czytaj dalej>
Lubuskie ma Strategię Rozwoju
Radni województwa przyjęli Strategię Rozwoju Województwa Lubuskiego z perspektywą do 2030 roku. Za głosowało 28 radnych, wstrzymało się 2 radnych, ... <czytaj dalej>
Dzień modlitwy i pokuty
Pierwszy piątek Wielkiego Postu, przypadający w tym roku 19 lutego, jest dniem pokuty i modlitwy za grzechy wykorzystywania seksualnego małoletnich ... <czytaj dalej>
Chirurgia ogólna wraca do pracy
Dobra wiadomość dla pacjentów Oddziału Chirurgii Ogólnej i Onkologicznej z Pododdziałem Chirurgii Naczyniowej Wielospecjalistycznego Szpitala Wojewódzkiego w Gorzowie. Oddział wznawia ... <czytaj dalej>
Przeglądaj cały katalog lub dodaj swoją firmę
-------------------------------------

-------------------------------------, -------------------------------------
tel. --------------------------------------
branża: Budowlane usługi - wykonanie pod klucz <czytaj dalej>
Jetronics Bosch-Service S.C.

ul. Krótka 22, Gorzów Wlkp.
tel. 504 260 778
branża: Samochody - elektronika <czytaj dalej>
Wiśniewski Artur Kancelaria Adwokacka

ul. Bohaterów Warszawy 6, Gorzów Wlkp.
tel. 95 720 13 82
branża: Adwokaci <czytaj dalej>

15 tysięcy za pomysł
15 tys. zł na jeden pomysł. W sumie prawie milion. ... <czytaj dalej>
Tragiczny finał
Drugą połowę minionego tygodnia zdominowała w Gorzowie sprawa 80-letniego mężczyzny, ... <czytaj dalej>
Najstarszy Niedźwiedź w Polsce
W tym roku będzie obchodził swoje 620-lecie. Każdego dnia możecie ... <czytaj dalej>
Uwaga! Ważna zmiana
Uwaga Pacjenci z grupy 0 i seniorzy. Wielospecjalistyczny Szpital Wojewódzki w ... <czytaj dalej>
Kalendarium eventów
« luty 2021 »
P W Ś C P S N
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
dodaj: imprezy@egorzowska.pl
Mała wielka sprawa
eGorzowska - adminfoto_hanna.jpg
Hanna Kaup:
Jesteśmy ofiarami narodowego bałaganu
Takiego bałaganu w życiu tego kraju nie pamiętam, jak żyję. Od karuzeli niespójnych informacji, kłamliwych wieści, negatywnych komentarzy i wszelkiej maści fake newsów, a także tzw. sensacji, które rozbudzają w ... <czytaj dalej>
15 tysięcy za pomysł
15 tys. zł na jeden pomysł. W sumie prawie milion. <czytaj dalej>
Konkurs fotograficzny
Wydział Prewencji Komendy Wojewódzkiej Policji w Gorzowie zaprasza do udziału <czytaj dalej>

aktualnie nie ma żadnej czynnej sondy
Robisz zdjęcia? Przyślij je do nas foto@egorzowska.pl
eGorzowska - dsc_0572a.jpg
Hanna Kaup:
Najstarszy Niedźwiedź w Polsce
W tym roku będzie obchodził swoje 620-lecie. Każdego dnia możecie ... <czytaj dalej>
Hanna Kaup:
Mach Mach, czyli Machiavelli Machulskiego
Na ten dzień czekałam jak wielu innych z utęsknieniem. Już ... <czytaj dalej>
admin ego radzi:
Przemoc, której nie widać
Wyniki ankiety SOS Wiosek Dziecięcych w Polsce. Ponad połowa nastolatków doświadczyła ... <czytaj dalej>
admin ego radzi:
Jaka najlepsza?
Jaka szczoteczka jest najlepsza: tradycyjna, elektryczna czy soniczna? Jaką wybrać, ... <czytaj dalej>
Blogujesz? Rób to lokalnie!
Wystarczy jedno kliknięcie w egoBlog
Masz problem?
Napisz do eksperta egoEkspert
Żadna sprawa nie zostanie bez odzewu. Daj znać na eGo Forum
Anonim_5386:
Jak można mieć depresję, skoro w Polsce nie ma problemów ? Gospodarka kwitnie, wyprzedza Japonię. <czytaj dalej>
Anonim_3962:
Wiesz to się bardzo łatwo udziela takich rad po fakcie. Zresztą nie wiemy jak bardzo rodzina była w to zaangażowana i jakie informacje o pacjenci <czytaj dalej>
Anonim_4851:
Bardzo dobra reakcja czerwonego szpitala w spr swojego personelu. Nie wiem czy nie powinno zostac wszczete postępowanie dowodowe o nieumyślne doprow <czytaj dalej>
Anonim_2836:
cyt. "A co ty chcesz od rodziny?..."
w normalnej rodzinie ktoś z najbliższych pacjenta pojechałby taksówką, MZK lub czymkolwiek <czytaj dalej>
Anonim_3962:
Wypchano pacjenta ze szpitala po pięciu godzinach! Weź ty się ogarnij z takimi durnymi komentarzami. <czytaj dalej>
 
eGorzowska.pl - e-gazeta Gorzowskiej Agencji Dziennikarskiej